poniedziałek, 3 lipca 2017

Dwie za jednym zamachem... | "52 kolory życia" tom IV i V, Magdalena Kozioł | Recenzja

Autor: Magdalena Kozioł
Tytuł: 52 kolory życia
Tom: 4 + 5
Liczba stron: 120 + 128
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Pociąg do natury, Magdalena Kozioł
ISBN: 9788394468644 + 9788394468651
Moja ocena: 6+/10
"Masz wolną wolę, ale nie wolno Ci wszystkiego."

Po postrzale w rękę przystojny komisarz Jacek musi pojechać na rehabilitację, aby wrócić do pełnej sprawności fizycznej. Przeznaczenie szczęśliwie sprawiło, że ośrodek rehabilitacyjny znajduje się niedaleko miasta, w którym mieszka piękna Sally. Dzięki temu kochankowie będą mogli spotykać się bardzo często. Po przyjeździe policjanta spędzają razem wspaniałe chwile, kochają się, wyjeżdżają na wycieczki i chodzą do kina. Ten przyjemny czas mógłby trwać dla nich wiecznie, ale co dobre szybko się kończy. W pewnym momencie muszą podjąć bardzo ważną decyzję. Jedno wiadomo na pewno, los nie oszczędzi przykrości i bólu żadnemu z bohaterów. Wszyscy przeżyją trudne momenty, mając jednak świadomość, że po burzy zawsze wychodzi słońce. Jak zakończą się te zawirowania i zwroty akcji? Najlepiej przekonajcie się sami, bo sądzę, że warto.

Przez złośliwości losu, które cały czas mnie spotykały, przez długi czas nie miałam okazji, ani ochoty wrócić do czytania historii o Sally. W końcu nadeszła Noc Książkoholików 3.0. To właśnie wtedy wzięłam się za siebie i wróciłam do tej serii. Przez pierwszych kilka stron nie mogłam się wkręcić, ale potem na szczęście wciągnęłam się w tę opowieść. Ciągle było mi mało, strony momentalnie przelatywały mi przez palce i po jakiejś godzinie dotarłam do końca tomu czwartego. Autorka napisała zakończenie w taki sposób, że od razu chciałam wiedzieć, co będzie dalej. Przyznaję się, że nie wytrzymałam. Moja ciekawość zwyciężyła i sięgnęłam po część w kolorze żółtym. W związku z tym postanowiłam, że napiszę jedną recenzję, ale dwóch książek jednocześnie. Inaczej wszystko by mi się pomieszało i przez przypadek mogłabym wyjawić Wam jakieś szczegóły, a tego bym nie chciała.

Na samym początku muszę się pochwalić, że zaprzyjaźniłam się z Sally. W końcu nadszedł ten niespodziewany moment, w którym przypadła mi do gustu i nawet się do niej przywiązałam. Cieszyłam się, gdy była szczęśliwa. Ogarniał mnie smutek, kiedy rozpaczała. Po przeczytaniu ostatnich stron zaczęłam wręcz tęsknić za wszystkimi bohaterami, których poznałam w kilku poprzednich tomach. Mam nadzieję, że niedługo znajdę kilka godzin na przeczytanie i zrecenzowanie dwóch pozostałych części.

Bardzo spodobało mi się to, że patrząc wstecz, można zauważyć ogromną różnicę w stylu pisania autorki. Nie napotykamy na każdym kroku powtórzeń, akcja nie jest tak powolna, dialogi już nie wydają się sztywne. Cieszę się, że z każdą kolejną powieścią autorka uczy się na błędach, tworzy coś lepszego i poprzez wydawanie tego, spełnia swoje marzenia i wyznaczone cele. Mam nadzieję, że teraz będzie już tylko lepiej.

Co do fabuły nie mam prawie żadnych zastrzeżeń. Co zwróciło moją uwagę? Na pewno fakt, iż głównych bohaterów spotyka bardzo dużo nieszczęśliwych wydarzeń i zbiegów okoliczności. Momentami miałam wrażenie, że zbyt wiele. Rozumiem jednak, że takie rzeczy się zdarzają. Po drugie, dlaczego rodzice zabraniali Stasiowi robić rzeczy, które w moim mniemaniu były czymś praktycznie naturalnym? Ja będąc w jego wieku, non stop np. dzwoniłam do taty z telefonu mamy bez pozwolenia i nie wpędzałam się tym w kłopoty. Poza tym nigdy nie widziałam, aż takiego grzecznego chłopca. Szkoda, że nie był trochę bardziej rozbrykany i radosny. Te aspekty nie wpłynęły negatywnie na mój odbiór utworu, ale to takie moje małe spostrzeżenia.

Muszę szczerze przyznać, że te dwie książki wywołały u mnie dość dużo różnych pozytywnych emocji. Związek Sally i Jacka uszczęśliwiał ich. Po prostu kwitli w swoim towarzystwie. Niestety nie można zapomnieć o tym, że Pan Policjant ma żonę i dziecko. Ja rozumiem, że miłość wymaga poświęceń, a główna bohaterka najprawdopodobniej jest jego drugą połówką. Mimo tego uważam, że powinien wykazywać się odpowiedzialnością i uczciwością.
Współczułam każdemu z bohaterów z osobna. Aneta miała prawo się załamać, bo chciała naprawić swoje małżeństwo, a to niestety okazało się prawie niemożliwe. Biorąc pod uwagę wszystkie fakty, Sally także miała poważne powody do smutku, gdyż stała się kochanką i "drugą opcją". A Jacek? Musiał wybierać między wiernością i uczciwością małżeńską, a impulsowi ciągnącemu go ku młodej i pięknej kobiecie.

Ogólnie rzecz biorąc, książki bardzo mi się podobały. Biło od nich ciepło i moc najróżniejszych barw. Każdy z kolorów miał określone znaczenie w życiu i historii zakochanych, co bardzo przypadło mi do gustu. "52 kolory życia" to idealna powieść na kilka chwil miłego wieczoru. Można ją przeczytać w kilkadziesiąt minut i położyć na półkę, gdzie będzie cieszyć oko swoją piękną okładką.




Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję:
Magdalena Kozioł


*****

Książka bierze udział w wyzwaniu #czytambopolskie