czwartek, 4 maja 2017

To też choroba... | "Lola" Aleksandra Białczak | Recenzja

Autor: Aleksandra Białczak
Tytuł: Lola
Liczba stron: 428
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Novae Res
ISBN: 978-83-8083-503-0
Moja ocena: 9/10

"Nie chciałbyś doświadczyć, ale z chęcią o tym przeczytasz."

Lola to młoda, zagubiona dziewczyna z problemami. Na krótko przed maturą trafia do szpitala psychiatrycznego z powodu próby samobójczej. Ta chwila okazuje się przełomowym wydarzeniem w jej dotychczasowym życiu. To właśnie w miejscu, do którego nigdy nie chciała trafić, znajduje wiernych przyjaciół i tak potrzebne wytchnienie, ale także pomoc. Dzięki tym czynnikom w jej osobowości zaczynają zachodzić znaczne, chociaż stopniowe zmiany.

"Jestem nikim, nikim, nikim, niczym. Po co ja w ogóle żyję?"


"Lola" to debiutancka książka Aleksandry Białczak. Naprawdę nie umiałabym sobie wyobrazić lepszego startu. Już na początku swojej przygody z pisaniem, autorka zdecydowała się poruszyć tematy bardzo trudne i delikatne. Pisząc o chorobach psychicznych, łatwo jest opisać coś w zły lub niezgodny z prawdą sposób, ale to na szczęście nie przydarzyło się w tym przypadku.

"Nie wstydzimy się. Maszerujemy z wysoko podniesionymi głowami, jakby chcąc wmówić sobie, że jesteśmy kimś więcej niż garstką niedoszłych trupów."

Autorka umiejętnie ukazuje kilka z chorób psychicznych. Przedstawia jasne, ale także złowieszczo ciemne strony popularnej depresji, okropnej bulimii, a także wyniszczającej anoreksji. Głównie jednak skupia się na skomplikowanej psychice ślicznej Loli. Z każdą kolejną stroną coraz bardziej odkrywa przed nami prawdziwe oblicze dziewczyny. Za pomocą retrospekcji uświadamia nam, co mogło tak drastycznie wypłynąć na jej postawę wobec otaczającego ją świata. Pokazuje, że wiele ludzi nawet nie dostrzega ważnego momentu, w którym zaczyna się rozpadać na drobne kawałeczki. Oprócz tego zauważyć możemy, że leczenie to powolny proces, w którym zdarzają się wzloty i upadki. Najważniejsze jest przyznanie się do choroby, chęć wyzdrowienia, a także wytrwałość. Niezbędna okazuje się nie tylko specjalistyczna pomoc ze strony lekarzy, ale również wsparcie rodziny lub przyjaciół.

" - Jest przy mnie zawsze.
- Anoreksja?
- Tak. Cokolwiek by się nie stało, ona mnie nie zdradzi. Zostanie przy mnie"


Całość została przesycona ogromem emocji bohaterów. Nieraz byli cisi, innym razem wołali o pomoc poprzez agresję lub samookaleczenie. Wiele razy zdarzało się, że za maską obojętności znajdowały się dziewczęta noszące w sobie ból, rozpacz i strach przed życiem poza murami szpitala. Z pewnością ich przerażenie miało podstawy, ponieważ kilkukrotnie ich koleżanki zostały wypisywane, a po jakimś czasie wracały, bo nie dawały sobie rady. W szpitalu psychiatrycznym w pewnym sensie było im łatwiej, ponieważ czuli się akceptowani. Inni ludzie rozumieli, że niektóre zachowania są spowodowane chorobą.

"Osoba cierpiąca na depresję jest martwa. Nie wychodzi z łóżka, nie je, nie pije. Pogrąża się, nie jest w stanie wykonać najprostszych czynności. Marzy o śmierci, nie zdając sobie sprawy z tego, że już dawno przestała żyć."


Zagłębiając się w powieść, miałam wrażenie, że autorka chciała podkreślić, jak ważna jest w życiu przyjaźń i rodzina. Akceptacja i wsparcie z ich strony to jedne z najważniejszych rzeczy. Czując, że jesteśmy kochani mamy większą pewność siebie, a co za tym idzie, częściej odnosimy sukcesy. Czytając powieść, możemy uświadomić sobie jeszcze jedną bardzo ważną rzecz, a mianowicie to jak łatwo można stracić czyjeś zaufanie. Mały błąd może przekreślić całą relację budowaną między ludźmi przez dłuższy okres. Można starać się je odbudować, ale to nie jest łatwe, a często wręcz niewykonalne.

"Czasem tak jest, że spotyka się kogoś, kogo nie da się polubić. Brakuje jakiegoś małego współczynnika, generującego nawet nie przyjaźń, a jakąkolwiek nić porozumienia."

Zanim zakończę, chciałabym powiedzieć jeszcze kilka słów o bohaterach. Bardzo polubiłam Lolę. Nie okazała się nastolatką z wyimaginowanymi problemami, lecz dojrzałą młodą osobą, nieradzącą sobie z trudnymi doświadczeniami. Na dodatek jej sarkazm i wybryki umilały mi lekturę. Myślę, że gdybym ją poznała w realnym świecie, mogłybyśmy się zaprzyjaźnić. Muszę pochwalić autorkę również za to, jak realistycznie opisała osobowości postaci. Zadbała o każdy detal, zarówno w charakterze pacjentek, jak i pielęgniarek oraz lekarzy. Miało się wrażenie, że istnieją naprawdę i spędzają czas w jednym ze szpitali psychiatrycznych.

"Błądzę gdzieś we mgle, pozbawiona własnej tożsamości, próbując odnaleźć się wśród kolejnych masek, które zakładam. Ktoś stawia drogowskaz, a ja za nim idę. Przejmuję cechy ludzi, którymi się otaczam, sprawdzając, czy do mnie pasują, przymierzając jak ubrania."


Wielki plus należy się także za to, że nie poznajemy prawdziwego imienia Loli od razu. Tworzy to pewną aurę tajemniczości.

"Nikt nie jest czarny czy biały. A ja jestem brunatną plamą, powstałą ze złączenia wszystkich możliwych kolorów. Będąc wszystkim, jestem nikim."

Myślę, że tę książkę powinno przeczytać jak najwięcej osób. Nie spodoba się każdemu, ale macie szansę zrozumieć pewne zachowania, poznać skomplikowaną psychikę nastolatków i poniekąd wyjść z bagażem nowych doświadczeń. Naprawdę bardzo polecam. Na pewno kiedyś sięgnę po nią po raz kolejny.

"Kiedy niczym się nie przejmuję, wszystko staje się dużo prostsze. Po prostu siadam i jestem, nic więcej."








Za możliwość przeczytania książki oraz podzielenia się moją opinią na jej temat dziękuję:



Novae Res - Wydawnictwo Innowacyjne





Linki:

Novae Res na fb: Tutaj


Novae Res: Tutaj

Moja strona na fb: Tutaj
Mój instagram: Tutaj
Mój profil na lubimyczytac.pl: Tutaj

Mój e-mail: mariolalolek@o2.pl