środa, 30 maja 2018

Co w Psychoskoku piszczy? | Zapowiedzi na czerwiec 2018 | Wydawnictwo Psychoskok

Co w Psychoskoku piszczy? | Zapowiedzi na czerwiec 2018 | Wydawnictwo Psychoskok


Hej! Dzisiaj przygotowałam dla Was zapowiedzi z Wydawnictwa Psychoskok na czerwiec. Koniecznie dajcie znać, czy coś Was zainteresowało! Dla mnie na pewno coś wpadło w oko i mam nadzieję, że uda mi się to przeczytać. 

"Na pożółkłym papierze" Aleksandra Bartosik

Premiera: 01.06.2018 r. 
Liczba stron: 76

Opis:

"Siedemnaście lat temu pewna kobieta podjęła niezwykle odważną decyzję, która zaważyła na jej dalszym życiu. Silna i zdeterminowana, odchodząc od narzeczonego, nie zdawała sobie sprawy z samotności, na jaką się skazała. Spaliła za sobą most, nie miała już dokąd wrócić. Poczuła smak wolności i nie mogła już się wycofać. Walka o to, by nie zmarnować żadnej chwili życia wypełnia każdy jej dzień, ale również pogłębia samotność. Dlatego postanawia pisać listy do mężczyzny, którego przed laty zraniła. Co tydzień przez pół roku wyjaśnia mu, co nią wtedy kierowało i opowiada, jak potoczyło się jej życie."

***

"Skarb Szeptuchy" Pati Maczyńska

Premiera: 01.06.2018 r.
Liczba stron: 175

Opis:

"Legendy stanowią ogromne źródło inspiracji dla wielu pisarzy. Mogą traktować o różnorakich typach bohaterów i składają się także z wielu motywów, w tym fantastycznych, nieprawdopodobnych i nierealnych. Legendy posłużyły także Pati Maczyńskiej do stworzenia niezwykłej historii, którą zawarła w swojej książce ,,Skarb Szeptuchy”.
Autorka opisała perypetie rodziny Sjenów-Sowińskich na tle regionalnych legend oraz podań, a akcję umieściła w wielu różnych lokalizacjach: Roztocze, Nałęczów, Szlak Sobieski. 
Rodzina Sjenów-Sowińskich  nie jest zwykłą rodziną. Spotykają ich różne zadziwiające przygody, wraz z udziałem intrygujących stworów rodem z przytaczanych legend.
Zagadkowy okazuje się już sam prolog, który dzieje się w roku 237 n.e., w Noc Kupały, gdzie główną bohaterką jest niejaka Tomira. To młoda kobieta, którą poznajemy w momencie, gdy niesie tajemniczą szkatułkę. W niej właśnie ukryty jest tytułowy skarb."

***

"Rozdroże myśli w słowach i obrazach. Tom II" Irena Szul-Mazepus vel ESEMIRA

Premiera: 07.06.2018 r.
Liczba stron: 100

Opis:

"Rozdroże myśli w słowach i obrazach to zbiór poezji wpisujący się w nurt liryki osobistej. Większość zawartych w tomiku wierszy ma charakter niezwykle kameralny, a wręcz intymny. Autorka skupia się na swoich przeżyciach wewnętrznych, odwołując się do towarzyszących jej emocji, myśli i uczuć. Niezwykle precyzyjnie oddaje nastrój chwili: nostalgię, szczęście, tęsknotę. Autorka za pomocą zwięzłego i przystępnego języka jest w stanie wyrazić swoje głębokie przemyślenia na temat zastanej rzeczywistości. Przy okazji podejmuje najistotniejsze dla ludzkiej egzystencji problemy – duchowe, religijne, filozoficzne. Wiersze pisane są na przestrzeni dwóch lat w trakcie pobytu w Polsce oraz podróży po Niemczech, Holandii, Turcji. Odnajdziemy w nich fascynację kulturą orientalną Bliskiego Wschodu. Utwory oddają malowniczy krajobraz, różnorodność i bogactwo przyrody, urok nadmorskich plaż, a także radość związaną z pobytem w Turcji. Piękno i symbolika krajobrazów została przez Esemirę przełożona na język literacki. W ten sposób powstały wiersze, które są liryczną widokówką z podróży."

***

"Fatalny turnus" Jan Melerski

Premiera: 11.06.2018 r.
Liczba stron: 197

Opis: 

"Powieść przenosi czytelnika w epokę wczasów pracowniczych nad Bałtykiem, fiatów 126p w kolorze yellow bahama i w świat przypadkowych zbrodni, popełnionych mimochodem. Włodzimierz jest inżynierem projektantem, a jego żona Katarzyna prokuratorem. To jedna strona. Druga – określona przez autora jako „troje nie znaczy wcale trio” – to Mariusz, Adam i Monika. Różne środowiska, różne charaktery i różne skłonności z wieloma konsekwencjami. Przypadek – fatalny turnus – sprawił, że losy tej piątki oraz kilku innych osób przebywających wówczas w Stegnie nad Zatoką Gdańską splotły się w węzeł zbrodni, którego rozwikłanie spadło na barki miejscowej milicji. Barki nieprzygotowane do dźwigania tego typu ciężarów ani rozwiązywania tego typu węzłów.
Wciągająca historia, która prowadzi od pozornie drobnych nieporozumień do złośliwych uwag i w konsekwencji do tragedii. Czy zbrodnia zostanie ukarana? Fatalny turnus się kończy. Bohaterowie wracają do Łodzi – ci sami, a jednak odmienieni…"

***

"Opowieści lokomocyjne" Wiesław Sędzicki

Premiera: 15.06.2018 r.
Liczba stron: 270

Opis:

"W książce nie ma ostro zarysowanych granic między fikcją a historią. Dzięki temu można swobodnie żonglować zdarzeniami, losami ludzkimi a nawet wizjami historycznymi czy filozoficznymi. Czytelnik z całą pewnością będzie zaskoczony opisem losów znanego badacza, dyktatorki mody, niezwykłego fana i kolekcjonera starych motocykli a także wielu innych postaci, których pasją, a czasem tylko koniecznością, jest podróżowanie w czasie i przestrzeni. 
Zbiór opowiadań ma wspólny mianownik, którym jest przedstawienie losów ludzkich w perspektywie przemieszczania się fizycznego, bądź wyimaginowanego. W kilku z nich ujęte są realia historyczne, w które autor wkomponował fikcyjną fabułę. 
Opowiadania łączy dość rzadkie w dzisiejszych czasach pozytywne przesłanie afirmujące życie i radość z niego płynącą, choć często „życie” tam opisywane jest iluzoryczne, bądź jest „życiem po życiu”. 
Bohaterowie są pełni wiary i entuzjazmu, a granica między istnieniem, bytem fizycznym a astralnym, nie ma wielkiego znaczenia. Autor niejednokrotnie zadał sobie trud gruntownego zgłębienia wiedzy historycznej, opisując zdarzenia, rozbudowując je, niekiedy do granic możliwości, o sferę magiczną i niewidzialną."


***

"Jak jeść, by zdrowo żyć" Robert Jarząbkiewicz

Premiera: 20.06.2018 r.
Liczba stron: 200

Opis:

"Książka przedstawia ogromny wpływ właściwego odżywiania na zdrowie człowieka, zapoznaje i przestrzega przed złymi nawykami żywieniowymi oraz wykazuje rodzaje niebezpiecznych grup produktów. W treści, w możliwie najprostszy sposób opisana została podstawowa, niezbędna i możliwie najbardziej aktualna obecnie, wiedza na temat żywności i potrzeb ludzkiego organizmu w tym zakresie. Intencją autora było nie tylko przekazanie niezbędnych informacji o odżywianiu, ale przede wszystkim wykazanie za pomocą zamieszczonych przykładów i analiz, że stosując jedynie właściwą dietę możemy zaopatrzyć organizm we wszystkie niezbędne mu do zachowania długiego zdrowia składniki. Zamieszczona w książce dieta powinna stać się podstawowym kierunkowskazem sposobu odżywiania w większości domów. Nie wymaga ona radykalnych zmian w sposobie przygotowywania posiłków i dobierania składników, ale została przez autora w pełni uzasadniona za pomocą zamieszczonych obliczeń. 

Książka skierowana do osób poszukujących sposobu na zdrowe odchudzanie oraz jest niezbędna dla wszystkich zainteresowanych zdrowym trybem życia.


Miłego dnia, kochani!

środa, 16 maja 2018

Wszystko, co w tobie kocham, jest jak ocean... | "Slammed" Colleen Hoover | Recenzja

Wszystko, co w tobie kocham, jest jak ocean... | "Slammed"  Colleen Hoover | Recenzja

Layken niedawno skończyła osiemnaście lat. Kilka miesięcy wcześniej straciła swojego ukochanego ojca. Tego kochającego, troskliwego i zawsze pomocnego człowieka zabrakło w jej życiu w zaledwie ułamku sekundy. Nie mogła się nawet na to przygotować, pożegnać się. Dotarła już do piątego, a zarazem ostatniego stadium żałoby, a rodzina składająca się już tylko z trzech osób podjęła decyzję o przeprowadzce. Spakowali się, sprzedali dom i wyruszają z Teksasu do Michigan w poszukiwaniu nowego życia.

Lake i Kel nie chcą porzucać swojej szkoły, przyjaciół i pełnego wspomnień budynku. Nie wiedzą, co ich czeka tak daleko od miejsca, w którym się wychowywali. 

Już pierwszego dnia rodzina Cohenów poznaje Willa i dziewięcioletniego Cauldera, urodziwych braci Cooper. Okazuje się, że ta znajomość wprowadzi do życia wszystkich bohaterów duże zmiany. Nie tylko dobre, ale także złe. Na jaw wyjdzie również pewna tajemnica, która zszokuje i odbije swoje piętno na młodych ludziach. Czy książka zakończy się happy endem?  

O tej książce słyszałam już jakiś czas temu. Wiele osób ją polecało, ale jakoś nie wpadła mi w ręce. Gdy wydano ją ponownie w nowym wydaniu z okazji walentynek, poczułam, że po prostu muszę ją przeczytać. Za każdym razem, kiedy przewijała mi się w jakimś zakątku internetu, chciałam ją zamówić. Nie wiem, dlaczego, ale powstrzymywałam się przed tym. W końcu nadarzyła się okazja, z której nie mogłabym nie skorzystać i przygarnęłam ją w swoje łapki. Przez tę powieść zarwałam część nocy, bo musiałam wiedzieć, co jeszcze się wydarzy, ale mimo zmęczenia, było warto!

Colleen Hoover ma niezwykły talent do grania na moich emocjach. Opisuje sytuacje, o których czytałam już wiele razy w wyjątkowy, niepowtarzalny sposób. Nadaje bohaterom i zdarzeniom cech, których nie spotkałam nigdzie indziej. Wszystko w jej powieściach jest takie nieoczywiste, a zarazem piękne. Muszę wyznać, że już dawno nie popłakałam się przy czytaniu książki. Teraz to nadrobiłam, bo od niemal połowy, co chwilę do moich oczu napływały łzy wzruszenia. Ani trochę się tego nie wstydzę, bo brakowało mi takich lekkich, a zarazem niosących duże przesłanie powieści. 

Urzekło mnie to, że autorka w cudowny sposób opowiadała ustami bohaterów o poezji. Dzięki Slammed przypomniałam sobie, dlaczego kiedyś czytałam bardzo dużo wierszy i sama próbowałam coś tworzyć. Pisząc, wyrzucamy z siebie emocje, ujawniamy to, co tkwi w najgłębszych zakątkach naszej duszy. Pomaga nam to w chwilach, które są dla nas ważne w dobrym, ale również złym sensie. Po latach nie przeżywamy tego już tak samo, ale nasza twórczość może pomóc komuś, komu przytrafiło się to samo. Dzięki Colleen Hoover na nowo odkryłam magię krótkich utworów literackich i natychmiast zapragnęłam sięgnąć po stary tomik stojący na półce. Warto wspomnieć o tym, że tragedia, jaką jest śmierć jednego z rodziców, także została opisana w piękny, chociaż smutny sposób.

Kocham to, w jaki sposób pisarka kształtuje bohaterów. Każdy z nich jest niepowtarzalny, nieszablonowy, wyjątkowy. Wszyscy mają cechy, których nie spotkałam u żadnego innego człowieka. Przy tym są jednak tacy prawdziwi, jakby opisywano rzeczywiste osoby. Mam wrażenie, że naprawdę mieszkają gdzieś po drugiej stronie kuli ziemskiej, a w tej książce spisano historię, która wydarzyła się naprawdę. Colleen Hoover nie zaniedbuje nawet pobocznych postaci. Mają własne rozbudowane charaktery i życiorysy, chociaż odgrywają niewielką rolę. Poza tym bardzo przypadli mi do gustu, bez żadnego wyjątku.

Slammed, czyli Pułapka uczuć to niezwykła, emocjonalna i wzruszająca, ale przy tym pouczająca książka. W piękny sposób opisuje żałobę, relacje międzyludzkie, trudy miłości damsko-męskiej, ale także macierzyńskiej. Łączy w sobie lekkie pióro autorki i zabawne sytuacje z ciężkimi i trudnymi tematami, tworząc świetną powieść, którą czyta się jednym tchem.

Autor: Colleen Hoover
Tytuł: Slammed
Tom: 1
Tłumaczenie: Katarzyna Puścian
Liczba stron: 288
Rok wydania (wydanie II): 2018
Wydawnictwo: YA!
Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję zazyjkultury.pl


poniedziałek, 14 maja 2018

Ważniejsze jest własne szczęście, czy obowiązek wobec poddanych? | "Fałszywy pocałunek" Mary E. Pearson | Recenzja

Ważniejsze jest własne szczęście, czy obowiązek wobec poddanych? | "Fałszywy pocałunek" Mary E. Pearson | Recenzja

Księżniczka Lia jest Pierwszą Córką domu Morrighanów, a co za tym idzie, powinna odkryć w sobie któryś z niezwykłych darów. Kocha swoje przesiąknięte starymi opowieściami królestwo, gdzie rządzi tradycja i poczucie obowiązku. Z drugiej strony nie ma zamiaru dawać sobą pomiatać i nie będzie przez nikogo traktowana jak przedmiot. Na pewno nie zgodzi się na to, aby wyjść za obcego człowieka, który może okazać się bezduszny albo obrzydliwy. Nie po to, aby zapewnić sojusz pomiędzy dwoma państwami. Już zbyt wielu rzeczy ją pozbawiano, aby odebrać jej także szansę na miłość. W dniu swojego ślubu ucieka i zacierając za sobą ślady, dociera do odległej wioski. Te spokojne miejsce okazuje się spełnieniem marzeń, mimo ciężkiej pracy, która czeka na dziewczynę. 

Jej życie mogłoby przybrać normalny bieg i zapewnić jej szczęście, ale pościg za zbiegłą księżniczką nadal trwa. Łowcy nagród starają się za wszelką cenę ją znaleźć. Mimo tego, gdy do wsi przybywają dwaj młodzi i przystojni nieznajomi, w Lii rośnie nadzieja na normalne życie. Nie wie, że jeden z nich to odrzucony przez nią książę, a drugi to płatny zabójca, który ma pozbawić ją życia. Wszędzie może czyhać na nią niebezpieczeństwo. Wraz z tym na jej drodze staje skomplikowana miłość, której dziewczyna się nie spodziewała.

Kiedy wydano tę książkę, nie wiedziałam nawet, o czym opowiada. Krótko po premierze przeczytałam opis, a później kilka recenzji i od razu zapragnęłam ją mieć. Gdy coś wpadnie mi w oko, na pewno prędzej czy później po to sięgnę. Tak było również tym razem i niedawno w końcu miałam okazję zapoznać się z tą historią. Muszę przyznać, że lekki język i świetna akcja sprawiły, że ponad pięćset stron minęło mi, jakby było ich zaledwie kilkadziesiąt. Nawet nie zorientowałam się, kiedy skończyłam i żałowałam, że nie ma jeszcze kolejnego tomu. 

Bardzo spodobało mi się to, że niemal do połowy nie wiedziałam, który z mężczyzn jest księciem, a który mordercą. Miałam przypuszczenia, ale oczywiście okazały się błędne. Nie spodziewałam się, że nie będę w stanie odróżnić osób o zupełnie odmiennych charakterach i pochodzeniach. Niektórym może nie przypaść do gustu ten tak zwany trójkąt miłosny, ale dla mnie w tej książce ten zabieg nie przeszkadzał i ciekawi mnie, którego z mężczyzn pokocha Lia.

Dodatkowego uroku książce dodaje wplecenie między wydarzenia wierzeń, legend i wymyślonej przez autorkę przeszłości. Mary E. Pearson stworzyła od podstaw historię królestw, której byłam ogromnie ciekawa i czekałam na kolejne opowieści o Vendzie, Morrighan i Dalbreck. Tajemnicze teksty na początkach rozdziałów wprowadzały, według mnie świetny klimat. Bardzo interesuje mnie  także to, w jaki sposób autorka rozwinie w kolejnym tomie wątek czarów i darów, które podobno otrzymują Pierwsze Córki. Zastanawia mnie, czy zostanie pogłębiona ta kwestia i czy mogę liczyć na jeszcze więcej magii i może nawet jakichś niespotykanych istot.

Muszę przyznać, że uwielbiam intrygi na dworach, tajemnice, zagadki i podstępy. Nic więc dziwnego, że cieszę się, iż w tej serii również można spotkać coś takiego. W pierwszym tomie ten temat został tylko delikatnie poruszony, ale jestem niemal pewna, że później się to rozwinie. Taką przynajmniej mam nadzieję.

Na początku nieszczególnie darzyłam główną bohaterkę sympatią. Nie mogę stwierdzić, że jej nie lubiłam, ale nie żywiłam do niej żadnych uczuć i emocji. Później jednak bardzo przypadła mi do gustu. Pokochałam jej odwagę, chęć prawdziwego życia, życzliwość i to, że była silna. Pewnymi czynami zaskarbiła sobie moją przychylność.

Myślę, że Fałszywy pocałunek to bardzo dobra powieść o intrydze, zwaśnionych królestwach, trudach wojny i chęci odnalezienia prawdziwego życia. Porusza także temat tragedii, żałoby, lojalności i niezłomności. Ma drobne wady, ale ja jestem oczarowana i czekam na kolejny tom z tej serii. 

Autor: Mary E. Pearson
Tytuł: Fałszywy Pocałunek
Tom: 1
Seria: Kroniki Ocalałych
Tłumaczenie: Emilia Skowrońska
Liczba stron: 544
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Initium
Moja ocena: 9/10

sobota, 12 maja 2018

Koreańska piękność nie zawsze ma łatwiej | "Córki smoka" William Andrews | Recenzja

Koreańska piękność nie zawsze ma łatwiej | "Córki smoka" William Andrews | Recenzja

Anna to młoda Koreanka od wielu lat wychowująca się w amerykańskiej rodzinie. Gdy umiera jej matka adopcyjna, postanawia wrócić do swoich korzeni i odnaleźć kobietę, która ją urodziła. Leci do Korei, ale na miejscu dowiaduje się, że jej prawdziwa rodzicielka już nie żyje. Załamana dziewczyna myśli, że przebyła całą drogę na próżno. Dostaje jednak tajemniczy, piękny grzebień i karteczkę z adresem osoby, do której ma pojechać.

Gdy Anna udaje się do wskazanego miejsca, drzwi otwiera jej elegancka, ale skromna starsza kobieta, Hong Jae-hee. Po chwili okazuje się, że to jej babcia, która opowiada jej niesamowitą, ale przerażającą historię. Podczas okupacji Japonii nad Chinami i Koreą, wiele tysięcy dzielnych Koreanek podstępem zostało skierowanych do pewnego rodzaju obozów. To w tych strasznych miejscach były "kobietami do towarzystwa", niewolnicami japońskich żołnierzy. Przemocą zmuszane do okropnych rzeczy czuły, że umierają dziesiątki razy dziennie, za każdym razem, gdy kolejny mężczyzna wchodził to ich pokoju i domagał się swoich "praw". 

Jae-hee bardzo dobrze zna te wydarzenia, bo ona i jej siostra znalazły się wśród tych nieszczęsnych dziewcząt. 

Dopiero po wysłuchaniu całej relacji i przemyśleniu wszystkiego, Anna zaczyna rozumieć, jaką wartość ma bogato zdobionych grzebień. Nie chodzi o wartość materialną, ale o to, że ten przedmiot towarzyszył kobietom z jej rodziny w najgorszych chwilach ich życia. Pomagał pokonywać przeciwności losu i stawiać czoła wrogom, mimo poniżenia i próby odebrania im godności. Niepozorna ozdoba to dziedzictwo niezłomności, siły charakteru, woli przetrwania, niewyobrażalnej odwagi, a także miłości.

Córki smoka zaciekawiły mnie od razu, gdy przeczytałam opis. Uwielbiam tematykę II wojny światowej, ale zazwyczaj czytam o tym, co działo się wtedy w Polsce. Uznałam, że czas to zmienić i poszerzyć swoje horyzonty. Mimo tego, że książka Williama Andrewsa to fikcja literacka, wydawała mi się idealna na sam początek. Kiedy przyszła do mnie paczuszka z moim egzemplarzem, nagle jakoś straciłam cały zapał. Na szczęście odzyskałam go dzięki cudownym osóbkom z Instagrama. Zaczęłam czytać i nagle okazało się, że niepotrzebnie tyle zwlekałam, bo cała historia okazała się genialna i pochłonęłam ją w jeden dzień, chociaż książka nie należy do najcieńszych.

Przede wszystkim wielki plus dla autora za to, że postanowił poruszyć taki trudny temat. Szczerze mówiąc, nie widziałam, że zmuszano Koreanki do bycia "kobietami do towarzystwa" na taką skalę. Słyszałam o tym, ale niestety niewiele. Dopiero ta powieść ukazała mi, co tak naprawdę się wtedy działo, chociaż wydarzenia to jedynie fikcja literacka. Warto jednak pamiętać, że została podszyta faktami historycznymi. Poza tym nie przedstawiono tutaj jedynie statystyk, ale ukazano te okropne sytuacje z perspektywy jednej z niewolnic japońskich żołnierzy.

Cieszę się z tego, że w Córkach smoka zawarto relację z tego, co działo się po wojnie. Opisano wprowadzenie komunizmu, tworzenie nowego rządu i grę polityczną w odradzającej się Korei, ale także próbę połączenia Korei Północnej i Południowej w jedno państwo. Mnie niezwykle to ciekawiło i teraz mam przynajmniej minimalną wiedzę na ten temat.

Mam koleżankę, na którą słowo "koreańskie" działa jak magnes, więc ja również postanowiłam się co nieco dowiedzieć na temat Korei i ludzi tam mieszkających. Dzięki powieści Williama Andrewsa rzeczywiście poznałam niektóre zwyczaje tam panujące (teraz i w przeszłości), kilka słów w tym języku, a także ułamek bogatej historii tego kraju. Wplecione pomiędzy wydarzenia nie nudzą, a przy tym pozostają w pamięci.

Córki smoka to bardzo dobra, wielowarstwowa powieść o odwadze, wielkiej sile charakteru i niezłomności wielu koreańskich dziewcząt. Opisuje nie tylko wojnę i powojenną rzeczywistość, ale także siostrzaną więź, która nie zanika mimo upływających lat. Poruszająca i porywająca książka, którą niewątpliwie warto przeczytać. 

Autor: William Andrews
Tytuł: Córki smoka
Tłumaczenie: Dominika Warda
Liczba stron: 426
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Niezwykłe
Moja ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję: 


środa, 9 maja 2018

Norweska saga "Czas milczenia" tom 7-9 | Jorunn Johansen | Recenzja

Norweska saga "Czas milczenia" tom 7-9 | Jorunn Johansen | Recenzja

UWAGA! RECENZJA ZAWIERA SPOILERY Z POPRZEDNICH TOMÓW!

Stina podejrzewa, że Mathias ją oszukuje i ma ku temu powody. Mężczyzna dziwnie się zachowuje, nie chce odpowiadać na pytania i plącze się w swoich wypowiedziach, jeżeli już kobieta zmusi go do mówienia. Na domiar złego stał się oschły, nieczuły i zabronił kobiecie zbliżać się do jego rodzinnej posiadłości. Stina bardzo się martwi, ale także denerwuje się na swojego ukochanego.

Partnerka Mathiasa szuka pomocy u Andrine i zwierza się jej ze swoich trosk. Niestety ciemnowłosa piękność nie może jej pomóc, a poza tym ma własne problemy. Zaszła w ciążę, a Isak wyjechał bez pożegnania do stolicy. Co ma zrobić, żeby nie zhańbić imienia swojej rodziny i nie dać ludziom powodów do poniżania jej? Bardzo chciałaby zostać żoną narzeczonego, którego kocha, ale jeżeli on nie pojawi się w najbliższym czasie, babcia będzie chciała zmusić ją do poślubienia malarza Stephensona. Artysta nie jest taki zły, ale to nie on króluje w jej sercu.



Czytanie tej sagi przerwałam na jakiś czas po skończeniu tomu szóstego. Miałam do zapoznania się kilka powieści i zrobiłam sobie dłuższą przerwę od historii tych niezwykłych kobiet. Kilkanaście dni temu postanowiłam wrócić do tej opowieści i w niecałe dwa dni pochłonęłam trzy książki z tej sagi. Ze względu na to, że będzie ich sześćdziesiąt, a czyta się je bardzo szybko, postanowiłam recenzować je właśnie po trzy części. Taką ilość dostaję również w prenumeracie, więc będzie to dla mnie i dla Was o wiele korzystniejsze i wygodniejsze. Myślę także, że publikowanie każdej opinii oddzielnie byłoby bez sensu.

Mimo tego, że przerwa w poznawaniu tej historii była długa, bardzo szybko przypomniałam sobie, kim są dani bohaterowie, jakie mają stosunki i co się przydarzyło w ich życiu. Wciągnięcie się ponownie w ten świat nie zajęło mi wiele czasu. Sądzę, że to za sprawą prostego i lekkiego języka, jakim posługuje się autorka, pędzącej akcji, nowym tragediom i porywającym wydarzeniom. Nie brakowało również wskazówek pomagających dowiedzieć się, kto jest bezdusznym mordercą, ale najczęściej po nich pojawiało się więcej pytań, niż odpowiedzi. 




Te tomy, tak jak poprzednie miały drobne mankamenty. Raz na jakiś czas zachowanie bohaterów wydawało mi się głupie, a niektórym wydarzeniom nadawano zbyt wiele dramatyzmu. Czasami wydawało mi się, że dana sytuacja lub rozmowa już się odbyła, ale to chyba nieuniknione przy sadze, która będzie aż taka długa.

Z drugiej strony wcale nie przeszkadza mi to, że Czas milczenia będzie liczył wiele tomów. Jorunn Johansen z każdą stroną wymyśla coś nowego, budującego napięcie i wciągającego. Gdy czytelnikowi zaczyna się nudzić, nagle któremuś z bohaterów przytrafia się coś, co jest owiane tajemnicą, co niewątpliwie pobudza ciekawość. Mam nadzieję, że nadal tak będzie i nie zawiodę się na ciągu dalszym tej historii.

Bardzo polubiłam tajemniczy nastrój, jaki panuje w tej sadze. Można spodziewać się wszystkiego i moim zdaniem to jest świetne. Poza tym można czasami zauważyć, jak dawniej wyglądało życie ludzi i poczuć niezwykły historyczny klimat.

Autorka starała się pokazać, że jeszcze kilka wieków temu kobiety nie miały żadnych praw. Nie mogły decydować o tym, za kogo wyjdą. Nie pozwalano im zostawać sam na sam z kimś płci przeciwnej, aby na przykład pójść na spacer. Gdy urodziły pozamałżeńskie dziecko, były uważane za ladacznice. To mężowie mieli władzę nad każdą dziedziną życia swoich żon. Myślę, że powinnyśmy pamiętać, że kiedyś tak było i cieszyć się, że teraz jest o wiele lepiej.

Moim zdaniem siódmy, ósmy i dziewiąty tom sagi autorstwa Jorunn Johansen dorównywał poprzednim i był równie ciekawy. Zawierał sporo drobnych błędów, ale podczas czytania się ich nie zauważało. Z pewnością ta opowieść nie należy do ambitnej literatury, ale potrafi odwrócić uwagę od codziennych stresujących sytuacji i nie wymaga dużego wysiłku. Bardzo dobrze sprawdza się po ciężkim dniu.

Autor: Jorunn Johansen
Tytuł: Tylko twój, Człowiek w białej masce, Oblicze zła
Seria: Czas milczenia
Tom: 7, 8, 9
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Ringier Axel Springer Polska
Moja ocena: 5+/10

Informacje o Czasie milczenia:

- kolekcja jest w sprzedaży od 23 maja 2017 i zawiera 60 tomów
- kupić ją można w kioskach 
- każdy kolejny tom będzie pojawiał się w kiosku co dwa tygodnie we wtorek
- I tom kosztuje tylko 3,99 zł


  Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję: 

poniedziałek, 7 maja 2018

Co w Psychoskoku piszczy? | Zapowiedzi na maj 2018 | Wydawnictwo Psychoskok

Co w Psychoskoku piszczy? | Zapowiedzi na maj 2018 | Wydawnictwo Psychoskok

W tym miesiącu postanowiłam przygotować dla Was zapowiedzi książek na maj z Wydawnictwa Psychoskok. Jest ich niewiele, ale dajcie znać, czy coś Was zainteresowało.

Seryjni mordercy. 
Suma wszystkich lęków 
Urszula Szczęch

Liczba stron: 128
Data premiery: 21.05.2018 r.

OPIS

"Kuba Rozpruwacz, Ted Bundy, wampir z Bytowa – co łączy te postaci? Każdy z nich był seryjnym mordercą. Jakie były motywy ich zbrodni? Co siedziało w głowie tych mężczyzn w trakcie popełniania tak okrutnego czynu? Czy przyczyna tkwi w chorobie psychicznej, czy może był to akt wykonywany w pełni świadomie? 
Problem seryjnych zabójców istnieje od zawsze i budzi wiele pytań. Kontrowersyjną kwestią jest też system kar – są zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy skazywania na śmierć. Książka „Seryjni mordercy – suma wszystkich lęków” stara się odpowiedzieć na część tych pytań, jednak w trakcie wywodu rodzą się kolejne. Autorka zarysowuje możliwe profile złoczyńców, bazuje na rzetelnych przykładach, bada przyczyny zjawiska w oparciu o wywiady. 
Seryjne zabójstwa nasuwają wiele pytań, na które w większości nie ma dobrej odpowiedzi. Poruszają istotną kwestię moralności: odpłacić mordercom tym samym, skazując ich na karę śmierci, czy też pozwolić im żyć z piętnem zbrodni, które popełnili? To książka, która częściowo stara się odpowiedzieć na postawione pytania, a także zgłębić przyczyny takiego zachowania. Próbuje wyjaśnić tę kwestię nie tylko od strony psychologicznej, lecz także prawnej i kryminalistycznej."




Ponadwymiarowy zasięg umysłu
Maksymilian Wójtowicz

Liczba stron: 70
Data premiery: 13.05.2018 r.

OPIS

"Ponadwymiarowy zasięg umysłu to „list otwarty do społeczeństwa”. Zadaniem książki jest nie tylko objawienie światu odkryć, jakich w sferze duchowej dokonał Maksymilian Wójtowicz, ale pokazanie również drogi, jaką pokonał, by mogli na nią wkroczyć czytelnicy. 
Radzi przede wszystkim, żeby zapisywać własne myśli, „gdyż nasz umysł skłonny jest do ich kasowania”. Zapisywanie pomaga uporać się ze swoimi porażkami i traumami, by móc żyć prawdziwie i z pożytkiem dla siebie. Dzięki temu autor może dzisiaj przenikać w inny wymiar istnienia. „Po prostu zostałem tym, kim zawsze być chciałem, czyli wielką siłą z ogromnymi zdolnościami i mocą przenikania. Teraz już pora tylko na to, by robić swoje, być tam, gdzie być chciałem i tam, gdzie potrafię się dostać.” 
Po pokonaniu wszystkich trudności „siła śmiertelności uległa oddaleniu”. Teraz „nic mnie już nie załamie i nie przestraszy” - deklaruje autor."


Wyjątkowi są wśród nas
Maja Chmiel

Liczba stron: 74
Data premiery: 23.05.2018 r.

OPIS

"Maja Chmiel przenosi swoich czytelników do magicznego świata mówiących ludzkim głosem zwierząt, zabawek i bajkowych stworków. Opowieści z pewnością rozbawią najmłodszych i pobudzą ich wyobraźnię. Każde z opowiadań ukazuje inny, niezwykle trudny problem – wykluczenia z grupy rówieśniczej z powodu niepełnosprawności lub nieuleczalnej choroby. Bohaterami opowieści są zwierzęta mające nietypowy kolor, ludziki niemogące sprostać codziennym czynnościom oraz niepełnosprawne i chore dzieci. Wszyscy oni mają jednak kochających rodziców, którzy starają się im wytłumaczyć, że nie są gorsi od swoich kolegów i koleżanek oraz próbują dostrzec zalety ich „inności”. Książka Mai Chmiel nie jest przeznaczona wyłącznie dla dzieci. Ich odbiorcami powinni być również rodzice, bo to do nich autorka kieruje słowa po każdej bajce. Daje wskazówki, w jaki sposób mówić pociechom o niepełnosprawności, tolerancji, jak rozmawiać z nimi, żeby zrozumiały to, co niekiedy tak trudno pojąć nawet dorosłemu człowiekowi."


Pierścionek z cyrkonią
Krzysztof Piotr Łabenda

Liczba stron: 278
Data premiery: 28.05.2018 r.

"Piotra Bonerskiego poznajemy tuż po tym, jak zostaje wdowcem. Jest zmęczony emocjami towarzyszącymi mu w ciągu ostatnich dni oraz przeżyciami minionych lat. Wyraźną ulgę przynosi mu decyzja o posegregowaniu rzeczy Ewy. Odczuwa niezwykle kojący spokój… Ten stan psychicznego odprężenia pojawił się pierwszy raz, gdy do drzwi domu zapukali policjanci z wieścią o śmiertelnym wypadku jego żony. Przestraszył się wówczas samego siebie. Żadnego żalu, przygnębienia, tylko początkowe niedowierzanie, które następnie zmieniło się w uczucie wyzwolenia. Wróciło to utracone przed laty wrażenie, że może swobodnie oddychać pełną piersią. Z radością zauważył, że towarzyszący mu od dawna strach nagle zniknął. Wspomnienie tych kilku pierwszych wspaniałych i szczęśliwych lat, jakie przeżył z Ewą, mieszało się z gorzką refleksją, że większość małżeńskiego życia byli jednak nie tyle ze sobą, co obok siebie. Wyjął z szuflady granatowe pudełeczko, a z niego delikatny złoty pierścionek z niewielką cyrkonią. Od wielu już lat Bonerski nie rozstawał się z nim, traktując go jak relikwię. Ten drobiazg spoczywał w szufladzie przez wszystkie te długie lata, przez które on i Ewa byli małżeństwem. Nosił go na łańcuszku, zanim się ożenił, zdjął na krótko przed ślubem. Teraz mógł go znów nosić. Co więcej – mógł odszukać kobietę, dla której był on przeznaczony…"


Coś Was zaciekawiło? Ja z pewnością przeczytam ostatnią z wymienionych książek. 

sobota, 5 maja 2018

Wybaczyłbyś osobie, która zabrała Ci wszystko? | "Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy" Fiona Sussman | Recenzja

Wybaczyłbyś osobie, która zabrała Ci wszystko? | "Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy" Fiona Sussman | Recenzja

Carla Reid ma wszystko, o czym marzyła. Wyszła za mąż za człowieka, którego pokochała, zamieszkała na pięknej farmie i urodziła długo wyczekiwane dziecko. Nie mogłaby być bardziej szczęśliwa, ale do czasu. Gdy Jack, syn zgodnego małżeństwa jest już dorosły, postanawia zamieszkać w mieście, ale za jakiś czas ma wrócić i przejąć gospodarstwo po ojcu. Pewnego dnia młody mężczyzna składa rodzicom wizytę z okazji rocznicy ślubu, ale radość nie trwa długo, bo informuje ich, że zmienił swoje plany na przyszłość. Z ust Carli padają bardzo przykre słowa, które jak się później okaże, są ostatnimi skierowanymi do syna. Ich echo nie da jej spokoju do końca życia, a wyrzuty sumienia jeszcze nie raz dadzą o sobie znać.

Ben Toroa to skrzywdzony psychicznie nastolatek. Przez partnerów matki stał się buntownikiem. Nie chodzi do szkoły i kradnie, a jego największą ambicją jest dostanie się do jednego z popularnych gangów. W ułamku chwili odebrał Carli wszystko, co kochała i sprawił, że jej istnienie zostało pozbawione sensu. Chłopak trafia do więzienia i tak samo, jak pokrzywdzona kobieta, musi poradzić sobie z nową rzeczywistością. Czy Ben przebywając w zakładzie karnym, zrozumie, jakie zło wyrządził? Czy Carla zdoła wybaczyć pogubionemu młodemu mężczyźnie, który zniszczył jej życie? Czy obydwoje zdołają wyjść na prostą po traumatycznych wydarzeniach tamtego wieczora?

"Pragnęła zostać sama, aby rozproszone odłamki jej życia miały czas wrócić na odpowiednie miejsca. Musiała dokonać bilansu, ustalić i podsumować to, co utraciła i co jej zostało."

O Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy nigdy nie słyszałam. Dopiero gdy okładka po raz pierwszy rzuciła mi się w oczy, przeczytałam opis i postanowiłam po to sięgnąć. Wkrótce rzeczywiście zaczęłam czytać, ale już po kilkudziesięciu stronach okazało się, że oczekiwałam czegoś zupełnie innego. Książka Fiony Sussman została laureatem The Ngaio Marsh Award 2017 za najlepszą powieść kryminalną w Nowej Zelandii i to mnie zwiodło. Myślałam, że to będzie typowy kryminał-zagadka, trop, dążenie do rozwiązania sprawy. Okazało się, że to historia o tragedii, bólu, poszukiwaniu nowego życia i ciężkiej drodze do wybaczenia ze szczyptą bardzo dobrych portretów psychologicznych bohaterów. 

Przede wszystkim podziwiam autorkę za to, że świetnie potrafiła wczuć się w psychikę bohaterów. Ich osobowości zostały rozbudowane, a odkrywanie kolejnych ich warstw sprawiało mi dużą przyjemność. Carla i Ben pochodzili z zupełnie odmiennych środowisk i byli całkiem inni, a mimo tego Fiona Sussman potrafiła zwrócić uwagę czytelnika na to, co przeżywali w danej chwili. Przedstawiła ogromną tragedię z dwóch perspektyw, ofiary i oprawcy, co stało się ogromnym atutem tej książki.

Osoba czytająca tę powieść, może zwrócić uwagę na to, jaki wpływ na człowieka ma to, z jakiego środowiska pochodzi. Ben stał się buntownikiem i spowodował dużo cierpienia głównie przez to, w jakich warunkach się wychowywał. Matka się starała, ale nie dbała o niego i jego rodzeństwo wystarczająco. Jej partner próbował wszystko rozstrzygnąć przemocą, często denerwował się bez powodu, wywoływał kłótnie. Mimo tego, że młody chłopak ewidentnie był winny zbrodni, przez całą lekturę nie dałam rady postrzegać go jako bezdusznego oprawcy. 

Na przykładzie bohaterów tej opowieści, mogłam przekonać się, że droga prowadząca do wybaczenia jest często bardzo długa i kręta. Obie strony muszą się starać, dopiero wtedy istnieją minimalne szanse na przebaczenie. 

Muszę przyznać, że niekoniecznie przypadły mi do gustu zakończenia rozdziałów zatytułowane W GŁĘBI. Na początku w ogóle nie rozumiałam, o co w nich chodzi, a później po prostu czytałam je z obojętnością, bo mnie nie ciekawiły. Poza tym lekko irytowało mnie drobiazgowe opisywanie czynności takich jak parzenie herbaty.

Moim zdaniem Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy to bardzo dobra powieść o bólu, niewyobrażalnym cierpieniu, tragedii, poszukiwaniu nowego sensu życia i trudnej drodze do przebaczenia. Mimo swoich wad podobała mi się i nie żałuję czasu przy niej spędzonego.


Autor: Fiona Sussman
Tytuł: Ostatni raz, gdy rozmawialiśmy
Tłumaczenie: Anna Sauvignon
Liczba stron: 376
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Kobiece
Moja ocena: 7/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję Księgarni dadada.pl

środa, 2 maja 2018

Czasem trzeba zrobić coś złego, żeby postąpić słusznie | "Błoto" Hillary Jordan | Recenzja

Czasem trzeba zrobić coś złego, żeby postąpić słusznie | "Błoto" Hillary Jordan | Recenzja

“Po raz pierwszy w życiu czułem się przede wszystkim człowiekiem, a dopiero potem czarny.”

Laura i Henry to dosyć szczęśliwe małżeństwo. Mieszkają razem z dwiema córkami w Memphis i zmagają się jedynie z niezbyt ciężkimi trudami dnia codziennego. Ich życie diametralnie się zmienia, gdy mężczyzna kupuje dużą farmę w Delcie Missisipi. Wydarzenia jednak toczą się nie tak, jak trzeba i rodzina musi zamieszkać w starym domu bez prądu i bieżącej wody. Gdy on z pasją prowadzi uprawę, ona musi zmagać się z niezwykle męczącymi obowiązkami gospodyni. W trudnych warunkach musi dbać o dzieci, siebie i męża pod okiem zrzędliwego, bezdusznego teścia. Jak poradzą sobie z życiem wśród wszędzie obecnego kurzu, brudu i błota?

Podczas gdy McAllanowie próbują sobie radzić z coraz większą ilością problemów, z europejskiego pola walki wracają dwaj mężczyźni. Jamie, przystojny i charyzmatyczny, młodszy brat Henry'ego z poobijaną psychiką oraz Ronsel, czarnoskóry syn dzierżawców farmy. Obaj żyli w krajach bez uprzedzeń i podziału rasowego. To pozwala im się zaprzyjaźnić mimo nienawistnych spojrzeń i raniących słów, a nawet poważnych gróźb ze strony innych mieszkańców. W pewnym momencie zostają sprowadzeni na ziemię. Południe rządzi się innymi prawami, niż miejsca, w których walczyli. Tutaj służba żołnierska Ronsela nie ma żadnego znaczenia. W tej okolicy jest jedynie nic niewartym ciemnoskórym. 

Uprzedzenia i brak litości miejscowej ludności oraz upór mężczyzn doprowadzą do dramatycznych zdarzeń. Kto będzie winny? Ci, którzy zło spowodowali, czy ci, którzy mu nie zapobiegli?

Gdy usłyszałam o tej książce, przez kilka chwil zastanawiałam się, czy chcę po nią sięgnąć. Potem jednak uznałam, że przecież tyle razy czytałam o bezdusznej brutalności ludzi, że tym razem także dam radę, mimo mojej wrażliwej natury. Ja jestem po prostu zdania, że takie publikacje trzeba poznawać. To one sprawiają, że nie mamy klapek na oczach. To dzięki nim jesteśmy świadomi zła, które działo się (i nadal się dzieje) na świecie. Oczywiście łatwiej byłoby omijać takie publikacje szerokim łukiem, ale myślę, że nie wolno nam tego robić. Ja z pewnością będę czytać teksty o takim znaczeniu, aby nigdy nie wyrządzić komuś krzywdy, a nawet kiedyś pomóc, jeżeli ktoś inny będzie próbował wyrządzić zło.

Dowiedziałam się o tym, że powieść Hillary Jordan to debiut, dopiero gdy poznałam już całą historię. Muszę się przyznać, że ta informacja wywołała u mnie niemałe zaskoczenie. Błoto zostało napisane w naprawdę świetnym stylu. Autorka potrafiła opisać w lekki sposób niezwykle trudne kwestie, uczucia, wydarzenia, poglądy. Nie bała się jednak używać czasami również słów, których nie wypada, aby dodać całej opowieści realizmu. Podziwiam ją za to, że potrafiła wczuć się w każdą z opisywanych osób, chociaż tak bardzo się od siebie różniły.

Czytając tę książkę, skupiłam się głównie na relacjach między ludźmi czarnoskórymi a białoskórymi. Ze wstydem muszę przyznać, że nie zdawałam sobie sprawy, że takie głębokie podziały istniały zupełnie niedawno. Oczywiście wiem, że występują one nawet teraz, w dwudziestym pierwszym wieku, ale to, co opisywała autorka, przechodziło jakiekolwiek wyobrażenia. Ludzie o ciemnym kolorze skóry byli traktowani jak zwierzęta. Nie mogli wychodzić ze sklepu frontowymi drzwiami, nie pozwalano im jeździć z przodu samochodu, oszukiwano ich, poniżano, obwiniano niesprawiedliwie. Takie zachowania i wiele innych przedstawionych w Błocie są dla mnie nie do pomyślenia i cieszę się, że jest coraz lepiej. Mam jednak nadzieję, że wkrótce nie będzie między ludźmi żadnej nietolerancji. 

"Gdy nasz spojrzenia się skrzyżowały, uderzyła mnie siła czająca się w jej oczach".

Nieliczni wiedzą, że jakiś czas temu czytałam bardzo dużo wspomnień wojennych, głównie tych napisanych przez Żydów, którzy kiedyś przebywali w obozach koncentracyjnych. Tutaj przedstawiono wyzwolenie jednego z nich z perspektywy żołnierza, który brał w tym udział. Jego reakcja na widok wygłodniałych, wychudzonych ludzi, emocje towarzyszące temu wydarzeniu, wspomnienie smrodu palonych ciał i wiele innych rzeczy wywołały we mnie burzę emocji. Nigdy bowiem nie pogodzę się z tym, że ludzie ginęli bez powodu.

Kolejną poważną kwestią, którą poruszyła Hillary Jordan, była psychika żołnierzy wracających z pola bitwy. Nikt z nas bowiem nie jest w stanie sobie wyobrazić, co przeżywają weterani wojenni. Muszą żyć z faktem, że przez nich ginęli ludzie. Prawie wszyscy z nich budzą się w nocy z koszmarów oblani potem albo wcale nie mogą zasnąć. Każdy głośny dźwięk lub wydarzenie może przywołać niemiłe wspomnienia. Myślę, że w książce zostało to opisane w rewelacyjny sposób na przykładzie Ronsela i Jamiego.

Ważnych spraw, które zostały poruszone w tej powieści, jest dużo więcej, a każda została przedstawiona bardzo dobrze. Podziwiam autorkę za to, że potrafiła stworzyć taką niesamowitą historię już przy pierwszej próbie. Według mnie przedstawienie psychiki bohaterów również nie pozostawiało nic do życzenia. Jeżeli Hillary kiedyś wyda coś jeszcze, na pewno od razu kupię i przeczytam, bo naprawdę warto. 

Autor: Hillary Jordan
Tytuł: Błoto
Tłumaczenie: Adriana Sokołowska-Ostapko
Liczba stron: 360
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Otwarte
Moja ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję:


Copyright © 2016 Uzalezniona od ksiazek , Blogger