piątek, 23 czerwca 2017

Kac książkowy murowany... | "Klątwa przeznaczenia" Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka | Recenzja


Autor: Monika Magoska-Suchar, Sylwia Dubielecka
Tytuł: Klątwa przeznaczenia
Liczba stron: 812
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Novae Res
ISBN: 978-83-8083-342-5
Moja ocena: 9+/10


"Jeśli decydujecie się poznać prawdę o przyszłości, to musicie pamiętać o tym, że każde wypowiedziane słowo staje się Przeznaczeniem. To, co zakryte, może się zmienić, ale raz ujawniona przepowiednia zawsze się ziści."

Arienne, młoda, wszechstronnie uzdolniona czarodziejka przybywa do tajemniczej siedziby Związku w poszukiwaniu schronienia przed grożącym jej wielkim niebezpieczeństwem. Uzbrojona jedynie w swoje magiczne zdolności, inteligencję i zdobytą wiedzę, nie spodziewa się tego, co czeka na nią w tym miejscu. Pokonując mury budowli, wkracza w świat intryg, niesprawiedliwości, rozpusty i braku szacunku do kobiet. Za namową doświadczonych koleżanek postanawia postarać się o protektorat jednego z Mistrzów. Na balu uzyskuje go od najgroźniejszego spośród mężczyzn przebywających w twierdzy, Mistrza Walk i jednocześnie trafia prosto w paszczę przystojnego Lwa.

Mam wrażenie, że jakiś czas temu w naszej kochanej, obszernej blogosferze nagle wszędzie zaczęły pojawiać się jak wielkie grzyby po obfitym deszczu recenzje "Klątwy przeznaczenia". O dziwo, wszystkie niezwykle pozytywne! W końcu po entej przeczytanej opinii postanowiłam, że koniecznie muszę sięgnąć po tę powieść. Od razu założyłam, że będzie to bardzo dobra książka. Poprzeczkę zawiesiłam naprawdę wysoko i miałam nadzieję, że nie przeczytam ostatniej strony z grymasem zawodu na twarzy. Gdy już miałam swój egzemplarz w dłoni, nie wiedziałam, czy mam w końcu zacząć historię Arienne. Bałam się, że się rozczaruję. W końcu nadszedł ten ważny moment, w którym przeczytałam pierwsze słowa. I już w pierwszej chwili wiedziałam, że to będzie jedna z tych powieści, do których będę wracać wielokrotnie.

Pewnie wszyscy myślicie, że zarwałam jedną nockę i już znałam wszystkie losy bohaterów "Klątwy przeznaczenia". Otóż zdziwię Was, ponieważ tak nie było. Zapoznanie się z tą książką zajęło mi aż kilka dni, ale nie dlatego, że mi się nie podobała. Chciałam jak najszybciej dowiedzieć się, co się wydarzy, kto zostanie skrzywdzony, kto się w kim zakocha i tak dalej. Z drugiej jednak strony tak bardzo utożsamiłam się ze wszystkimi bohaterami, że nie mogłam tego zakończyć tak po prostu w kilka godzin. Dlatego też dawkowałam sobie kolejne strony, zatrzymywałam się co jakiś czas, odkładałam moją lekturę na półkę albo patrzyłam się na okładkę i przetwarzałam w głowie dopiero co zdobyte informacje.

Dawno nie przeczytałam tak dobrego utworu. Gdy któraś z postaci była smutna, moja twarz byłą wykrzywiona w podkówkę. Kiedy Arienne się radowała, uśmiechałam się do właśnie czytanych literek. Wszystko przeżywałam razem z bohaterami i nadal czuję się do nich przywiązana. Aktualnie mam wrażenie, że moje życie jest puste, bo nie mogę poznawać dalszych losów Severo i młodej czarodziejki.



Ogromnie polubiłam Arienne. Szesnastolatka wielokrotnie wykazywała się niezwykłymi zdolnościami, niebywałą inteligencją i dojrzałością. Podziwiałam ją, gdy dzielnie stawiała czoło trudnościom i niesprawiedliwości. Umiała podnieść się po ciężkich przejściach, zachowując przy tym swoją godność. Broniła swojego honoru i nie dawała sobą manipulować. Wiedziała, czego chce od Przeznaczenia. Starała się być szczęśliwa. Z pewnością jedną z jej wielu zalet było także to, że potrafiła wybaczyć nawet największe wyrządzone jej krzywdy. Szła przez życie z podniesioną głową, a to bardzo mnie cieszyło.

"Teraz, gdy kobieta kryje twarz w koszuli na jego piersi, wydaje mu się tak krucha i bezbronna, że nawet i bez przysięgi złożonej Arcymistrzowi byłby bez wahania gotów bronić jej przed każdym niebezpieczeństwem."

Postacią Severa, Mistrza Walk autorki sterowały moimi uczuciami. Raz go kochałam, a raz nienawidziłam. Na samym początku zrobił coś, co uznałam za niewybaczalne. Postąpił w sposób tak zły, że myślałam, że choćby nie wiem, jak chciał odkupić swoje winy, nie polubię go. Potem wszystko się zmieniło. Swoim zachowaniem i urokiem osobistym zawładnął moim sercem i chętnie wzięłabym go tylko dla siebie. Przez to sądziłam, że będę go wielbić do ostatnich stron, ale Monika Magoska-Suchar i Sylwia Dubielecka na szatańskiej stronie 666 znowu posterowały nim tak, że strasznie wkurzyłam się na tego przystojniaka. Ostatecznie ponownie zdobył moją przychylność i tak pozostało aż do zakończenia.

"Nigdy nie doświadczył miłości, nigdy nikogo nie kochał."

Autorki dopracowały wszystko nawet w najmniejszych detalach. Każdy szczegół został stworzony w taki sposób, że miałam wrażenie, iż ten świat istnieje naprawdę. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby okazało się, że te wydarzenia odbyły się na jakiejś odległej planecie. Przecież niemożliwe jest, aby takie postaci, miejsca i wydarzenia powstały tylko za sprawą wyobraźni. Autorkom należą się wielkie brawa na stojąco za ich debiutancką powieść. Jeżeli następny tom będzie jeszcze lepszy, to chyba zostanę psychofanką Pani Moniki i Pani Sylwii. Porwę je i zmuszę do tego, żeby powiedziały mi, gdzie jest ten świat i jak tam trafić.

Myślicie, że to będzie dziwne, jak od razu po napisaniu tej recenzji, przeczytam "Klątwę
przeznaczenia" jeszcze raz?


Za możliwość przeczytania książki oraz podzielenia się moją opinią na jej temat dziękuję:






Monika Magoska-Suchar

Sylwia Dubielecka





*****

Książka bierze udział w wyzwaniu #czytambopolskie