poniedziałek, 24 lipca 2017

Przybyła Prawdziwa Królowa | "Królowa Tearlingu" Erika Johansen | Recenzja

Autor: Erika Johansen
Tytuł: Królowa Tearlingu
Tom: 1
Liczba stron: 488
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Galeria książki
Moja ocena: 10/10

"Prawdziwego bohatera poznaje się po tym, że najbardziej heroicznych czynów dokonuje w tajemnicy. Nigdy o nich nie słyszymy. A jednak, moi przyjaciele, jakimś cudem o nich wiemy."

Odkąd Kelsea sięga pamięcią, przybrani rodzice uczą ją historii, płynnego posługiwania się obcymi językami i wielu innych niezwykle wartościowych rzeczy. Chcą traktować ją jak córkę, ale czasami muszą być oziębli, aby wyrosła na mądrą kobietę. Chociaż dziewczyna żyje w domu położonym daleko od innych zabudowań i nie może rozmawiać z nikim obcym, wie, że po skończeniu dziewiętnastu lat będzie musiała upomnieć się o to, co jej się należy. Zasiądzie na tronie Tearlingu.

Jej przodkowie przypłynęli na ten ląd, aby ludzie mogli zacząć nowe życie z dala od chylącego się ku upadkowi świata i technologii. Społeczeństwo podzieliło się jednak na cztery państwa, a jedno z nich dominuje nad innymi. Poddani mieli prowadzić swój żywot w dużo lepszych warunkach, lecz odkąd dziesiątki lat temu władczynią sąsiednich ziem została przerażająca i okrutna Szkarłatna Królowa, nikt nie może czuć się bezpiecznie.

Młoda dziewczyna odkryje w sobie wielkie pokłady odwagi i oddania dla swojego ludu. Jedną decyzją i jednym czynem uruchomi karuzelę nieuchronnych zdarzeń. Z całych sił postara się uwolnić swoich poddanych z sideł Szkarłatnej Królowej. Czy jej się uda? Czy nie zostanie zamordowana? Jak potoczą się losy wszystkich mieszkańców Tearlingu?

Jakiś czas temu pani bibliotekarka poprosiła mnie o listę książek, które młodzi ludzie mogliby zechcieć przeczytać. Dużo osób w blogosferze polecało tę historię, więc ją także wpisałam. Będąc niedawno w bibliotece, nareszcie zobaczyłam "Królową Tearlingu" na półce i postanowiłam jak najszybciej po nią sięgnąć. Wczoraj skończyłam ją czytać i w końcu mogę powiedzieć Wam, co o niej sądzę.

Niestety zaczynając historię z Kelsea w roli głównej, byłam chora i dość ciężko mi było czytać ze względu na rozmazujące się literki. To jednak nie powstrzymało mnie przed poznawaniem kolejnych losów głównych bohaterów. Już po kilkudziesięciu stronach bardzo zainteresowała mnie ta opowieść i nie mogłam się od niej oderwać. Ciągle było mi mało. Nuta brutalności, dawka humoru i porywająca akcja oraz lekko zawiła fabuła okazała się idealnym wpasowaniem w moje gusta.

Jako osoba nałogowo czytająca nie mogę pominąć jednego wątku, który podbił moje serce. Młoda królowa uwielbiała książki i ich temat został wielokrotnie przez nią poruszony. W tej powieści zwrócono uwagę na to, że osoby często sięgające po tytuły z różnych gatunków, lepiej potrafią przewidywać sytuacje i szeroko patrzą na świat. Ogromnie spodobało mi się to, że Królowa Tearlingu zdawała sobie sprawę, iż jej poddani powinni być dobrze wykształceni, aby w przyszłości wrogie państwa, nie miały szansy ich zaatakować.

Kelsea okazała się postacią, która idealnie nadawała się na głównego bohatera. Ani trochę mnie nie irytowała. Jej czyny były szlachetne i podziwiałam ją za odwagę. Nie zawsze podejmowała dobre decyzje, ale nie myślała o sobie, lecz innych ludziach. To dla ich dobra była gotowa umrzeć. Na dodatek jej wygląd nie okazał się perfekcyjny i cieszę się z tego powodu. Nie lubię, gdy osoby odgrywające najważniejsze role, są ideałami.
Muszę przyznać, że ciekawie było czytać opowieść podaną z punktu widzenia królowej. Dowiodło to, że nikt nie chciałby być na jej miejscu. Władza nie opiera się na przyjemnościach, lecz oddaniu swojemu ludowi.

Bardzo polubiłam również ludzi należących do Straży Królewskiej oraz Ducha i jego przyjaciół. Myślę, że należy brać z nich przykład w kwestii oddania się całkowicie jakiejś ważnej sprawie. Z każdą stroną udowadniali, że działają nie tylko na rzecz Tearlingu, ale także dziewczyny zasiadającej na jego tronie. Chcieli pomóc Kelsea w uwolnieniu swojego państwa z rąk bezwzględnej Szkarłatnej Królowej. Doradzali, walczyli i oddawali życie, aby wszystkim żyło się lepiej.

Cieszę się, że w końcu sięgnęłam po tę książkę i trochę żałuję, że zrobiłam to tak późno. Z pewnością mogę stwierdzić, że to jedna z lepszych powieści fantastycznych, które czytałam. Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że to damska wersja "Gry o tron".

A Wy czytaliście tę książkę? Co o niej myślicie?
A może dopiero macie ją w planach?