środa, 19 lipca 2017

W połowie biały, w połowie czarny... | "Zła krew" Sally Green | Recenzja

Autor: Sally Green
Tytuł: Zła krew
Tom: 1
Liczba stron: 400
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Uroboros
ISBN: 978-83-280-1406-0
Moja ocena: 8+/10

"Sztuczka polega na tym, by się nie przejmować. Nie zwracać uwagi na to że boli. Nie zwracać uwagi na nic."


Współczesna Anglia. Spotykając na ulicy z pozoru normalnego człowieka, nie mógłbyś z całą pewnością stwierdzić, kim tak naprawdę jest. Świat bowiem podzielony jest na:
*zwykłych, nieposiadających zdolności magicznych ludzi;
*czarodziejów i czarodziejki, czyli tzw. białych uważanych za dobrych z natury;
*złych z pokolenia na pokolenie czarnych, do których zaliczają się czarownicy i czarownice.

W tym schemacie zdarzył się jednak niezwykły wyjątek. Natan jest synem czarodziejki i czarownika, a to czyni go kimś wyjątkowym, białym i czarnym jednocześnie. Jego życie od samego początku nie należy do łatwych, ale z upływem lat staje się coraz gorsze. Matka nie żyje, ojciec morderca ukrywa się przed Radą Białej Magii, a przyrodnia siostra się nie ma do niego za grosz szacunku. Jako nastolatek zostaje zamknięty w klatce, bity, poniżany i ciągle monitorowany. O niczym sam nie może decydować. W końcu przed siedemnastymi urodzinami ucieka, aby otrzymać od ojca trzy dary. Jeżeli mu się nie uda, umrze. Ścigany przez okrutnych łowców, próbuje uratować swoje życie, ale także godność. Nie może jednak przy tym nikomu ufać. Każdy może go zdradzić.

Książkę chciałam przeczytać już od wielu miesięcy. Przyciągała mnie niezwykła okładka łącząca kolor srebrny z krwistą czerwienią. Ani trochę nie zniechęcały mnie negatywne opinie na jej temat, a wręcz chciałam sprawdzić, czy ja po jej skończeniu będę myślała podobnie. Kilka dni temu w końcu miałam szansę po nią sięgnąć. Gdy zobaczyłam całą serię w bibliotece, nie wahałam się ani przez moment i od razu wypożyczyłam. Wróciłam do domu, weszłam pod mój ulubiony koc i zaczęłam zagłębiać się w historię Natana. Czy było warto?

Ogólny pomysł na "Złą krew" nie okazał się dla mnie niczym w pełni nowym. Uznałam to za lekkie pomieszanie "Harry'ego Pottera" z "Darami Anioła" i może "Jestem numerem cztery". Szkoda tylko, że nie zawarto tam więcej magii. Mimo tego książka bardzo mi się podobała i w wielu momentach nie potrafiłam przewidzieć wydarzeń. Ciągle chciałam wiedzieć, co autorka jeszcze wymyśli i pochłaniałam strony w dość szybkim tempie. Zakończenie nie okazało się wielkim WOW, po którym od razu trzeba sięgnąć po kolejny tom, chociaż było ciekawe. Aktualnie czuję pewnego rodzaju niedosyt tej historii. Dwie następne części na pewno przeczytam, chociaż nie ciągnie mnie do nich, aż tak bardzo, jak było np. w przypadku "Dworu cierni i róż".

Bardzo spodobało mi się też to, że jest to powieść młodzieżowa, ale nie skupia całej swojej akcji wokół relacji damsko-męskich. Oczywiście wątek miłości też się tam pojawia i odgrywa dość istotną rolę, ale w subtelny sposób. Po prostu nie dostrzegało się go tak wyraźnie, jak w innych książkach, których bohaterami są nastolatkowie. Muszę przyznać, że to była miła odmiana.

Cieszę się, że autorka poruszyła pewną bardzo ciekawą kwestię. Mianowicie chodzi mi o to, że biali uważali się za dobrych, pomocnych i tak dalej. Tak naprawdę jednak troszczyli się tylko o siebie i siali nienawiść względem czarnych. Moim zdaniem okazali się oni jeszcze gorsi od czarownic i czarowników. Zarzucali im morderstwa, przeprowadzanie tortur, a sami to robili i możliwe nawet, że na większą skalę. Nie mówię tu oczywiście o wszystkich białych, ale przede wszystkim o łowcach i Radzie Białej Magii. Sądzę, że w prawdziwym życiu także niektóre "czarne charaktery" uważają się za wzór wszelkich cnót i to jest z psychologicznego punktu ogromnie ciekawe.

Powinnam jeszcze powiedzieć coś o bohaterach, ale kompletnie nie wiem co. Na pewno zostali stworzeni w świetny sposób. Główny bohater urzekł mnie swoją wytrzymałością, silną wolą i tym, że sam nie wiedział, czy jest dobry, czy zły. Z chęcią poznałabym niektóre postacie w realnym świecie, chociaż oczywiście wiem, że to nie jest możliwe. Szkoda tylko, że kilka z tych osób nie miało jeszcze bardziej rozbudowanych osobowości.

Na książce ani trochę się nie zawiodłam, chociaż zdaję sobie sprawę z faktu, iż mogłaby być lepsza. Do czołówki najlepszych pozycji przeczytanych w 2017 roku niestety nie trafi, chociaż będę miło wspominać ten tom. "Zła krew" ma fantastyczny klimat, który nie jedną osobę mógłby urzec. Powieść niestety nie każdej osobie się spodoba, ale sądzę, że warto spróbować, bo można świetnie spędzić przy niej czas. Trzymajcie kciuki, żeby tom drugi spodobał mi się jeszcze bardziej.