piątek, 11 sierpnia 2017

Przedpremierowo | "Zaklinacz ognia" Cinda Williams Chima | Recenzja

Tytuł: Zaklinacz ognia
Autor: Cinda Williams Chima
Tom: 1
Liczba stron: 480
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Moondrive, Otwarte
Moja ocena: 8/10

AUTORKA SERII FANTASY 
KRONIKI DZIEDZICÓW I SIEDEM KRÓLESTW

"Chcę wybrać się do wszystkich tych miejsc, które znam tylko z książek."

Trwa okrutna wojna między Ardenem i Fellsmarchem, czyli dwoma królestwami poróżnionymi przez zawód miłosny sprzed kilkudziesięciu lat. Bezlitosny król Ardenu Gerard pragnie teraz przejąć już cały kontynent i aby to osiągnąć, nie cofnie się przed niczym. Zmusza małe dzieci do pracy ponad ich siły, zabija niewinnych, pragnie również zniewolić czarodziejów i sprawić, aby wykonywali jego bezwzględne rozkazy. Nie przyjdzie mu to jednak tak łatwo, ponieważ spróbuje mu w tym przeszkodzić dwoje młodych ludzi, którym zniszczył życie.

Jenna to młoda dziewczyna nosząca na karku tajemnicze znamię, którego przeznaczenia nie zna. Wie za to, że dzięki niemu będzie mogła dokonywać wielkich rzeczy. Po kolejnej zmianie w kopalni, w której pracuje, wydarza się coś, co zmienia ją bezpowrotnie. Po tym tragicznym wydarzeniu przyłącza się do walki i próbuje w jakiś sposób przeciwdziałać okrutnym zamierzeniom króla. Adrian jest synem Wielkiego Maga i Królowej Fellsmarchu, który najbardziej na świecie pragnie zostać uzdrowicielem i ratować ludziom życie za pomocą magii. Gdy jednak dwie bliskie mu osoby giną z rąk wroga, postanawia, że się zemści. Przez wiele lat doskonali znajomość trucizn, aby kiedyś pomścić odebrane mu osoby.

Wspólne plany i przeszłość usiana cierpieniem splata ze sobą losy kilku bohaterów. Być może będą musieli zaryzykować i połączyć siły, aby pokonać Gerarda, który momentami wydaje się niezniszczalny.

Po raz kolejny muszę Wam przedstawić książkę, która przede wszystkim przyciągnęła mój wzrok swoim wyglądem. Ładna, zgrabna dziewczyna, prawdopodobnie wojowniczka stoi na tle płomieni z żarzącymi się czerwienią długimi włosami. Czyż to nie wygląda pięknie? Co prawda, bardzo przypomina mi okładkę "Szklanego tronu", ale dla mnie to ani trochę nie przeszkadza. Muszę się przyznać, że ta nowość wydawnicza odkąd tylko do mnie przyszła, niezmiernie mnie ciekawiła. Czasami miałam wrażenie, jakby do mnie przemawiała "Przeczytaj mnie już, teraz, w tej chwili!". Ja jednak pozostałam nieugięta i sięgnęłam po nią w odpowiednim czasie.

Zdaję sobie sprawę  z tego, że ta książka ma swoje wady. Zdarzają się lekko nielogiczne sceny, bohaterowie są wyidealizowani, akcja czasami jest zbyt wolna i ogólnie autorka mogła dłużej nad nią posiedzieć, żeby dopracować najdrobniejsze szczegóły. Niemniej jednak nie przeszkadzało mi to podczas lektury. Szczerze mówiąc, nawet nie zdawałam sobie sprawy z większości występujących mankamentów, dopóki nie odłożyłam "Zaklinacza ognia" na półkę. Może po prostu nauczona własnymi doświadczeniami, nie miałam wygórowanych oczekiwań co do tego tekstu i dlatego się nie zawiodłam.

Popatrzmy jednak na to również z drugiej strony. Zaczęto wydawać kolejną serię z wielkim potencjałem, która jest w stanie umilić chwile fanom fantastyki i nie tylko. Być może ktoś tak samo, jak ja skusi się na tę książkę i tak przypadnie mu do gustu, że nie będzie mógł się oderwać, żyjąc wydarzeniami wykreowanymi przez autorkę. Myślę, że naprawdę warto po nią sięgnąć i chociaż na chwilę przestać wszystko analizować. Wtedy można przeżyć naprawdę niesamowite momenty w odległej krainie ani na krok nie ruszając się z domu.

Dziwnym zbiegiem okoliczności, ta powieść zawierała wiele cech, które wręcz uwielbiam w młodzieżówkach. Przede wszystkim możemy poznać kolejny wyjątkowy świat niezmiernie pobudzający wyobraźnię. Czarodzieje, istoty magiczne, eliksiry i kilku bohaterów pragnących powstrzymać bezlitosną osobę przed niszczeniem wszystkiego, co dobre. Brzmi znajomo? Pewnie tak, ale mogę zapewnić, że mimo kilku upodobnień do znanych serii, opowiada wspaniałą historię, która ma szanse stać się jeszcze lepsza.

Adrian mi się spodobał. Niezwykle ciekawiły mnie jego zdolności tworzenia oraz rozpoznawania eliksirów, trucizn i tak dalej. Jenna - o niej nie wiem co myśleć. Nie irytowała mnie, ale z drugiej strony chyba też nie szczególnie wpasowała się w moje gusta. Za to zbuntowana Lila to moja faworytka, najchętniej to ją ujrzałabym w głównej roli jakiejś innej serii. To właśnie ze względu na nią, tak ogromnie ciekawi mnie, co wydarzy się w dalszej części tej opowieści. Ogólnie rzecz biorąc, bardzo polubiłam bohaterów, chociaż wydawali mi się wyidealizowani. Autorka mogła dodać im kilka wad, bo każdy je przecież ma. Ideały nie istnieją. Z chęcią również dowiedziałabym się więcej o postaciach z tej książki, więc z pewnością przeczytam kolejny tom.

Myślę, że z "Zaklinaczem ognia" można spędzić naprawdę ciekawe i miłe chwile. Świat, postaci i historia stworzone przez autorkę mogą zachwycić, ale ostrzegam, że jednak nie każdemu czytelnikowi przypadnie to do gustu.
Ja jestem na TAK.


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję: