sobota, 20 października 2018

"Ułamek sekundy" Douglas E. Richards | Recenzja

"Ułamek sekundy" Douglas E. Richards | Recenzja

Co by się stało, gdyby okazało się, że tak naprawdę podróżowanie w czasie, które jest tematem wielu książek i filmów, może być możliwe? Pewnie każdy chciałby naprawić błędy, spotkać się z kimś z przeszłości lub wygrać wielką fortunę, skreślając odpowiednie liczby. Gdyby jednak istniał haczyk i dane byłoby nam cofnąć się zaledwie o ułamek sekundy? Czy to miałoby jakiekolwiek zastosowanie? Co da się zrobić w tak krótkim czasie? To przecież tylko mrugnięcie oka...

Świat poznał mało genialnych fizyków, którzy osiągnęli coś wielkiego. Nathan Wexler zmierza w dobrą stronę, aby dołączyć do tego elitarnego grona. Sądzi bowiem, że odkrył sposób na wysłanie materii o ułamek sekundy w przeszłość. Nie jest jednak pewien, czy nie popełnił żadnego błędu w obliczeniach. Zanim jednak zdoła potwierdzić swoje odkrycie, zostaje porwany razem z ukochaną narzeczoną, Jenną Morrison. Obydwoje będą musieli bardzo się starać, aby pozostać przy życiu. 

Z pozoru nieprzydatne odkrycie okazuje się jednym z najważniejszych i najniebezpieczniejszych w historii ludzkości. Czy Jenna zdoła sprzeciwić się potężnym siłom, pogodzić się ze stratą i ochronić miliardy osób przed konsekwencjami?

Gdy pierwszy raz zobaczyłam okładkę, od razu do głowy przyszło mi, że Ułamek sekundy to romans. Byłam bardzo zdziwiona po przeczytaniu opisu, ale mimo tego zaintrygował mnie on tak mocno, że bez wahania postanowiłam sięgnąć po tę książkę. Myślę, że nie mogłam podjąć lepszej decyzji, bo dzieło Richardsona okazało się godne polecenia.

Przede wszystkim muszę zacząć od tego, że ta powieść została napisana w lekki, przyjemny sposób, a autor sprawnie umiał wytłumaczyć wiele trudnych do zrozumienia zjawisk. Fabuła została dokładnie przemyślana i dopracowana w każdym detalu. Nie mam jej nic do zarzucenia. Poza tym akcja ciągle pędziła do przodu, a wydarzenia zaskakiwały mnie na każdym kroku. Zawsze, gdy byłam już pewna, jak skończy się historia, następował genialny zwrot akcji, po którym potrzebowałam chwili na pozbieranie się. Dzięki temu nie mogłam wypuścić swojego egzemplarza z rąk i ciągle chciałam więcej. 

Z tym wszystkim wiąże się również to, że autor zapewniał czytelnikowi niesamowitą rozrywkę, a przy okazji uczył logicznego, ale przy okazji nieszablonowego myślenia. Po zaskoczeniu odbiorcy, ustami bohaterów tłumaczył, jak do tego wszystkiego doszło i dlaczego. Według mnie ta cecha jest ogromnym plusem.

Myślę, że większość ludzi uważa, iż wszystko, co było możliwe, zostało już odkryte. Dzięki tej książce uświadamiamy sobie, że tak wcale nie jest. Zostało jeszcze bardzo dużo rzeczy, zjawisk, które tylko czekają na to, aż trafi się ktoś genialny, kto je zrozumie. Sądzicie, że sto lat temu ktokolwiek by przypuszczał, że może powstać coś takiego, jak internet? Ja sądzę, że nie, a przecież dzisiaj jest używany prawie do wszystkiego.

Ułamek sekundy zawiera dużą ilość rozważań o naturze czasu. Chociaż wielu kwestii nie rozumiałam, bardzo mnie one ciekawiły. Przy okazji stwierdziłam, że fizyka może być ciekawa, a uwierzcie, że jedyne, na co miałam ochotę na lekcjach tej dziedziny nauki, to spanie. Cóż, może gdyby Douglas E. Richards uczył mnie w tamtym roku, to nie czułabym się taka znudzona.

Ta powieść jest fikcją literacką i ma sporo niepotwierdzonych hipotez, ale dzięki niej w pewnym stopniu zrozumiałam, że każdy nasz, nawet najdrobniejszy czyn ma wpływ na przyszłość. Tylko od nas zależy, jak ona będzie wyglądała, więc starajmy się postępować mądrze.

Kolejną cechą tej historii, która bardzo przypadła mi do gustu, jest to, że pojawia się w niej wątek miłosny. Nie wyskakuje on jednak z każdego kąta, nie wszystko kręci się wokół niego. To właśnie jego subtelność i delikatność sprawiła, że tak mi się spodobał. 

Ułamek sekundy zawiera wszystko, co powinna mieć w sobie idealna lektura. Wciąga, ciekawi, zapewnia rozrywkę, uczy logicznego, ale nieszablonowego myślenia, skłania do refleksji i pokazuje, że nauka może być interesująca. Nie mam do niej żadnych zastrzeżeń i gorąco ją polecam.

Autor: Douglas E. Richards
Tytuł: Ułamek sekundy
Tłumaczenie: Marcin Żuchowski
Liczba stron: 474
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: NieZwykłe
Moja ocena: 10/10


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję:

piątek, 19 października 2018

10 książek o II wojnie światowej, które chcę przeczytać

10 książek o II wojnie światowej, które chcę przeczytać

Część z Was być może wie, że jestem osobą, która często czyta książki o tematyce II wojny światowej. Uważam, że warto pamiętać tamte czasy, wiedzieć, co się działo i jak do tego doszło. W życiu przewinęło się przez moje ręce wiele takich tytułów, ale dużo więcej jeszcze przede mną. W związku z tym dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie dziesięciu takich dzieł. Jeżeli ten post przypadnie Wam do gustu, to pojawi się kolejny. Zapraszam do czytania!

1. Tatuażysta z Auchwitz - Heather Morris

"Bestsellerowa – oparta na faktach – powieść na miarę Chłopca w pasiastej piżamie i Listy Schindlera.

Lale Sokołow trafił do Auschwitz w 1942 roku jako dwudziestosześciolatek. Jego zadaniem było tatuowanie numerów na przedramionach przybywających do obozu więźniów. Naznaczanie ich. Pewnego dnia w kolejce stanęła młoda przerażona dziewczyna – Gita. Lale zakochał się od pierwszego wejrzenia. I obiecał sobie, że bez względu na wszystko uratuje ją.

Wykorzystał swoją pozycję nie tylko, by jej pomóc. W obozie po raz pierwszy rozmawiali, flirtowali, wymienili pocałunki. Ich uczucie przetrwało nazistowskie piekło: po wyzwoleniu odnaleźli się, pobrali i spędzili razem resztę życia.

Lale Sokołow zdecydował się opowiedzieć swoją historię dopiero po śmierci Gity. To łamiąca serce, a jednocześnie pełna otuchy opowieść. Opowieść, która daje siłę nawet w najmroczniejszych czasach.

Niesamowita historia miłosna niezwykłego człowieka i apoteoza człowieczeństwa."





2. Dziewczyny wojenne - Łukasz Modelski

"Nie pozwoliły aby wojna zniszczyła ich marzenia.Wojna to z pozoru męska sprawa. Zmienia jednak kobiece losy tak samo mocno, jak męskie. Jak żyć w czasach, gdy własne wesele kończy się aresztowaniem przez gestapo, gdy tylko bliski poród wstrzymuje wykonanie wyroku śmierci, gdy powodzenie zadania wymaga nawiązania romansu z wrogiem? Jak zachować kobiecą wrażliwość, gdy wokół panuje okrucieństwo, przemoc i niesprawiedliwość? Gdy najmodniejszym dodatkiem staje się biało-czerwona opaska, a w torebce, obok szminki i lusterka, trzeba schować pistolet? 
Łukasz Modelski wysłuchał jedenastu niezwykłych historii kobiet, których młodość upłynęła pod znakiem drugiej wojny światowej. Są wśród nich córka marszałka Piłsudskiego i wnuczka księcia Lwowa, premiera rewolucyjnego rządu rosyjskiego, która pokochała legendę polskiego podziemia - majora Łupaszkę). 
Nie chcą, by nazywać je bohaterkami, ale ich historie zapierają dech w piersiach - akces do oddziału żywych torped, udział w akcjach egzekucyjnych AK, ratowanie żydowskich dzieci. Pozostają zarazem młodymi, pięknym kobietami, które chcą kochać w tych nieludzkich okolicznościach, a do Powstania Warszawskiego idą w najlepszych sukienkach, aby być gotowymi na paradę zwycięstwa. 
Wzruszająca i fascynująca lektura. Książka inna niż wszystkie."




3. I była miłość w getcie - Marek Edelman, Paula Sawicka

"„Życie tam, w getcie, w pojedynkę było niemożliwe. Bez tego nie można było przeżyć i zostać człowiekiem. Zawsze trzeba było mieć kogoś do pary w tym sensie, że trzeba było mieć przy sobie drugiego człowieka, który myśli tak samo, który jest w ciebie tak samo wciągnięty, jak ty w niego. Dla którego zrobisz wszystko, a on dla ciebie. I to jest miłość” – pisał Marek Edelman, jeden z dowódców powstania w getcie warszawskim. W rozmowie z Paulą Sawicką przywołuje najintymniejsze chwile z życia swoich przyjaciół, znajomych, niekiedy zupełnie obcych ludzi. Wypływa z nich uniwersalne przesłanie: to uczucie pokonuje wszystko, pozwala na szczęście, wyzwala od strachu, także przed śmiercią. 

I była miłość w getcie, historia opowiedziana prosto i bez patosu, w przejmujący sposób dotyka jądra człowieczeństwa."



4. I boję się snów - Wanda Półtawska

"Wspomnienia autorki z obozu koncentracyjnego w Ravensbrück, gdzie była więziona w latach 1941- 1945. Książka zawiera opisy bestialskich eksperymentów medycznych, którym poddawane były młode więźniarki, w tym także autorka. Wśród doświadczeń poniżenia, pogardy i wrogości wspomina niosące nadzieję przejawy solidarności i serdeczności, które pomogły w zachowaniu człowieczeństwa w tak nieludzkich warunkach."


5. Szare śniegi Syberii - Ruta Sepetys 

"Rok 1941, Litwa. Oficerowie NKWD wywlekają rodzinę Liny z domu i wsadzają do pociągu. Celem wielotygodniowej wyczerpującej podróży w wagonach bydlęcych okaże się obóz pracy na Syberii. Tutaj każdy dzień będzie walką o życie, a zapłatą za nadludzki wysiłek niewielka kromka chleba...
Nadzieję mogą dać tylko miłość i... sztuka. Wrażliwa dziewczyna, dokumentując życie obozowe, w rysunkach ukrywa wskazówki, które mają ułatwić ojcu odnalezienie bliskich.

"Szare śniegi Syberii" to poruszająca opowieść o bólu, cierpieniu, strachu, ale także o miłości, nadziei i zachowaniu godności nawet w skrajnie nieludzkich warunkach."


6. Chłopiec na szczycie góry - John Boyne

"Gdy mały Pierrot zostaje sierotą, musi opuścić swój dom w Paryżu i rozpocząć nowe życie ze swoją ciotką Beatrix - służącą w zamożnej austriackiej rodzinie. Jest rok 1935, a II wojna światowa zbliża się wielkimi krokami. Miejsce, do którego trafia chłopiec nie jest zwykłym domem, bowiem jest to Berghof, rezydencja Adolfa Hitlera. Pierrot szybko zostaje wzięty pod skrzydła Hitlera i wrzucony do coraz bardziej niebezpieczny nowy świat: świat terroru, tajemnic i zdrady, z którego nigdy nie będzie w stanie uciec…"


7. Słowik - Kristin Hannah

"Dwie siostry, Isabelle i Vianne, dzieli wszystko: wiek, okoliczności, w jakich przyszło im dorastać, i doświadczenia. Kiedy w 1940 roku do Francji wkracza armia niemiecka, każda z nich rozpoczyna własną niebezpieczną drogę do przetrwania, miłości i wolności.
Zbuntowana Isabelle dołącza do ruchu oporu, nie zważając na śmiertelne niebezpieczeństwo, jakie ściąga na całą rodzinę. Opuszczona przez zmobilizowanego męża Vianne musi przyjąć do swego domu wroga. Cena za uratowanie własnego życia i dzieci z czasem staje się dramatycznie wysoka…
Inspirowana życiorysem bohaterki ruchu oporu Andrée de Jongh opowieść o sile, odwadze i determinacji kobiet zachwyciła miliony czytelniczek na całym świecie."


8. Dziewczynka w zielonym sweterku - Krystyna Chiger, Daniel Paisner

"Zielony sweterek istnieje do dziś. Jest eksponatem w waszyngtońskim Muzeum Holocaustu.
Prawdziwa historia Krystyny Chiger - żydowskiej dziewczynki, której życie w czasie wojny ocalił Leopold Socha - polski kanalarz ze Lwowa. Przez 14 miesięcy pomagał i dawał schronienie ukrywającej się w kanałach grupie uciekinierów z getta. To, co wydawało się okazją do zarobku, stało się jednak heroiczną walką o życie ludzkie...

Tytułowa dziewczynka to ośmioletnia Krysia, która opowiada o pobycie w lwowskim getcie i codzienności w cuchnących kanałach. Jej historia jest pełna kontrastów - między przedwojennym, luksusowym życiem rodziny Chigerów a miesiącami spędzonymi w ciemności, brudzie i wilgoci. Ta książka jest zadziwiającym i budzącym nadzieję dowodem siły ludzkiego charakteru. Jest w niej wszystko: strach, rozpacz, miłość, modlitwa, zdrada, nadzieja, intymność..."


9. Dymy nad Birkenau - Seweryna Szmaglewska

W książce tej zarówno krytyka literacka, jak i czytelnicy z trzech kolejnych pokoleń dostrzegli w niej nie tylko rzetelny dokument, wiarygodne świadectwo okrutnej prawdy o wojnie, ale także-jak pisał Wacław Sadkowski-"jedno z najcenniejszych świadectw artystycznych, wystawionych przez pisarstwo polskie hitlerowskiemu ludobójstwu".


10. Dzieci Ireny Sendlerowej - Anna Mieszkowska

"Historia niezwykłej kobiety, która uratowała w czasie Zagłady 2 500 żydowskich dzieci. Specjalne wydanie książki "Matka dzieci Holocaustu. Historia Ireny Sendlerowej", uzupełnione o rozdział "Życie po książce".

Tom, który przedstawiamy Czytelnikom, jest pierwszą książką o Irenie Sendlerowej. Jej biografia jest piękna i heroiczna, budująca i przejmująca. Książka Anny Mieszkowskiej dokładnie i szczegółowo pokazuje dzieła i czyny, prace i dnie, ujawnia niezwykły format moralny tej wspaniałej postaci. Tylko ktoś najwyższej ludzkiej klasy mógł dokonać czegoś tak ogromnego, jak uratowanie w czasie Zagłady 2500 żydowskich dzieci.

Irena Sendlerowa stała się w ostatnich latach osobą publiczną, o której mówi się w artykułach i w audycjach radiowych, o której opowiada się w dokumentalnych filmach. Już teraz jest symbolem heroizmu oraz poświęcenia i wszelkie po temu ma dane, by stać się symbolem dobrych, przyjacielskich stosunków łączących społeczność polską ze społecznością żydowską."



Dajcie znać w komentarzu, czy czytacie tego typu tematykę. 
Któraś z książek Was zainteresowała? A może znacie już któreś z tych tytułów?

czwartek, 18 października 2018

"Zostań, a potem walcz" John Boyne | Recenzja

"Zostań, a potem walcz" John Boyne | Recenzja

Gdy zaczynała się pierwsza wojna światowa, Alfie bardzo bał się, że jego ojciec pojedzie na front i będzie walczył. Tata obiecał jednak, że tak się nie stanie. Niestety złamał dane słowo już następnego dnia. Chłopiec nie miał innego wyjścia, tylko pogodzić się z tym, że jednego z rodziców przy nim nie ma. Cztery lata później Alfie nie dostaje już listów i wie jedynie, że ta bliska mu osoba ma jakąś tajną misję do wykonania. 

Czyszcząc buty na dworcu, aby pomóc mamie wiązać koniec z końcem, niespodziewanie zauważa na dokumentach pewnego lekarza nazwisko swojego ojca. W ten sposób odkrywa, że żołnierz nie wykonuje żadnego powierzonego mu zadania, tylko przebywa w szpitalu, gdzie leczą u niego nerwicę frontową. Główny bohater postanawia wyciągnąć ojca z tego strasznego miejsca i zabrać go do domu, do rodziny. 

Nad przeczytaniem tej książki nie zastanawiałam się ani chwili. Kilka razy oglądałam ekranizację Chłopca w pasiastej piżamie i od razu byłam pewna, że Zostań, a potem walcz musi mnie zachwycić. Czy rzeczywiście tak było? Czy historia Alfiego pochłonęła mnie bez reszty i sprawiła, że zużyłam cały zapas chusteczek? Nie do końca...

Powieść została napisana lekkim i prostym językiem, mimo trudnej tematyki, jaką porusza. To sprawia, że czytelnik naprawdę ma wrażenie, że dziecko opowiada o swoich przeżyciach związanych z wojną, wyjazdem ojca i trudnościach w pogodzeniu się z tym, a także tęsknocie. To ogromnie przypadło mi do gustu i cieszę się, że autor zdecydował się na taki zabieg. 

Dzięki lekturze dzieła Johna Boyne'a dorośli ludzie mogą się również nauczyć tego, że kilkuletnie osoby są mądrzejsze, niż wszystkim się wydaje. Rozumieją naprawdę dużo i potrafią sobie poradzić w wielu trudnych sytuacjach, jeżeli tylko wyznaczą sobie swój cel, który pragną osiągnąć.

Od dawna interesują mnie tajemnice ludzkiego mózgu i psychiki, więc według mnie interesujące, ale także pouczające było poruszenie tematu stresu pourazowego. Ojciec Alfiego po przebywaniu w pierwszych szeregach na wojnie, zachorował na nerwicę frontową, która wyniszczała go od środka. Strasznym, a jednocześnie ciekawym doświadczeniem jest czytanie o takich rzeczach i uświadamianie sobie, jak wojna działa na żołnierza. Pozostawia po sobie nieodwracalne skutki.

Czytając tę powieść, można zdać sobie sprawę z tego, że konflikty zbrojne wpływają nie tylko na osoby, które walczą, ale także na ich rodziny. Żony i dzieci codziennie, w każdej chwili martwią się, czy ich bliscy wrócą do domu. Muszą znosić rozłąkę, tęsknotę i strach, a często również oglądać załamanie psychiczne albo opłakiwać zmarłych. Dla nikogo nie jest to łatwe, a szczególnie cierpią dzieci, które potrzebują bliskości. Potrzebują obojgu rodziców.

Chciałabym powiedzieć, że Zostań, a potem walcz ma same zalety, ale niestety tak nie jest, bo znalazły się również takie kwestie, które nie przypadły mi do gustu. Podstawowym problemem tej książki jest fakt, iż miała mnie wzruszyć. Sprawić, że nie będę mogła jej odłożyć na bok, zalewając się łzami. Tak się nie stało. Jeżeli miałam coś do zrobienia, bez problemu przerywałam czytanie i nie ciągnęło mnie do ponownej lektury. Poza tym moje oczy pozostały cały czas suche, chociaż towarzyszyły mi emocje.

Z żalem muszę stwierdzić, że autor czasami nieco się zagalopowywał. Część wydarzeń oraz zachowań chłopca wydawało mi się po prostu nierealne. Nie umiałam sobie wyobrazić, że coś takiego rzeczywiście mogło się komuś przydarzyć, a to trochę mnie zawiodło.

Moim zdaniem Zostań, a potem walcz nie jest genialną powieścią, ale nadal bardzo dobrą. Poruszyła wiele ważnych spraw i ukazała wojnę widzianą oczami dziecka. Nie potrafiła mnie wzruszyć, ale zasługuje na przeczytanie.

Autor: John Boyne
Tytuł: Zostań, a potem walcz
Tłumaczenie: Jacek Spólny
Liczba stron: 240
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Replika
Moja ocena: 7+/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję: 

środa, 17 października 2018

"Spowiedź polskiego kata" Jerzy Andrzejczak | Recenzja

"Spowiedź polskiego kata" Jerzy Andrzejczak | Recenzja

Już od zamierzchłych czasów na ludziach zaczęto wykonywać karę śmierci, aby zniechęcić innych do popełniania czynów karalnych. Kwestią sporną jest to, czy rzeczywiście ta metoda przynosi zamierzone efekty. Wielu jest przeciwnikiem takiego wymiaru sprawiedliwości, ale ten system ma również swoich zwolenników. Jak jest naprawdę? Nigdy się nie dowiemy. ALE! Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, co czuje osoba wykonująca egzekucję? Jak to wszystko przeżywa kat? Jakie on ma na to wszystko poglądy? Teraz po części możecie się tego dowiedzieć od ostatniej pełniącej tę funkcję osoby. 

Szczerze mówiąc, na samym początku nie wiedziałam, czy chcę przeczytać tę książkę. Zazwyczaj nie sięgam po tego typu tematykę, ale podobno trzeba poszerzać horyzonty. Uznałam więc, że przyda mi się odskocznia w postaci innego gatunku i prawie od razu zdecydowałam się na ten tytuł. Dlaczego? Opis niesamowicie mnie do siebie zachęcił, więc postanowiłam zaryzykować.

Zanim przejdę do cech, które mi się podobały i tych, które niekoniecznie przypadły mi do gustu, muszę ostrzec, że tytuł może nieco zmylić potencjalnego czytelnika. Wspomniany kat tak naprawdę niewiele mówi o sobie i swoim zawodzie, jest bardzo oszczędny w słowach i nie ma rozbudowanego poglądu na tę sprawę. Rozmowa z nim zajmuje zaledwie kilkadziesiąt stron. Znajdziemy jednak inne interesujące rzeczy oraz ciekawostki, o których za chwilę.

Główną zaletą tej książki jest fakt, iż przedstawia ona karę śmierci z różnych punktów widzenia. Wypowiadają się na ten temat specjaliści, kat oraz osoby na nią skazane. Przedstawione zostały plusy i minusy tej metody, a także statystyki i dzięki temu czytelnik sam może zdecydować, jakie ma na ten temat zdanie. Według mnie to bardzo ciekawa kwestia, nad którą można zastanawiać się godzinami.

Ta pozycja miała całkiem sporo fragmentów, które mnie niesamowicie nudziły. Niestety nie interesowały mnie niektóre suche fakty i kilka rzeczy, które z założenia miały być ciekawostkami. Muszę przyznać, że w takich momentach zdarzało ominąć mi się kilka akapitów, przy których chciało mi się spać. Myślę jednak, że zbyt wiele nie straciłam, a pozostały mi chęci do czytania.

Sama nie wiem, co mam sądzić o opisach średniowiecznego wymiaru sprawiedliwości, wymyślnych torturach z tamtego okresu i teoriach wtedy tworzonych. Z jednej strony podobało mi się to, że zostały zawarte i ciekawiły mnie, ale czasami stawały się bardzo drastyczne i ciężko było o nich czytać.

W Spowiedzi polskiego kata zostały umieszczone historie wielu więźniów skazanych na karę śmierci. Straszne i jednocześnie interesujące było poznawanie ich czynów, myśli podczas popełniania zbrodni oraz bezpośrednio po niej. Czytelnik mógł także dowiedzieć się, co sądzili mordercy o przyczynach swoich zabójstw, czy czuli się winni, jakie emocje targały nimi podczas tych wydarzeń, ale również na sali sądowej i później w oczekiwaniu na wykonanie wyroku. Mogliśmy w pewnym stopniu postawić się w ich sytuacji i poczuć to, co oni.

Myślę, że Spowiedź polskiego kata to dobra książka, ale jednak spodziewałam się czegoś innego. Przyszli czytelnicy po prostu powinni być świadomi tego, że znajdą w niej przede wszystkim opisy zbrodni, poglądy i uczucia osoby wykonującej wyrok oraz winnych osób, a także charakterystykę tortur i zawodu kata od najdawniejszych czasów. To do nich należy decyzja, czy chcą się o tym wszystkim dowiedzieć.

Autor: Jerzy Andrzejczak
 Tytuł: Spowiedź polskiego kata
Liczba stron: 272
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Aktywa
Moja ocena: 6/10
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję:

piątek, 5 października 2018

"Księga Joanny" Lidia Yuknavitch | Recenzja

"Księga Joanny" Lidia Yuknavitch | Recenzja

Jest rok 2049. Brak dbałości o środowisko, wyniszczające wojny, nieustanne konflikty, biorąca górę nienawiść i niekontrolowana żądza władzy doprowadziły do strasznej geokatastrofy, którą zapowiadano już od dawna. Na naszej planecie, a raczej na tym, co z niej zostało, mieszka już tylko odważna garstka osób, reszta przeniosła się na dryfujący w przestrzeni kosmicznej CIEL. Tam króluje Jean de Men i jego terror. Dawny celebryta dzięki swojej ogromnej charyzmie i bezwzględności zdobył władzę i teraz zrobi wszystko, żeby ją przy sobie zatrzymać. 

Dyktatura, prześladowania i egzekucje to tylko niektóre z okrutnych skutków katastrofy ekologicznej. Dla ludzi najgorsze było jednak to, jacy się stali. Teraz są bowiem istotami o niemal przezroczystej skórze, bez włosów, smaku, zapachu i cech płciowych. Nie mogą nawet w naturalny sposób się rozmnażać. Aby odzyskać namiastkę doświadczania świata, nauczyli się nowej sztuki graftowania tekstów na skórze.

Przeciwko dyktatorowi wzniecają bunt rebelianci, którzy nie dali się omamić jego uśmiechem i sztuczkami. Motywując się pieśnią o Joannie, znienawidzonej przez Jeana de Mena wojowniczce, odzyskują nadzieję na lepsze jutro. Czy uda im się osiągnąć swój cel? Czy obalą okrutne rządy? A może ich działania spowodują tylko jeszcze więcej cierpienia?

Gdy zobaczyłam tę książkę, od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Tematyka i okładka całkowicie przekonały mnie do siebie i po prostu musiałam sprawdzić, czy tak samo będzie z treścią. Zaczęłam ją czytać od razu, gdy do mnie dotarła i skończyłam kolejnego dnia. Niestety przez długi czas zwlekałam z napisaniem swojej opinii, bo sama do końca nie wiem, co o niej myślę. Miała plusy, ale także sporo minusów.

Język, jakim została napisana ta powieść, przypadł do gustu, ale jednocześnie śmiem twierdzić, że autorka zamieściła w swoim dziele za mało dialogów, a zbyt wiele wulgaryzmów. Mnie one raziły i ani trochę nie przypadły mi do gustu. Poza tym nie byłam przygotowana na to, że zostaną tam zawarte obrzydliwe sceny, przez które niejednokrotnie czułam się zniesmaczona i musiałam na chwilę odłożyć swój egzemplarz.

Poza tym rozumiem, że dla ludzi seksualność i możliwość rozmnażania się była, jest i będzie ważnym aspektem życia. Niestety nie spodobało mi się w Księdze Joanny to, że ta kwestia odgrywała tak dużą rolę. Moim zdaniem w tym tekście czasami sprowadzano poniekąd człowieka do poziomu zwierzęcia, którym głównie rządzą instynkty. Moim zdaniem bohaterowie nie powinni mieć aż tak wielkiej obsesji na punkcie tego, że utracili swoje cechy płciowe.

Według mnie wizja końca świata według Lidii Yuknavitch nie wydawała się zbyt realna. Miałam wrażenie, że autorka nie tłumacząc zbyt wiele, zestawiła ze sobą różne pomysły na zakończenie istnienia życia na Ziemi, dorzuciła coś od siebie i tak stworzyła tę historię. Poza tym nie podała prawie żadnych szczegółów. Czytelnik mógł się dowiedzieć, że ludzie nie dbali o planetę, toczyli wojnę i to by było na tyle.

Nie chcę jednak całkowicie krytykować tej książki, bo momentami naprawdę bardzo mi się podobała. Fragmenty o Joannie czytałam z wielkim zainteresowaniem i to one sprawiły, że nie odrzuciłam tej historii w kąt. Dzięki tej kobiecie nie tylko dobrze się bawiłam, ale również zdałam sobie po raz kolejny sprawę z tego, że my, dziewczyny również potrafimy być silne i walczyć o swoje.

Cieszę się, że w tej młodzieżówce ukazano ciekawe zjawisko, a mianowicie, to, jaką władzę można zdobyć, mając jedynie charyzmę. Posiadając tę jedną cechę, można przekonać ludzi do swojego zdania i zapanować nad nimi.

Pokazano również, że znajdą się zawsze osoby, które nie dadzą się omamić i dzięki ciągle tlącej się iskierce nadziei, będą starali się walczyć o swoje prawa, o swoją wolność.

Księga Joanny nie należy do najlepszych młodzieżówek, jakie czytałam, ale czasami ma w sobie coś, co przyciąga. Gdybym miała wybierać, nie przeczytałabym jej po raz kolejny, ale może akurat Wam przypadnie do gustu.


Autor: Lidia Yuknavitch
Tytuł: Księga Joanny
Tłumaczenie: Kamila Slawinski
Liczba stron: 344
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Poradnia K
Moja ocena: 4+/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję: 


wtorek, 4 września 2018

Mroczne początki psychiatrii | "Runa" Vera Buck | Recenzja

Mroczne początki psychiatrii | "Runa" Vera Buck | Recenzja

Salpêtrière to jedna z najlepszych klinik dla ludzi chorych psychicznie położona w Paryżu. To właśnie w tym miejscu na oddziale neurologicznym doktor Charcot przeprowadza swoje eksperymenty. Urządza nieludzkie, sławne na całą Europę przedstawienia, podczas których celowo za pomocą hipnozy wywołuje ataki u histeryczek. Potrafi sprawić, że pacjentki tańczą przed widownią.

Pewnego razu jednak jego sztuczka nie działa. Mała Runa umie oprzeć się jego próbom i nie daje za wygraną. W tym momencie młody student proponuje przeprowadzenie pierwszej tego typu, niebezpiecznej operacji. Chce operacyjnie usunąć obłęd z mózgu dziewczynki. W ten sposób usiłuje zdobyć upragniony doktorat, aby pomóc bliskiej osobie. Nie wie jednak, że nie bez powodu Runa zachowuje się w ten sposób, ponieważ za tym wszystkim kryje się straszna tajemnica. Czy rozwiąże się ona za pomocą wiadomości zostawionych w mieście przez to dziecko?

Na samym początku nie wiedziałam, czy chcę sięgnąć po tę książkę, ponieważ ostatnio rzadziej mam ochotę na ciężkie historie. Uznałam jednak, że przeczytam mały fragment i wtedy zdecyduję. Okazało się, że zostałam niezwykle zaintrygowana i po prostu musiałam zapoznać się z całością. Od razu mogę zdradzić, że to była bardzo dobra decyzja.

Przede wszystkim muszę zacząć od tego, w jaki sposób została napisana ta powieść. Autorka postanowiła podzielić ją na sześć części. Każda z nich zaczynała się intrygującym fragmentem w wykonaniu jakiegoś lekarza, co mocno wzbudzało moją ciekawość. 

Ogromnie spodobało mi się to, że czasami narracja była pierwszoosobowa, a kiedy indziej trzecioosobowa. Zależało to od tego, czyje losy były aktualnie opisywane. Myślę, że ten zbieg stworzył oryginalny efekt i miało się wrażenie, że Maxim, który był bohaterem z fragmentów w narracji pierwszoosobowej, przedstawia historię, która wydarzyła się naprawdę, co nie do końca mija się z prawdą. Dlaczego? Większość książki jest fikcją literacką, ale niektóre wątki i osoby są rzeczywiste. Przykładem są doktor Charcot oraz Józef Babiński, którzy faktycznie pracowali w szpitalu Salpêtrière.

Muszę również stwierdzić, że Runa ma wspaniały, niepowtarzalny klimat. Thriller, kryminał, powieść grozy i historia medycyny w jednym umieszczona w XIX-wiecznym Paryżu to coś, co zawładnęło moim sercem. Z ciekawością czytałam rozwlekłe opisy tego miasta sprzed lat. Dodatkową atrakcją stały się dla mnie ciekawostki związane z Francją, ale również kulturą w tamtych czasach i PSYCHIATRIĄ. 

Bardzo interesował mnie w tej książce wątek początków psychiatrii. Ze skupieniem poznawałam teorie o chorobach psychicznych które snuli lekarze. Jednak, gdy przeprowadzali swoje eksperymenty, badania i doświadczenia, opanowywało mnie przerażenie, szok i niedowierzanie. Nie mogłam zaakceptować tego, że traktowano ludzi, jak przedmioty i nie zważano na ich uczucia. Poza tym ta powieść po raz kolejny uświadomiła mi, ile niektórzy są w stanie zrobić, żeby ich nazwisko zostało zapamiętane. Mogą poświęcić nawet zdrowie i życie innych, zapewniając im godziny cierpienia i bólu. 

Dodatkowym plusem debiutu Very Buck jest wątek kryminalny. Poszlaki, podejrzenia, przestępcy i tajemnicze wskazówki zostawione w mieście sprawiły, że rzadko miałam ochotę odłożyć swój egzemplarz na bok. Muszę jednak ostrzec, że tekst zawiera nie tylko zagadki i inne intrygujące rzeczy, ale również całkiem sporo opisów i medycznego żargonu, więc niektórzy czytelnicy mogą poczuć się zniechęceni.

To, w jaki sposób zostali wykreowani bohaterowie, z pewnością zasługuje na ogromną pochwałę. Główne postacie, ale również poboczne, które prawie nic nie znaczyły, miały wielowarstwowe, rozbudowane, oryginalne osobowości. Każda z osób pojawiających się w książce miała w sobie coś, co fascynowało i przyciągało. 

Jedną z dosyć ważnych roli odrywał Polak, Józef Babiński. 

Runa to powieść, którą pokochacie, jeżeli jesteście fanami gatunku i nie zniechęcają Was opisy. Przerażająca, szokująca, ale jednocześnie wciągająca i ekscytująca powieść, którą warto poznać. 


Autor: Vera Buck
Tytuł: Runa
Liczba stron: 608
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Initium
Moja ocena: 8/10

niedziela, 2 września 2018

"Akuszer Bogów" Aneta Jadowska | Recenzja

"Akuszer Bogów" Aneta Jadowska | Recenzja

Uwaga! Recenzja może zawierać drobne spoilery z tomu 1. Jeżeli go nie czytałeś, zapraszam na moją recenzję "Dziewczyny z Dzielnicy Cudów" (KLIK)

Nikita ma już dosyć kłamstw, zatajania prawdy i karmienia jej bredniami. Nie zniesie więcej życia w klatce, niedopowiedzeń i nieświadomości. Musi poznać fakty. Zawsze była mistrzynią w udawaniu innych, tworzeniu nowych tożsamości. Teraz chce się dowiedzieć, kim naprawdę jest. Pragnie poznać siebie. Przed nią jednak niełatwa droga. Aby znaleźć odpowiedzi na swoje pytania, musi udać się w długą i niebezpieczną podróż aż do Norwegii, gdzie wszystko się zaczęło. Po drodze spotka najemników, którzy tylko czekają na okazję, aby ją złapać, kruki sprawiające wrażenie szpiegów, wielkie trolle, boskie pszczoły i jedynego na świecie Akuszera Bogów. Czy znajdzie wyjaśnienia trapiących ją kwestii? Czy znajdzie to, czego szuka?

Odkąd tylko przeczytałam pierwszą część serii o Nikicie, wiedziałam, że chcę poznać jej dalsze losy. Nic więc dziwnego, że mając okazję, z chęcią sięgnęłam po kontynuację. Nie do końca wiedziałam czego się spodziewać, bo drugi tom mógł zachować poziom lub nawet okazać się lepszy, ale co jeżeli dopadła go klątwa i wypadnie nieporównywalnie słabo? Cóż, z pewnością zamierzałam to sprawdzić i tak zrobiłam.

Po poprzednio przeczytanych książkach, na samym początku musiałam się przyzwyczaić do stylu pisania autorki, ponieważ nieco odróżniał się od pozostałych. Gdy już się wciągnęłam, znowu bardzo go polubiłam i sprawiał przyjemne wrażenie. Poza tym naturalne dialogi, humor, docinki bohaterów i rzucane od czasu do czasu w odpowiednich momentach przekleństwa tworzyły świetny klimat i między innymi dlatego moja wyobraźnia sama zaczynała pracować.

W powieści znalazło się dużo przypomnień z Dziewczyny z Dzielnicy Cudów. Jeżeli ktoś czytał te tomy jeden po drugim, to mogło to nieco irytować. Myślę jednak, że autorka dobrze postąpiła, zamieszczając je w tekście, ponieważ czytelnik, który zdążył już zapomnieć, co działo się wcześniej, mógł czytać śmiało, bez obawy, że czegoś nie zrozumie i poczuje się zagubiony.

Muszę wspomnieć o pewnej kwestii, która rzuciła mi się w oczy i ogromnie przypadła mi do gustu. Mam na myśli fakt, iż autorka znalazła w swoim dziele całkiem sporo miejsca dla opisów krajobrazu i piękna przyrody lub rozmyśleń, ale po chwili potrafiła połączyć to w spójną całość z budowaniem napięcia, wzbudzaniem ciekawości i scenami o brutalnym zabarwieniu.

Następnym plusem Akuszera Bogów jest to, że podążając ku przygodzie razem z Nikitą, stopniowo odkrywamy kolejne fakty i tajemnice. Z każdą rozwiązaną zagadką pojawiają się jednak coraz to nowe, które niewątpliwie domagają się rozwikłania i odkrycia prawdy. Dzięki temu czytelnik się nie nudzi i ciągle mu mało. 

Nie ukrywam, że mitologia mnie ciekawi. W szkole poznajemy jednak tylko grecką oraz rzymską i to w dosyć niewielkim stopniu. Nic więc dziwnego, że mitologia nordycka i skandynawska magia pochłonęły mnie bez reszty. Z zainteresowaniem czytałam kolejne historie o bogach, bóstwach, ich konfliktach i powiązaniach. Żałowałam jednak, że znalazłam tego stosunkowo mało, ale Aneta Jadowska zaciekawiła mnie tym tematem.

Kolejną kwestią, o której warto wspomnieć, jest to, w jaki sposób ukazano przemianę głównej bohaterki. Zasługuje ona na pochwałę i warto ją obserwować. Przy okazji można dostrzec, jaką rolę w życiu człowieka (a także zmiennokształtnego lub innego stworzenia) odgrywa rodzina. Nie tylko w pozytywnym sensie, ale również negatywnym.

Moim zdaniem postacie występujące w książce zostały bardzo dobrze skonstruowane i każda z nich miała w sobie coś, co do niej przyciągało. Miałam ochotę poznać szczegółowo historię ich wszystkich. Poza tym obserwowanie duetu Nikity i Robina sprawiało mi dużą przyjemność.

Nieco irytujące i nużące stało się to, że często wracano do identycznych opisów tego, że rodzice bardzo skrzywdzili Nikitę. To było ważne, ale jeden lub dwa takie przypomnienia w zupełności wystarczyłyby, aby czytelnik był tego świadomy.

Akuszer Bogów to bardzo dobra kontynuacja, która odpowie na część pytań czytelnika, jednocześnie podsuwając kolejne. Wciągająca, ekscytująca i momentami brutalna powieść, którą polecam.

Autor: Aneta Jadowska
Tytuł: Akuszer Bogów
Tom: 2
Liczba stron: 400
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Moja ocena: 8+/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję:

niedziela, 19 sierpnia 2018

"Jak upolować pisarza?" Sally Franson | Recenzja

"Jak upolować pisarza?" Sally Franson | Recenzja

Casey Pendergast jest dyrektorką kreatywną w dobrze prosperującej agencji reklamowej. W swojej pracy czuje się jak ryba w wodzie. Zna się na markach, a social media nie kryją przed nią żadnych tajemnic. Wpada na mnóstwo świetnych pomysłów i umie przekonywać potencjalnych klientów do swojego zdania. Ponadto uwielbia swoją szefową i pragnie zrobić wszystko, aby ją zadowolić. Nic więc dziwnego, że to właśnie jej zostaje powierzone ważne zadanie. Ma jeździć po całym kraju i szukać pisarzy, którzy mieliby pisać lekkie hasła reklamowe dla różnego rodzaju firm. Czy mogłoby przytrafić jej się coś lepszego, zwłaszcza że nowe stanowisko wiąże się z podwyżką? Okazuje się jednak, że młoda kobieta wpakuje się w masę kłopotów, ale jednocześnie przy okazji pozna przystojnego pisarza, Bena. Czy w ostatecznym rozrachunku awans wyjdzie Casey na dobre?

Gdy usłyszałam o tej książce, w pierwszym momencie nie wiedziałam, czy chcę ją przeczytać. Po zastanowieniu się stwierdziłam jednak, że interesuje mnie świat literatury, ale również marketing, bardzo lubię romanse i szukam lekkiej, ale jednocześnie ciekawej lektury na lato. Dlaczego miałabym po nią nie sięgnąć? Wydawała się przecież idealna! Takim oto sposobem znalazła się na mojej półce. Gdy po nią w końcu sięgnęłam, byłam pozytywnie nastawiona, ale niestety... nie było tak różowo, jakbym chciała.

Przede wszystkim muszę zacząć od tego, jak została napisana ta powieść. Styl ani trochę nie wpasował się w mój gust. Wydawał mi się bardzo sztuczny, suchy i nawet trochę ciężki. Ponadto autorka zawarła bardzo dużo opisów, odniesień do przeszłości i wątków, które ani trochę mnie nie interesowały i nie wnosiły niczego do fabuły. Miałam wrażenie, że to są pewnego rodzaju wypełniacze, żeby tekst miał jak najwięcej stron. Nudziłam się i po pewnym czasie zauważyłam, że większą uwagę skupiam na literówkach, niż na akcji. Poza tym według mnie dialogi były nienaturalne, a uwagi, które powinny być śmieszne, nie wywołały na mojej twarzy nawet uśmiechu.

Przed rozpoczęciem swojej przygody z Casey, po przeczytaniu opisu, myślałam, że znajdę tutaj więcej romansu i Ben stanie się moim kolejnym książkowym mężem. Niestety uczucia, a konkretnie miłość zostało potraktowane po macoszemu, prawie wcale się nie pojawiało. Wystąpiło sporadycznie i w małych ilościach, więc niestety się zawiodłam.

Zasmucił mnie nieco fakt, iż ta publikacja naprawdę miała potencjał, który został zmarnowany. Któż nie chciałby zajrzeć w kulisy showbiznesu, przy okazji nieco się ucząc? Żałuję, że nie rozwinięto i pokazano w nieodpowiedni sposób wątki takie, jak na przykład siła, jaką ma internet, łatwość wydawania osądów, zszarganie czyjejś opinii, utrata i odbudowywanie zaufania i wiele innych. To mogło być naprawdę coś dobrego, a wyszło, jak wyszło.

Niestety muszę stwierdzić, że przy czytaniu  Jak upolować pisarza? nie towarzyszyły mi żadne emocje (oprócz irytacji i tym podobnych odczuć). Los głównej bohaterki był mi obojętny. Nawet gdy doświadczyła traumatycznego przeżycia, nic mnie to nie obchodziło. Od samego początku jej nie lubiłam i aż do końca tak pozostało. Jej zachowania wydawały mi się bardzo głupie, lekkomyślne i dziecinne. Nie mogłam uwierzyć, że dorosła kobieta jest taka naiwna. Może przez niecałe 5% lektury czułam do niej coś w rodzaju sympatii, ale przez pozostałe 95% tylko mnie irytowała. W realnym życiu bym się z nią na pewno nie zaprzyjaźniła.

Jak upolować pisarza?  zapowiadało się wręcz rewelacyjnie. Miałam nadzieję, że to będzie przyjemna, ciekawa lektura na lato, z której przy okazji wyciągnę jakieś wnioski. Niestety rzeczywistość okazała się inna i mocno się zawiodłam. Nienaturalne dialogi, przydługie opisy, wolno rozwijająca się akcja i irytująca bohaterka to na pewno nie jest przepis na udany debiut. Nie mogę polecić tej książki.

Autor: Sally Franson
Tytuł: Jak upolować pisarza?
Tłumaczenie: Joanna Dziubińska
Liczba stron: 384
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Znak Literanova
Moja ocena: 3/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję:

piątek, 17 sierpnia 2018

"Przybysz" Piotr Tymiński | Recenzja

"Przybysz" Piotr Tymiński | Recenzja

Jest rok 1944, wojna chyli się ku swojemu końcowi. Mały chłopiec nazywany w domu Dzidkiem niespodziewanie zostaje pojmany przez Niemców. Rozdzielony z bliskimi, samotny i lekko przestraszony zostaje upchnięty w bydlęcym wagonie razem z obcymi ludźmi, których potraktowano podobnie. W nieludzkich warunkach, w wielkim ścisku, dostając jedzenie i wodę raz na kilka dni, muszą spróbować przetrwać. Wiedzą, że zmierzają na przymusowe roboty do Rzeszy, ale dwunastolatek nie zamierza pracować dla wroga. Razem z poznanym niedawno kolegą, towarzyszem niedoli postanawiają uciec. Zdają sobie sprawę z tego, że narażają tym swoje życie, ale muszą przynajmniej spróbować wrócić do domu. Wolność jest silniejsza niż strach i jakiekolwiek przeszkody. 

Po tę książkę miałam ochotę sięgnąć, odkąd tylko o niej usłyszałam, zwłaszcza że została oparta na autentycznych wydarzeniach. Niestety jakoś nie było nam po drodze i stwierdziłam, że może poczekać. Wszystko się jednak zmieniło, gdy jedna z dziewczyn, którą cenię, bardzo chwaliła tę historię. Wtedy zdecydowałam, że jak najszybciej muszę ją przeczytać i tak zrobiłam. Dzień po tym, jak do mnie dotarła, usiadłam wygodnie pod kocykiem z kubkiem zimnego napoju w ręce i zaczęłam swoją przygodę razem z Bronkiem i Jurkiem.

Ta powieść jest bardzo cienka, ponieważ liczy sobie trochę ponad sto pięćdziesiąt stron. Została napisana dosyć prostym, lekkim stylem w narracji pierwszoosobowej. Nic więc dziwnego, że czytało mi się ją niezwykle szybko, mimo ciężkiej tematyki. Pojawiły się opinie, że autor nie włożył w tę opowieść emocji, opisywał wszystko beznamiętnie, ale mnie akurat przypadło do gustu to, że nie znalazłam tutaj rozwlekłych opisów, i wypełniaczy. To pomogło mi się wczuć w sytuację dwunastoletniego chłopca.

Poza tym dla tej historii należy się pochwała za to, że nie obawiano się tutaj pisać o przykrych lub wstydliwych rzeczach takich jak na przykład choroby związane z tymczasowym koczowniczym trybem życia chłopców. Przedstawiano rzeczywistość taką, jaka była.

Wielką zaletą tej książki jest to, że opowiada skrawek życia kilku osób, ale tak naprawdę pokazuje, jak wyglądała codzienność ludzi w czasie II wojny światowej. Czytelnik może przekonać się, jaką tragedią dla wielu tysięcy rodzin były tamte wydarzenia. Wbrew pozorom tego typu prawdziwe historie lepiej to ukazują niż jakiekolwiek liczby, czy suche fakty. Dodatkowo mamy tutaj wojnę widzianą oczami dziecka, co wywołuje dodatkowe emocje. Opisy jego tułaczki, głodowania, oddalenia od rodziny i wiele innych przykrych zdarzeń wyciskały mi łzy z oczu.

Przez całą lekturę nieprzerwanie podziwiałam odwagę Bronka i Jurka. Mimo swojego młodego wieku nie bali się przeciwstawić wrogowi, nie chcieli być jego niewolnikami, próbowali wybrnąć nawet z najgorszych sytuacji. Nawet jeżeli przerażenie brało nad nimi górę, już po chwili się uspokajali i starali się wymyślić jakieś rozwiązanie. Jestem od nich sporo starsza, a raczej nie umiałabym przetrwać tyle, co oni.

Piękne wydało mi się w tej powieści to, że pokazano, jaką rolę w życiu pełni przyjaźń.  Myślę, że to, co napiszę, nie będzie wielkim spojlerem. Główni bohaterowie poznali się w bardzo trudnych warunkach, a mimo tego potrafili ze sobą współpracować, polubić się, zaufać sobie. Bez siebie nawzajem nie byliby w stanie długo przetrwać i dlatego starali się dbać o siebie nawzajem. Wspólne przeżycia połączyły ich bardzo silną więzią i to uznałam za cudowne. 

Historia Bronka udowodniła mi, że dom rodzinny i bliscy to dwa bardzo ważne aspekty ludzkiej egzystencji. To właśnie one motywowały Dzidka do działania, podejmowania ryzyka. Starał się za wszelką cenę wrócić do miejsca, w którym się wychowywał. Proszę Was, doceniajmy to, co mamy.

Przybysz to zdecydowanie książka, którą warto przeczytać. Pozostaje ona świadectwem strasznych czasów, o których nie wolno zapominać. Opisane w niej autentyczne wydarzenia rozrywają duszę i sprawiają, że ma się ochotę płakać z bezradności. 

Autor: Piotr Tymiński
Tytuł: Przybysz
Liczba stron: 158
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Novae Res
Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję:

środa, 15 sierpnia 2018

"Dziewczyna z Dzielnicy Cudów" Aneta Jadowska | Recenzja

"Dziewczyna z Dzielnicy Cudów" Aneta Jadowska | Recenzja

Nikita. To tylko jedno z wielu imion,  które nosi ta niepowtarzalna, silna kobieta. Na co dzień należy do Zakonu i próbuje nie stać się taka, jak jej rodzice. Po pracy odwiedza Dzielnicę Cudów, która zatrzymała się w latach 30 XX wieku.

Pewnego dnia jedna z dziewcząt z klubu "Pozytywka", wobec której Nikita ma dług wdzięczności, zostaje uznana za zaginioną. Główna bohaterka zaczyna jej szukać. Próbuje wszelkich sposobów, aby osiągnąć swój cel. Do czego zaprowadzą ją poszlaki? Czego dowie się dzięki nim? Jedno jest pewne - będzie niebezpiecznie, ciekawie i zaskakująco.

Jak mogliście zauważyć, od pewnego czasu coraz częściej sięgam po literaturę pióra naszych polskich pisarzy. Nie mogłam się więc oprzeć pokusie sięgnięcia po książkę Anety Jadowskiej. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. Od dłuższego czasu można było usłyszeć o niej naprawdę wiele na Instagramie, blogach, w grupach książkowych. W tym przypadku zdecydowanie przeważały pozytywne opinie.  Nic więc dziwnego, że postanowiłam zacząć swoją przygodę z tą historią.

Stanowczo muszę pochwalić autorkę za to, że stworzyła własne ciekawe miasta, które potrafiły zwrócić uwagę czytelników. Możliwość przeniesienia się w alternatywne miejsca Warszawy to było coś, co sprawiło mi niezwykłą przyjemność. Wars i Sawa okazały się interesujące, niebezpieczne i w pewnych momentach potrafiły pokazać pazurki. Uwielbiam tego typu miejsca, a dodatkowego uroku dodawało im to, że były wzorowane na Polsce. Nie miałam jednak wrażenia, że czytam "o Grażynkach i Januszach", a czasem zdarza się tak w naszych ojczystych powieściach, czego ja nie lubię.

Nie tylko miasta stworzone przez autorkę mnie zachwyciły. Zjawiska magiczne również zdołały to zrobić. Myślę, że burze i czkawki zmieniające ludzi w krwiożercze bestie, to coś genialnego. Podobny motyw mógł się pojawić w innych książkach, ale ja nie miałam odczucia, które mówiłoby mi, że czytam tak zwane "odgrzewane kotlety". Uznałam to za coś oryginalnego i z pewnością interesującego. 

Bardzo spodobało mi się to, jaki charakter miała główna bohaterka. Silna, niezależna osoba, z którą nie warto zadzierać. Zabija wąpierze, dobierających się do niej facetów i inne potwory. Nie da sobie w kaszę dmuchać. Uwielbiam kobiety, których nie musi na każdym kroku ktoś ratować i potrafią sobie radzić same. Nie czekają na księcia na białym koniu, tylko od razu szukają wyjścia z sytuacji. 

Kolejną rzeczą, która została zaliczona przeze mnie do zalet, to brak wątku miłosnego. Być może to uczucie zostało sporadycznie wspomniane, ale nie odgrywa większej roli. Lubię romanse, ale ta powieść była dla mnie miłą odmianą.  Co jeszcze skradło moje serce? Ilustracje! Co prawda ich brak nie zmieniłbym mojej opinii o "Dziewczynie z Dzielnicy Cudów", ale ich oglądanie sprawiło mi wielką przyjemność. Moim zdaniem są przepiękne. Pomogły mi także w wyobrażaniu sobie poszczególnych sytuacji i wczuciu się w atmosferę tej historii. 

Kilka drobnych mankamentów znalazło się także w dziele Anety Jadowskiej. Nie wpłynęły one znacząco na mój odbiór całości, ale jednak warto o nich wspomnieć. Przede wszystkim w niektórych momentach akcja toczyła się bardzo wolno. Autorka zaopatrzyła swoją książkę w dużą ilość opisów, a kiedy dzieje się coś ważnego i czytelnik chce wiedzieć, co stanie się dalej, one niestety przeszkadzają. Myślę, że kilka wątków powinno zostać rozwiniętych, wtedy historia stałaby się jeszcze ciekawsza i lepsza. 

"Dziewczyna z Dzielnicy Cudów" to genialne urban fantasy na bardzo wysokim poziomie. Niezależna kobieta, zagadka kryminalna i tajemniczy mężczyzna. Z pewnością sięgnę po kolejny tom. 

Autor: Aneta Jadowska
Tytuł: Dziewczyna z Dzielnicy Cudów
Tom:1
Liczba stron: 320
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję:


Copyright © 2016 Uzalezniona od ksiazek , Blogger