czwartek, 16 lutego 2017

Ta książka doprowadziła mnie do obłędu.. czyli ''Czerwień Obłędu" Dawid Waszak [Recenzja]


Tytuł: Czerwień Obłędu
Autor: Dawid Waszak
Tom: 1
Seria: Jarocin
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2015
Ocena na lubimyczytać.pl: 6,37/10
Moja ocena: 6/10

Zastanawialiście się kiedyś co czuje i myśli osoba chora psychicznie? Albo czy w ogóle wie, że popada w obłęd? A może sądzi, że jest całkowicie normalna? Czy to niszczy takiego człowieka? Czy wie co się z nim dzieje? Odpowiedzi na takie pytania możecie otrzymać dzięki książce "Czerwień Obłędu" Dawida Waszaka.


 Już Wam kiedyś mówiłam, że muszę zacząć czytać książki polskich autorów. Miałam okazję i skorzystałam z niej. Nie żałuję. W sumie przy okazji przekonałam się, że pozory mylą. Po opisie myślałam, że dostanę historię o zwykłym życiu z nutą pikanterii. Okazało się, że dostałam to w pakiecie z zagadkami, domysłami i obłędem...

"Jaki mógłby być mój poranek? Przepraszam, nie chcę was zbytnio zanudzać, ale był jak zawsze... Zwykły poranek, który rozpoczęła żona pocałunkiem w policzek."


 Książka zaczyna się dość normalnie. Dorian, który jest głównym bohaterem opowiada nam o swojej rodzinie i pracy. Zachwyca się swoją piękną żoną i utalentowanym synkiem. Mężczyzna jest poukładany, wszystko w jego życiu ma swoje miejsce. Harmonogram ma dopracowany co do minuty. Wiedzie tak swoje spokojne życie. Jednak w pewnym momencie zdarza się coś co burzy codzienną rutynę. Dorian nagle zaczyna mieć dziwne wizje. Coś się dzieje, a on dopiero po chwili uświadamia sobie, że to wcale się nie zdarzyło. Nie zdarzyło się. Ale się zdarzy. (Wiem, że dziwnie to opisałam.) Są to bowiem "sny", w których młody bohater widzi najbliższą przyszłość. Niby nie jest tak źle dopóki nie jest świadkiem.. morderstwa.

"To już jutro to już jutro to już jutro to już jutro to już jutro...".


 Małych rozmiarów thiller spodobał mi się. Pan Dawid Waszak odwalił kawał dobrej roboty. Czytając wydaje się jakby autor siedział na przeciwko nas i nam to opowiadał. Pokochałam ciekawe, a zarazem śmieszne porównania zastosowane w tekście. Lekkość języka także pomogła mi pochłonąć dzieło. 

„Pisanie jest moją pasją, to moje przeznaczenie. Byłem do tego stworzony. Zresztą czytasz to, co stworzyłem, więc było warto.”

Właściwie przez całą książkę próbowałam domyślić się dlaczego Dorianowi ukazywały się takie rzeczy. Być może zachorował psychicznie. Być może to ktoś stroi sobie z niego żarty. A może porwali go kosmici. Nie wiadomo. Myślę jednak, że co by to nie było to wyniszczało głównego bohatera. Nikt nie jest na tyle silny, aby przetrwać coś równie strasznego. Nikt mu nie wierzył. Został z tym wszystkim samotny. Jego rutyna została zburzona. Każdy by się załamał.

''Będziesz smażył się w piekle, tato.''


 Moim zdaniem "Czerwień obłędu" trafnie ukazuje tracenie zmysłów. Widać tam postawę "ofiary" choroby psychicznej, ale także rodziny, przyjaciół i sąsiadów. Możemy ujrzeć chęć pomocy i troskę, ale także strach. Sami nie wiemy co byśmy zrobili, gdyby spotkało to nas lub kogoś nam bliskiego. Ujrzeć możemy jak w jednej chwili możemy zaprzepaścić całe życie. Książka pokazuje, że musimy rozmawiać z dziećmi i okazywać im uczucia. Dbanie o nie i nie odpychanie ich to nasz obowiązek. 

''Umiem rozmawiać z innymi, śmiać się, wygłupiać, ale czy umiem dzielić się z nimi problemami?''


Zobaczyć możemy również uzależnienie. Postawę człowieka, który wmawia sobie i wszystkim dookoła, że jeżeli zechce to odstawi to. Postawę mówiącą "Uzależniony? Kto? Na pewno nie ja." "Czerwień obłędu" na początku wydawało mi się strasznie dziwne. Potem jednak wkręciłam się w wir akcji i chciałam wiedzieć jak to się zakończy. Gdy czytałam ostatnie słowa myślałam, że szlag mnie trafi. Jak można skończyć książkę w takim momencie?! Autor wzbudził moje zainteresowanie zakończeniem i jeżeli będzie kolejna część to chcę ją przeczytać.

"Człowiek docenia jedynie to, co traci."

Po prostu... "obłęd".


Za zaufanie i możliwość zrecenzowania książki dziękuję autorowi, Dawidowi Waszakowi.