sobota, 30 czerwca 2018

Mistrzowski Book Tag inspirowany "Klątwą przeznaczenia"

Mistrzowski Book Tag inspirowany "Klątwą przeznaczenia"
Zauważyłam, że w ostatnim czasie na moim blogu jest coraz więcej recenzji i to głównie one zawładnęły moim kawałeczkiem internetu. Oczywiście swoich opinii również nie publikuję zbyt często, ale jednak to one przeważają. Pomyślałam więc, że osoby, które czytały "Klątwę Przeznaczenia" Moniki Magoski-Suchar i Sylwii Dubieleckiej (ale nie tylko), będą się dobrze bawić przy Mistrzowskim BookTagu. Został on wymyślony przy współpracy Sylwii Dubieleckiej oraz Milowisko, która mnie do tego nominowała (bardzo dawno temu).



Zapraszam do zapoznania się z moimi odpowiedziami, które było niezwykle trudno napisać!

1. ESTON, leniwy Mistrz Jeździectwa - książka, w której ekspert polega na własnej dziedzinie.

Przy tym pytaniu miałam wielki problem. Siedziałam kilkanaście minut i myślałam. Do głowy wpadło mi tylko Morderstwo w Boże Narodzenie. Herkules Poirot był niezastąpionym detektywem i polegając na swojej dziedzinie, rozwiązał zagadkę. Pasuje do kategorii? Pasuje.


2. ARGUS, pracowity Kanclerz Związku - Książka, w której wszyscy uciekają od brudnej roboty.

Postanowiłam potraktować tę kategorię dosłownie. Co wybrałam? Baśnie Braci Grimm i ich "Panią Zamieć" zdecydowanie można tutaj dopasować. Tylko główna bohaterka sprzątała, prała, zamiatała, a przy tym nie narzekała.


3. GAVIN, niechlujny Mistrz Siły i Równowagi - Książka, w której nie liczył się wygląd.

Tutaj od razu pomyślałam o książce "Eleonora i Park", którą czytałam już jakiś czas temu. Główna bohaterka nie grzeszyła urodą, a mimo tego znalazła miłość. Co prawda niska samoocena nie dawała jej spokoju, ale jednak wygląd nie miał większego znaczenia.



4. HAROLD, próżny Mistrz Zielarstwa - Książka, w której nagminnie zmienia się partnera.

Nie wiem, czy ta powieść będzie tu pasować, ale moim zdaniem w niej właśnie nagminnie zmieniano partnera. Główna bohaterka zwracała dużą uwagę na wygląd mężczyzn i nie miała problemu z uprawianiem seksu raz z jednym, a raz z drugim. Mam tutaj na myśli powieść pod tytułem "Amber" autorstwa Gail McHugh.



5. MORU, dystyngowany Mistrz Etykiety - Książka, w której zwraca się uwagę na dobre maniery. 

Na początku pomyślałam o "Klejnocie" Amy Ewing, bo tam wymagano od surogatek dobrych manier. Z drugiej jednak strony chyba "Mała księżniczka" jest odpowiedniejsza do tej kategorii. Kto czytał, ten wie.


 6. SEVERO, odważny Mistrz Walki - Książka, w której mroźny uścisk potrafi ogrzać.

Nie chcę Wam spoilerować, więc nie powiem dlaczego wybrałam tę serię, ale uwierzcie, że pasuje tutaj idealnie. "Dotyk Julii" Tahereh Mafi.


7. TARLEN, mściwy Mistrz Łowiectwa - Książka, w której są irytujące przezwiska, imiona.

Do tej kategorii idealnie wręcz pasuje książka "Naznaczeni śmiercią". Zaczęłam ją czytać, ale nie skończyłam głównie przez imiona bohaterów. Brzmiały one, jakby autorka nie miała pomysłu, więc postanowiła uderzyć głową w klawiaturę i sprawdzić, co z tego wyjdzie.



8. TESSI, czarujący Mistrz Szpiegostwa - Książka, w której fabuła oparta jest na zakładzie.

W tej chwili nie mogę sobie przypomnieć żadnej powieści z tym motywem. Czytałam chyba jedynie "W 80 dni dookoła świata", bo to była moja lektura szkolna. 



9. VEN, pomysłowy Mistrz Magii - Książka, w której magia przynosi zgubę bohaterowi.

Przy tej kategorii nie musiałam się długo zastanawiać. W serii "Harry Potter" magia niestety pośrednio przynosi zgubę wielu moim ulubionym bohaterom. :c


10. GRITTON, zakompleksiony Skarbnik Związku - Książka, w której wzrost odgrywa ogromną rolę. 

Szczerze mówiąc, nie mam pojęcia, jaką książkę tutaj przydzielić. Pójdę więc na łatwiznę i stwierdzę, że wzrost odgrywa ogromną rolę w "Alicji z Krainy Czarów".



11. WOMAR, sprośny Mistrz Żeglugi - Książka, w której kluczowy jest stan nieświadomości.

Tutaj postanowiłam dopasować dwie książki. Jedną z nich jest "Niezgodna", która ma podzielone opinie, ale mi się podobała. Druga to "Plaga samobójców". Kiedyś czytałam tę powieść i szczerze mówiąc, trochę się przy niej nudziłam.




12. WILBUR, żądny władzy zastępca Arcymistrza - Książka, w której zło przybiera nietypową formę.

Kobietki, co byście zrobiły, gdyby zło przybrało formę niezwykłego przystojniaka?


13. FRYGILL, sprawiedliwy Arcymistrz - Kogo nominujesz?

Ja nominuję wszystkich, którzy czytali "Klątwę..." i jeszcze nie robili tego TAGu oraz osoby chętne, które nie zapoznały się z twórczością Moniki i Sylwii.

Dajcie znać, jakie książki wy dopasowalibyście do tych kategorii.


piątek, 29 czerwca 2018

Odnajdź w sobie dziecko | "Mój wieloryb" Benji Davies | Recenzja

Odnajdź w sobie dziecko | "Mój wieloryb" Benji Davies | Recenzja

Mały chłopczyk o imieniu Noi mieszka ze swoim tatą nieopodal pięknego, ale dzikiego morza. Pewnego razu po gwałtownej burzy idzie samotnie na plażę. Niespodziewanie odnajduje małego wieloryba, który umrze bez wody. Dzielne dziecko postanawia mu pomóc, więc zabiera go do domu i opiekuje się nim najlepiej, jak potrafi. Tylko czy jego nowy przyjaciel będzie zadowolony z mieszkania w wannie?

Nad zrecenzowaniem tej książki zastanawiałam się dosyć długo. Nie wiedziałam, czy będę potrafiła ocenić pozycję wydawniczą przeznaczoną dla małych dzieci. W końcu jednak uznałam, że będzie to nowe doświadczenie i nowa furtka w mojej drodze do samorealizacji. Ostatecznie mogę stwierdzić, czy kiedyś przeczytałabym to dla mojej pociechy. 

W tej książeczce nie zawarto zbyt wiele tekstu. Na każdej ze stron zapisano dużą czcionką jedno lub dwa zdania. Dzięki temu będzie ona odpowiednia nawet dla bardzo małych dzieci, które przy obszerniejszej treści mogłyby się nudzić. Poza tym moim zdaniem autor skupiał się bardziej na przekazaniu treści rysunkami niż słowami. Mój wieloryb zawiera bowiem mnóstwo kolorowych ilustracji, na których kilkuletni czytelnik będzie mógł szukać szczegółów np. takich jak koty na szafce. W ten sposób na dłużej zajmie się tą historią i za każdym razem zauważy coś nowego, co mu wcześniej umknęło.



Poza tym nie od dzisiaj wiadomo, że człowieka pewnych wartości powinno się uczyć od najwcześniejszych lat życia. Dzięki tej opowieści do podświadomości małych czytelników zostaną przemycone pewne bardzo istotne w późniejszym życiu informacje.

Czytając i oglądając dzieło Davies'a, szkrab może zdać sobie sprawę z tego, że zawsze, gdy komuś dzieje się krzywda, trzeba reagować. Nie wolno pozostawać obojętnym na czyjeś cierpienie, tylko pomóc, jeżeli ma się taką możliwość.

Cieszę się, że ukazano to, iż każdy potrzebuje przyjaciela. Samotność jest straszna i źle wpływa na człowieka. Każdy powinien mieć bliską istotę, z którą może spędzać czas i z nią pozbywać się smutków. Bratnią duszę można znaleźć nawet w zwierzątkach, które także mają uczucia i mogą stać się powiernikami sekretów. 



Wychwyciłam z treści jeszcze jedną wiadomość, ale tym razem raczej skierowaną do rodziców. Dziecko potrzebuje akceptacji, uwagi i troski. Bardzo często odczuwa samotność, a nawet cierpi, gdy rodzice spędzają większość swojego czasu w pracy, a dla swojej pociechy nie znajdują nawet chwili.

Myślę, że Mój wieloryb to bardzo zwięzła, ale mądra historia, dzięki której dzieci wpoją sobie pewne wartości. Zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie nie zrozumieją przekazu do nich skierowanego, ale podświadomie w ich umyśle zakoduje się prawidłowy wzór pewnych zachowań. Piękne ilustracje dodatkowo świetnie dopełniają tę opowieść. 

Autor: Benji Davies
Tytuł: Mój wieloryb
Tłumaczenie: Małgorzata Pietrzyk
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Moja ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję:




czwartek, 28 czerwca 2018

Niezawodna autorka? | "Miłość i inne zadania na dziś" Kasie West | Recenzja

Niezawodna autorka? | "Miłość i inne zadania na dziś" Kasie West | Recenzja

Abby Turner to niezwykle utalentowana plastycznie, siedemnastoletnia dziewczyna, której piękne obrazy zachwycają prawie każdego, kto je ogląda. No właśnie, PRAWIE każdego, ponieważ właściciel muzeum, w którym pracuje młoda kobieta, uważa, że jej twórczości brak głębi. Powinna przeżyć coś ważnego w życiu, aby swoimi dziełami skłaniać do refleksji i pokazywać kawałek jakiejś większej historii. Lekko załamana nastolatka postanawia bardzo szybko dojrzeć i zdobyć doświadczenie, bo marzy o własnej wystawie, która otworzy jej kolejną furtkę w drodze do samorealizacji. Chce to osiągnąć, tworząc i wypełniając "Listę serca".

W wypełnianiu zadań pomoże jej jedyny członek paczki, który został na wakacje w rodzinnym mieście, Cooper. Wszystko idealnie by się złożyło, gdyby nie to, że rok wcześniej chłopak już wypełnił jedenasty punkt z jej listy brzmiący "mieć złamane serce". Czy uda im się zrealizować całą listę?

Gdy wystawa nieuchronnie się zbliża, Abby nagle zdaje sobie sprawę, że zaplanowane zadania nie pomogą jej w rozwinięciu swoich uzdolnień w takim stopniu, w jakim tego oczekiwała. Powinna zrobić coś naturalnego, spontanicznego i zapewniającego niezapomniane wrażenia. Zaczyna zmieniać siebie. Czy szukając własnego "ja", znajdzie też delikatne, prawdziwe uczucie?

Kiedyś już czytałam jedną książkę Kasie West. Okazała się lekka, przyjemna, a zarazem pouczająca. Nic więc dziwnego, że mając okazję sięgnąć po kolejną powieść z jej dorobku literackiego, bez wahania to uczyniłam. Okazało się, że również tym razem ani trochę się nie zawiodłam, a autorka być może trafi na moją niematerialną listę "niezawodnych".

Pisarka ma niezwykły talent. Dzięki swojemu lekkiemu językowi, często pojawiającym się dialogom i ciekawym bohaterom sprawia, że książki się nie czyta. Ją się POCHŁANIA w zaledwie kilka godzin, które uciekają nie wiadomo kiedy. Z historii nieco szablonowej i przetartej, Kasie West potrafi wydobyć blask i sprawić, że nie stanie się ona "odgrzewanym kotletem", tylko nową, odrębną i świeżą opowieścią. Mnie autorka tym niezwykle zachwyciła i muszę stwierdzić, że jej styl ma po prostu w sobie to "coś".

Zdecydowanym plusem są dialogi. Występują one bardzo często, a dzięki temu czyta się o wiele szybciej i nie trzeba skupiać się na opisach ze szczególną uwagą. Na dodatek napisano je w sposób naturalny, sztuczności się w nich znaleźć nie dało i ani razu nie miałam wrażenia, że autorka wepchnęła je tam na siłę. Muszę przyznać, że podobały mi się one również dlatego, że wiele razy mnie rozbawiły. Wyważony sarkazm, przepychanki słowne i dowcipy wywoływały na mojej twarzy uśmiech i wiele razy mnie rozśmieszyły, a wbrew pozorom to wcale nie jest takie łatwe.

Bohaterów nie da się nie lubić, głównie mając na uwadze ich rozmowy, ale także to, jakie charaktery przydzieliła im Kasie West. Prawie każdy z nich był niepowtarzalny, nieszablonowy i mimo niektórych schematycznych cech, wyjątkowy. Nie zostali oni jednak wyidealizowani. Czasami miałam wręcz wrażenie, że autorka wzorowała się na prawdziwych postaciach, jednocześnie dokładając im coś od siebie. Mogę z całą pewnością stwierdzić, że nawet mniej ważne osoby nie zostały zaniedbane i otrzymały świetne osobowości.

Książka nosi tytuł Miłość i inne zadania na dziś, ale jednak to silne uczucie nie odgrywa najważniejszej roli. Jest jedynie jednym z wielu głównych wątków, co trafiło w mój gust czytelniczy, bo nie lubię, jak dosłownie wszystko kręci się tylko i wyłącznie wokół miłości. Dzięki temu znalazło się również miejsce dla szczerej przyjaźni, która jest niezwykle ważna w życiu każdego człowieka, tak samo, jak miłość otrzymywana od rodziców, bądź opiekunów. Mojemu oku nie umknął również wątek szukania przez główną bohaterkę własnego "ja".

Zwróciłam uwagę na to, w jaki sposób została ukazana sztuka. Uświadomiło mi to, że nie powinna ona całkowicie odzwierciedlać rzeczywistości, tylko przekazywać uczucia, emocje, ukazywać ważne dla twórcy wydarzenia.

Myślę, że Miłość i inne zadania na dziś to lekka i przyjemna, a zarazem mądra powieść młodzieżowa. W pewien sposób uczy nastolatków szukania samego siebie, niewzorowania się na innych, dążenia do samorealizacji, przyjaźni i miłości. Porusza wiele ważnych kwestii takich jak na przykład agorafobia. Przy tej książce można się dobrze bawić, a przy odrobinie wysiłku również czegoś nauczyć.


Autor: Kasie West
Tytuł: Miłość i inne zadania na dziś
Tłumaczenie: Jarosław Irzykowski
Liczba stron: 416
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Feeria Young
Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję: 

środa, 27 czerwca 2018

Kryminał młodzieżowy? To może się udać! | "Nieodgadniony" Maureen Johnson | Recenzja

Kryminał młodzieżowy? To może się udać! | "Nieodgadniony" Maureen Johnson | Recenzja

Ellingham to bogacz, nie ma co do tego wątpliwości. Może sobie pozwolić na zrealizowanie prawie każdego pomysłu, jaki wpadnie mu do głowy. Spełnianie jego marzeń nie zostało ograniczone względami finansowymi, więc pewnego dnia postanawia założyć szkołę. W ten sposób powstaje Akademia Ellinghama, gdzie uczęszczają bezpłatnie tylko wybitni, kreatywni ludzie, którzy dzięki rozmaitym zajęciom i pomocom dydaktycznym mają szansę stać się kimś wielkim. Główna zasada brzmi "Nauka jest zabawą", więc te odosobnione miejsce zostało usiane parkami, ogrodami, niezbadanymi ścieżkami, tajemniczymi korytarzami, ukrytymi przejściami, tunelami, w których na każdym kroku można znaleźć interesujące łamigłówki i zagadki. 

W 1936 roku z przejażdżki nie wracają żona i córka założyciela szkoły. Okazuje się, że zostały porwane, a jedynym tropem są tajemnicze telefony i prześmiewczy list-zagadka, w którym Nieodgadniony wylicza sposoby na popełnienie morderstwa. Mimo bogactwa Ellinghama nie udaje się znaleźć uprowadzonych osób, a ich zniknięcie staje się jedną z największych nierozwikłanych zagadek.

Wiele lat później do Akademii dostaje się Stevie Bell, bardzo młoda dziewczyna, która chciałaby zostać detektywem. Ciągle ogląda filmy i czyta książki kryminalne, a Sherlock Holmes i Agatha Christie są jej idolami. Przybyła, bo pragnie rozwiązać zagadkę sprzed lat. Niestety najpierw musi odnaleźć się w nowej, szkolnej rzeczywistości. Nie ma jednak na to zbyt wiele czasu, bo w szkole ponownie pojawia się Nieodgadniony, a wraz z nim powraca śmierć. 

O tej książce po raz pierwszy usłyszałam na Instagramie. Osoba, którą bardzo lubię, chwaliła ją i dzięki temu zapragnęłam ją mieć. Miałam nadzieję na genialną lekturę i na szczęście się nie zawiodłam. Muszę się jednak przyznać, że sięgnęłam po nią już dawno, bo w okolicach jej premiery. Szybko skończyłam czytać, ale mimo tego recenzję piszę dopiero teraz. Dlaczego? Sama nie wiem, być może chciałam po niej ochłonąć i na spokojnie przemyśleć, dlaczego bardzo mi się podobała. Starałam się, żeby zdania zawarte w mojej opinii miały jakiś sens, a do tego potrzebowałam czasu.

Język, jakim posługiwała się autorka, zdecydowanie zachęcał do czytania. Świetny, lekki styl spodoba się czytelnikom w każdym wieku, a jego płynność i obrazowość sprawi, że pochłoną historię w całości. 

Nieodgadniony to kryminał młodzieżowy, który ma zachwycić młodszych czytelników i skłonić ich do ciekawskiego spojrzenia na świat. Muszę przyznać, że rzeczywiście ta książka może przekonać nastolatków do dociekania, rozwiązywania zagadek i tajemnic oraz zwracania uwagi na szczegóły danej sytuacji. Chciałabym jednak podkreślić, że nie tylko oni będą się dobrze bawić przy tej lekturze, ale również osoby dorosłe. Dzięki niej mogą przypomnieć sobie lata dzieciństwa i być może znaleźć w głównej bohaterce siebie sprzed kilku(nastu) lat.

Ogromnie podoba mi się to, że akcja powieści rozgrywa się w Akademii. Uwielbiam, gdy wydarzenia mają związek ze szkołami, internatami lub obozami letnimi, więc jestem jak najbardziej tym usatysfakcjonowana. Poza tym cieszę się, że autorka postanowiła przeplatać rozdziały dotyczące teraźniejszości z fragmentami artykułów i przesłuchań sprzed lat, co niezwykle mnie intrygowało i wzbudzało moją ciekawość. Zachęcało mnie to do dalszej lektury i poznawania kolejnych tajemnic, ale również do próbowania swoich sił w wymyśleniu jakiegoś sensownego rozwiązania zagadki.

Polubiłam bohaterów tej powieści. Zarówno czarne charaktery, jak i te dobre zostały skonstruowane w genialny sposób. Nie zostały wyidealizowane, miały swoje wady, a przez to postrzegałam je jako bardziej "prawdziwe". Muszę jeszcze przyznać, że trochę utożsamiłam się ze Stevie. W pewnym stopniu znalazłam w niej swoje cechy sprzed kilku lat, a dzięki temu ciekawiły mnie jej dalsze losy.

Nieodgadniony to bardzo dobry kryminał młodzieżowy, który zachwyci nie tylko nastolatków, ale również starszych czytelników. Świetny styl pisania, genialni bohaterowie i niezwykła intryga wciągną Cię i nie wypuszczą aż do końca.


Autor: Maureen Johnson
Tytuł: Nieodgadniony
Tom: 1
Tłumaczenie: Paweł Łopatka
Liczba stron: 448
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Poradnia K
Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję: 



niedziela, 24 czerwca 2018

Cudze chwalicie, swego nie znacie | "Maraton do szczęścia" Marta Radomska | Recenzja

Cudze chwalicie, swego nie znacie | "Maraton do szczęścia" Marta Radomska | Recenzja

Ziemska wędrówka trzydziestoletniej Aleksandry jest podręcznikowym przykładem stabilności i uporządkowania. Wszystko w jej egzystencji zostało rozplanowane i toczy się rutynowym cyklem. Stabilne życie, stabilny związek, stabilna przyjaźń, stabilna praca - czy w takich warunkach można być szczęśliwym? Do pewnego momentu z pewnością, ale co później?

W jednej chwili wszystko się zmienia. W życiowe progi Oli wkracza tajemniczy mężczyzna, niebezpieczny człowiek o nieznanej  tożsamości, a także pożerający skarpetki, świeże pranie  i wiele innych rzeczy, ale zawsze wierny amstaff. Pojawiają się nie tylko nowe osoby, ale również rodzinna intryga, zagadka i niebezpieczeństwo, które sprawiają, że wszystkie wydarzenia przypominają filmowy kryminał z romansem w tle.

O tej książce nigdy nie słyszałam. Dopiero gdy wydawnictwo ogłosiło premierę drugiego tomu, zainteresowałam się tą serią i uznałam, że będzie idealna na wakacje, więc dlaczego miałabym po nią nie sięgnąć? Nie oczekiwałam od Maratonu do szczęścia zbyt wiele. Zostałam jednak bardzo miło zaskoczona i trochę żałuję, że nie trafiłam na twórczość tej autorki nieco wcześniej.

Tę powieść pożera się bardzo szybko, a właściwie połyka w całości. Dzięki lekkiemu stylowi pisania Marty Radomskiej, ciekawym wydarzeniom i wciągającej akcji oraz odrobinie codzienności, zanim się spostrzegłam, byłam już przy zakończeniu. Na szczęście na mojej półce czeka już kolejny tom i nie będę musiała rozstawać się z bohaterami.

Skoro wspomniałam już o postaciach, które pojawiły się w tym debiucie, napiszę o nich kilka słów. Bez wahania mogę stwierdzić, że bardzo ich polubiłam. Każda z osób miała w sobie coś, co wzbudzało moją sympatię. Ich naturalne dialogi i charaktery sprawiały, że miałam wrażenie, iż czytam o prawdziwych ludziach. Niestety w niektórych sytuacjach zachowanie Oli było totalnie głupie, ale na szczęście jej osobowość to nadrabiała i ona także pozostała w kręgu lubianych osób.

Bardzo spodobało mi się lekkie poruszenie tematu toksycznych związków. Być może delikatny przykład podany w Maratonie do szczęścia sprawi, że ktoś ustrzeże się od partnera (lub partnerki) niszczącego samoocenę, wnoszącego bardzo mało do związku, a biorącego dużo. 

Czas na kolejne dwa plusy tej książki. Opisano w niej miłość do sportu w taki sposób, że miałam ochotę wstać i zacząć ćwiczyć albo zapisać się na siłownię. Poza tym urzekło mnie to, w jaki sposób została ukazana miłość do psa i wierność tego pupila. Autorka w świetny sposób pokazała, że wystarczy ukazać zwierzęciu odrobinę uczucia i poczucia bezpieczeństwa, a odwdzięczy nam się z nawiązką. Mam nadzieję, że ten wątek będzie kontynuowany w kolejnym tomie, bo bardzo polubiłam piesa-biesa.

W mój gust literacki zdecydowanie wpasowała się intryga rodzinna stworzona przez Martę Radomską. Razem z główną bohaterką odkrywałam kolejne elementy układanki, snułam przypuszczenia i dążyłam do rozwikłania zagadki. Czasami moje domysły okazywały się prawdziwe, a kiedy indziej byłam ogromnie zaskakiwana. Dzięki temu świetnie się bawiłam i spodziewam się, ze w Sprincie do marzeń będzie podobnie, o czym niedługo się przekonam.

Maraton do szczęścia to świetna, optymistyczna i zabawna powieść, która swoją intrygą, dialogami i świetnymi bohaterami dostarcza rozrywki, ale dzięki niej możemy ujrzeć także ważne kwestie życia codziennego. Jakie? Miłość damsko-męską, rodzicielską i opiekuńczą w stosunku do zwierzęcia. Czytając ją, uświadamiamy sobie, jak powinien wyglądać związek, ale również prawdziwa i szczera przyjaźń. 

Autor: Marta Radomska
Tytuł: Maraton do szczęścia
Tom: 1
Liczba stron: 456
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Czwarta Strona
Moja ocena: 9/10


sobota, 16 czerwca 2018

Najdziwniejsza książka, jaką ostatnio przeczytałam | "Naturalna kolej rzeczy" Charlotte Wood | Recenzja

Najdziwniejsza książka, jaką ostatnio przeczytałam | "Naturalna kolej rzeczy" Charlotte Wood | Recenzja

Yolanda budzi się w nieznanym pomieszczeniu w towarzystwie innej dziewczyny, której chyba nigdy wcześniej nie spotkała. Nie może być pewna nawet tego, ponieważ odkrywa, że nie pamięta ostatnich chwil ze swojego życia. Obydwie młode kobiety nie wiedzą, co się wydarzyło, gdzie są, dlaczego znalazły się w tym pomieszczeniu i co je czeka. Dopiero po pewnym czasie dowiadują się, że zostały uwięzione z kolejnymi ośmioma zdezorientowanymi osobami płci żeńskiej w odosobnionym ośrodku ogrodzonym drutem pod napięciem elektrycznym i pilnowane przez obrzydliwych, złych ludzi.

Wszystkim uwięzionym kobietom niezbyt delikatnie ogolono głowy i ubrano w brzydkie, niepraktyczne, staromodne uniformy, których lata nowości minęły dawno temu. Codziennie, w każdej minucie swojego życia w tym nieludzkim miejscu są poniżane, bite, gnębione psychicznie i zmuszane do fizycznej pracy ponad ich siły. 

Przetrzymywane dziewczyny nie są pewne niczego, poza przynoszącymi ból wspomnieniami z ich poprzedniego, normalnego życia i łączącymi ich faktami. W tym momencie muszą jednak zadbać o to, aby przeżyć, a źródłem ich siły stają się zwierzęce instynkty i codzienne rytuały, które mimo swojej brutalności lub naiwności, pozwalają im przetrwać.

Muszę się przyznać, że tę książkę postanowiłam przeczytać tylko dzięki okładce. Przyciągnęła mój wzrok i bez zapoznania się z opisem, zdecydowałam, że muszę ją mieć. Dopiero gdy była już u mnie, zdecydowałam się sprawdzić, o czym jest. Okazało się, że pomysł na fabułę idealnie wpasował się w mój gust czytelniczy. Byłam ciekawa, czy wykonanie również mi się spodoba, więc zaczęłam poznawać tę historię.

W tej powieści zdecydowanie na plus było pokazanie, że w pewnych sytuacjach piękno i sława nie mają znaczenia, nie są potrzebne, a wiedza i inteligencja mogą nawet uratować życie. Uroda przemija, a rozum pozostanie.

Naturalna kolej rzeczy zawierała opisy różnych sposobów radzenia sobie z traumą. Wydało mi się to interesujące, ponieważ w małym stopniu ukazywało, jak ludzie mogą reagować na stres, strach, nowe warunki życia lub jakąś gwałtowną zmianę.

Niektóre kwestie psychologiczne bardzo mnie interesują i dzięki temu jakiś czas temu całkiem sporo czytałam o mizoginizmie, czyli nienawiści do kobiet. Także w tej pozycji wydawniczej poruszono ten temat. Strażnicy czerpali przyjemność ze sprawiania cierpienia młodym kobietom. Były dla nich tylko nic niewartym obiektem seksualnym i siłą roboczą, którą można poniżać i bić.

Niestety na tym kończą się zalety książki pióra Charlotte Wood, które ja dostrzegłam. Mimo świetnego pomysłu i niezwykle interesującego początku zawiodłam się. Wykonanie i ciąg dalszy historii nie powaliły mnie na kolana. Nic się nie działo, a przez to się nudziłam i trwałam przy bohaterkach tylko po to, aby poznać rozwiązanie zagadki i zakończenie. Niestety nawet tego się nie doczekałam.

Szczerze mówiąc, miałam wrażenie, że jestem za głupia, żeby czytać tę powieść. Wiele kwestii pozostawało dla mnie niejasnych. Nie rozumiałam, po co autorka zamieściła dane wątki i jaki wpływ wywierają na kolejne wydarzenia. Autorka zaczynała wyjawiać jakieś informacje, nagle przestawała i przez to czułam się zdezorientowana. Myślałam, że tak ma być i na koniec wszystko się wyjaśni, ale zakończenie otwarte sprawiło, że później miałam tylko jeszcze więcej pytań.

Nie mogę nie wspomnieć o tym, że Charlotte Wood skupiła się głównie na opisywaniu zwierzęcych instynktów, które coraz bardziej opanowywały bohaterów. Brzmi intrygująco? Pewnie tak, ale niektórych czytelników te fragmenty wręcz obrzydzały, a mnie po prostu nudziły.

Naturalna kolej rzeczy zapowiadała się świetnie, ale w trakcie pisania chyba coś się popsuło i z intrygującej historii, zrobiła się po prostu nudna. Myślę, że ze względu na swoją specyfikę i ciężką tematykę książka znajdzie przeciwników, do których należę, ale również zwolenników.

Autor: Charlotte Wood
Tytuł: Naturalna kolej rzeczy
Tłumaczenie: Daria Kuczyńska-Szymala 
Liczba stron: 288
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Kobiece
Moja ocena: 3/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję: 

piątek, 8 czerwca 2018

BOOK TOUR z książką "Fangirl" Rainbow Rowell

BOOK TOUR z książką "Fangirl" Rainbow Rowell

Hej! Dzisiaj Was rozpieszczam i postanowiłam, że zorganizuję drugi w moim życiu (i drugi dzisiaj) BOOK TOUR. Wiem, że tę książkę czytało już bardzo dużo osób, ale mam nadzieję, że jednak znajdą się chętni.

REGULAMIN

1) Udział mogą brać recenzenci oraz zwykli czytelnicy.

a) recenzentów proszę o opublikowanie recenzji na blogu i/lub instagramie i/lub innych social mediach w przeciągu 10 dni po przeczytaniu książki.

b) czytelników proszę o opublikowanie kilku słów o swoich odczuciach na instagramie/facebook'u  (może być prywatny) lub na lubimyczytac.pl w przeciągu 10 dni po przeczytaniu książki.

Proszę o wspomnienie w poście o tym, że BOOK TOUR jest organizowany u Uzależnionej od książek. Będzie mi bardzo miło, jeżeli mnie oznaczycie i/lub podacie link do mojego bloga. Byłoby świetnie, gdybym później dostała wiadomość z linkiem do wpisu.

2) Zgłosić można się wysyłając mi mejla na adres mariolalolek@o2.pl, w tytule wpisując "BOOK TOUR FANGIRL". Tam umówimy się, podacie mi adres itd.

Biorąc udział w akcji, zgadzasz się na opublikowanie na blogu swojego imienia i nazwiska lub nicku. Zgadzasz się również na przetwarzanie Twoich danych osobowym w postaci imienia i nazwiska oraz adresu w celu wysyłki książki. Dostęp do tych informacji będzie miał uczestnik, który będzie wysyłał do Ciebie paczkę oraz ja. Po zakończeniu akcji dane zostaną skasowane. 

3) Udział w akcji może wziąć maksymalnie 20 osób. Decyduje kolejność zgłoszeń. Dopóki u dołu nie zobaczycie napisu "Koniec zapisów", możecie się zgłaszać.

Akcja rozpocznie się jednak wraz z nadejściem wakacji. Wtedy wyślę książkę do pierwszego uczestnika.

4) Na przeczytanie i przesłanie książki dalej macie 14 dni.

5) Po przeczytaniu książki proszę o kontakt poprzez e-mail lub fanpage w celu otrzymania adresu i przesłania książki kolejnej osobie.

6) Proszę wysyłać książkę listem poleconym, priorytetowym, kurierem lub MiniPaczką. W przypadku zaginięcia przesyłki musicie mieć dowód nadania paczki.

Możecie dorzucić kolejnemu uczestnikowi jakiś umilacz czytania np. zakładkę, rysunek, ulotkę książki, herbatkę, kawę, batona. Co tylko chcecie.

Jeżeli chcecie mi coś przekazać, włóżcie do koperty i podpiszcie "Dla Uzależnionej od książek".

7) Proszę informować mnie o każdym otrzymaniu i wysłaniu książki dalej.

8) Koniecznie wpiszcie się na listę uczestników na przeznaczonej do tego stronie według podanego tam schematu.

9) Dbajcie o książkę! Nie zaginajcie rogów, nie niszczcie okładki, nie łamcie grzbietu. 
Możecie po książce pisać, rysować, wklejać naklejki, zaznaczać ulubione fragmenty lub cytaty.

10) Ostatnie strony są dla Was, piszcie tam swoje odczucia po skończonej lekturze.

11) Na końcu książka wraca do mnie.

Mam nadzieję, że zgłosi się wiele osób, a ja będę miała dużo komentarzy we wnętrzu powieści do czytania.

Czekam na Wasze wiadomości!


Koniec zapisów!

Lista uczestników:

2) Claudia Books (Recenzja Claudii)
3) Dorota Grochala (Nietoperz) (Recenzja Doroty)
4) Kocia Czytelniczka (Recenzja Kociej Czytelniczki)
5) Agata K. (Recenzja Agaty)

Książka znajduje się u mnie | BookTour zakończony

BOOK TOUR z książką "99 dni lata" Katie Cotugno

BOOK TOUR z książką "99 dni lata" Katie Cotugno

Hej! 
Ostatnio przeczytałam książkę "99 dni lata" Katie Cotugno. Jeszcze nie opublikowałam jej recenzji, ale niestety mam do niej całkiem sporo zastrzeżeń. Pożyczyłam ją również moim dwóm koleżankom, ale one z kolei zostały nią oczarowane. Z tego wszystkiego zrodził się w mojej głowie pomysł ze zorganizowaniem BOOK TOUR'u. Każdy czytelnik ma odmienne zdanie na temat danej lektury, a ta budzi sprzeczne emocje. Myślę więc, że ciekawym doświadczeniem będzie zorganizowanie takiej akcji. Przy okazji dowiem się, jakie emocje odczuwali inni czytelnicy w konkretnej sytuacji, jak odbierają zachowanie bohaterów. 

REGULAMIN

1) Udział mogą brać recenzenci oraz zwykli czytelnicy.

a) recenzentów proszę o opublikowanie recenzji na blogu i/lub instagramie i/lub innych social mediach w przeciągu 10 dni po przeczytaniu książki.

b) czytelników proszę o opublikowanie kilku słów o swoich odczuciach na instagramie/facebook'u  (może być prywatny) lub na lubimyczytac.pl w przeciągu 10 dni po przeczytaniu książki.

Proszę o wspomnienie w poście o tym, że BOOK TOUR jest organizowany u Uzależnionej od książek. Będzie mi bardzo miło, jeżeli mnie oznaczycie i/lub podacie link do mojego bloga. Byłoby świetnie, gdybym później dostała wiadomość z linkiem do wpisu.

2) Zgłosić można się wysyłając mi mejla na adres mariolalolek@o2.pl, w tytule wpisując "BOOK TOUR 99 DNI LATA". Tam umówimy się, podacie mi adres itd.

Biorąc udział w akcji, zgadzasz się na opublikowanie na blogu swojego imienia i nazwiska lub nicku. Zgadzasz się również na przetwarzanie Twoich danych osobowym w postaci imienia i nazwiska oraz adresu w celu wysyłki książki. Dostęp do tych informacji będzie miał uczestnik, który będzie wysyłał do Ciebie paczkę oraz ja. Po zakończeniu akcji dane zostaną skasowane. 

3) Udział w akcji może wziąć maksymalnie 15 osób. Decyduje kolejność zgłoszeń. 

Akcja rozpocznie się jednak wraz z nadejściem wakacji. Wtedy wyślę książkę do pierwszego uczestnika.

4) Na przeczytanie i przesłanie książki dalej macie 14 dni.

5) Po przeczytaniu książki proszę o kontakt poprzez e-mail lub fanpage w celu otrzymania adresu i przesłania książki kolejnej osobie.

6) Proszę wysyłać książkę listem poleconym, priorytetowym, kurierem lub MiniPaczką. W przypadku zaginięcia przesyłki musicie mieć dowód nadania paczki.

Możecie dorzucić kolejnemu uczestnikowi jakiś umilacz czytania np. zakładkę, rysunek, ulotkę książki, herbatkę, kawę, batona. Co tylko chcecie.

Jeżeli chcecie mi coś przekazać, włóżcie do koperty i podpiszcie "Dla Uzależnionej od książek".

7) Proszę informować mnie o każdym otrzymaniu i wysłaniu książki dalej.

8) Koniecznie wpiszcie się na listę uczestników na przeznaczonej do tego stronie według podanego tam schematu.

9) Dbajcie o książkę! Nie zaginajcie rogów, nie niszczcie okładki, nie łamcie grzbietu. 
Możecie po książce pisać, rysować, wklejać naklejki, zaznaczać ulubione fragmenty lub cytaty.

10) Ostatnie strony są dla Was, piszcie tam swoje odczucia po skończonej lekturze.

11) Na końcu książka wraca do mnie.

Mam nadzieję, że zgłosi się wiele osób, a ja będę miała dużo komentarzy we wnętrzu powieści do czytania.

Czekam na Wasze wiadomości!

NADAL MOŻNA SIĘ ZGŁASZAĆ!

Lista uczestników:

1) Panna Indyviduum (Recenzja Indy)
2) Belcia70 (Recenzja Patrycji)
3) Anna Lewa Lewandowska
4) Rena (Recenzja Reny)
5) Ati
6) Dorota Grochala (Nietoperz) (Recenzja Doroty)
7) Lotta
8) Emilia Jatczak
9) Kocia Czytelniczka
10) ...
Książka znajduje się u: Lotta


środa, 6 czerwca 2018

Kim ona właściwie jest?! | "Nina prawdziwa historia" Ewelina Rubinstein | Recenzja

Kim ona właściwie jest?! | "Nina prawdziwa historia" Ewelina Rubinstein | Recenzja

Bardzo młody wykładowca, który nie stroni od alkoholu, pewnego wieczora w Moguncji zostaje odwiedzony przez tajemniczego gościa, Ernesta Schneidera. Nie byłoby w tym jeszcze nic dziwnego, gdyby nie to, że obcy mężczyzna wie bardzo wiele o życiu Daniela, zna jego sekrety i nie chce wyjawić nawet celu swojej wizyty. Interesuje się jedynie starym wydaniem "Nędzników" leżącym w pokoju. Pod koniec swoich odwiedzin zostawia wiadomość od nieznajomej Niny, a to mimo niewinnego początku, komplikuje codzienność Daniela.

Główny bohater stara się dowiedzieć, kim jest Nina i dlaczego Ernest trafił akurat do niego. Gdy okazuje się, że kobieta jest prostytutką, nie zmienia to jego postawy, próbuje jedynie dowiedzieć się o niej czegoś więcej. Zainteresowanie zmieniające się w obsesję, zagadka sprzed lat i ciekawe poszlaki zaprowadzą Daniela do zaskakującego zakrętu w jego życiu.

Oglądając książki Wydawnictwa Psychoskok, nie mogłam się zdecydować, którą miałabym ochotę przeczytać. Na początku przeglądałam jedynie fantastykę, ale w końcu trafiłam na tę powieść. Nie wiem dlaczego, ale coś ciągnęło mnie do tej historii. W końcu postanowiłam, że zapoznam się z tą krótką książką. Czy dobrze zrobiłam? Ciężko odpowiedzieć mi na to pytanie, zwłaszcza że mam mieszane uczucia do tekstu pióra Eweliny Rubinstein.

Zacznę może od cech, które nieszczególnie wpasowały się w mój czytelniczy gust, żeby mieć możliwość przejścia do tych przyjemniejszych. 

Przede wszystkim muszę poruszyć kwestię erotyzmu w tej minipowieści. Nie ukrywam, że dosyć często w moje ręce trafiają książki, w których opisywane są stosunki seksualne. Nie przeszkadzają mi one, a nawet opisane w dobry sposób, podobają mi się. Tutaj mnie to jednak odrzucało. Z tej historii Daniela zapamiętam jedynie jako człowieka, który mimo swojego wykształcenia, nie umie myśleć racjonalnie przez zwierzęce instynkty, które nim rządzą. 

Sceny seksu nie robiły na mnie pozytywnego wrażenia. Zostały sprowadzone do bardzo niskiego poziomu. Takie intymne chwile zostały ukazane jako coś bardzo płytkiego, co można robić z każdym po kolei. Niektórzy porównywali je do scen z "50 twarzy Greya", ale moim zdaniem są milion razy gorsze. Mogłabym je jeszcze przeboleć, ale moment, w którym pijany mężczyzna się masturbuje, całkowicie mnie obrzydził i musiałam na trochę odłożyć tę książkę, bo nie miałam ochoty czytać o czymś takim.

Z drugiej strony tę powieść czytało się bardzo lekko i dosyć szybko. Plastyczny język i ciekawy styl ułatwiały lekturę, a zagadka sprawiała, że trwałam przy tej historii. Tajemnice ukryte w Nina prawdziwa historia zostały rozplanowane bardzo dokładnie, a czytelnik dopiero na samym końcu odkrywa powiązania między poszczególnymi bohaterami. Jak to wszystko się zakończy, odkryłam, dopiero gdy autorka zdecydowała się to wyjawić i to zdecydowanie odebrałam jako pozytywną cechę.

Cieszę się, że Ewelina Rubinstein postanowiła zawrzeć całą tę opowieść w zwięzłej formie. Myślę, że jako dłuższa książka, całkowicie by mi się nie spodobała i straciłaby swój klimat, który mimo wad tej powieści, podobał mi się. Co dobrego mogę jeszcze powiedzieć? Według mnie to, że czytelnik do końca nie wie, co z przedstawionych sytuacji wydarzyło się naprawdę, a co było wytworem wyobraźni bohatera, sprawia, że lektura jest dużo ciekawsza.

Dodatkowo to, że ta książka to opowieść o poszukiwaniu prawdziwego ja, zmierzaniu się z własnymi lękami, słabościami i wadami, sprawiło, że skończyłam ją czytać.

Nina prawdziwa historia mogłaby mi się bardzo spodobać, ale przez odrażające sceny erotyczne i przedstawianie kobiety jako obiektu seksualnego, a mężczyzny jako stworzenia o zwierzęcych instynktach, straciła tę szansę. Moim zdaniem nie była zła, ale dobra też nie.

Autor: Ewelina Rubinstein
Tytuł: Nina prawdziwa historia
Liczba stron: 126
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: Psychoskok
Moja ocena: 5/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję: 

piątek, 1 czerwca 2018

Niegrzeczna laleczka musi wrócić | "Skradzione laleczki" Ker Dukey, K. Webster | Recenzja

Niegrzeczna laleczka musi wrócić | "Skradzione laleczki" Ker Dukey, K. Webster | Recenzja

Tatuś zawsze je ostrzegał, że świat pełen jest złych ludzi, którzy mogą chcieć je skrzywdzić. Prosił, żeby nigdy nie ufały obcej osobie, nawet gdyby była dla nich miła. Słuchały go, jego małe, grzeczne dziewczynki. Pewnego razu straciły jednak czujność i poszły z Bennym, sprowadzając na siebie lata bólu i cierpienia.

Czternastoletnia Jade i dziewięcioletnia Macy zostają uprowadzone z pchlego targu przez lalkarza Benjamina. Trzyma je w celach i robi z nich swoje idealne laleczki. Czesze je, maluje i ubiera w szyte przez niego sukienki. Twierdzi, że je kocha. Często jednak wychodzi z niego zło, a wtedy dziewczynki są głodzone, bite, okaleczane, a nawet gwałcone. Po czterech latach spędzonych w piekle, starsza z nich ucieka, aby sprowadzić pomoc, ale przez zrządzenie losu znalezienie drugiej porwanej, staje się niemożliwe. 

Wiele lat później Jade jest szanowaną panią detektyw, która mimo niekonwencjonalnych metod, rozwiązała dziesiątki trudnych spraw. Przeszłość nadal nie daje jej spokoju, a wyrzuty sumienia z powodu młodszej siostry, utrudniają jej normalne funkcjonowanie w społeczeństwie. Życie kobiety zmienia się, gdy szef przydziela jej zagadkę zaginięcia czternastolatki. Okazuje się, że Benny wrócił i chce odzyskać laleczkę, która zdołała wydostać się z jego sideł. Zaczyna więc swoją chorą, mroczną grę...

Tę książkę chciałam przeczytać, gdy tylko zobaczyłam zapowiedź wydawnictwa. Później pozytywne opinie sprawiły, że szybko po nią sięgnęłam. Po zapoznaniu się z początkiem miałam przeczucie, że długo o niej nie zapomnę. Miałam rację, bo zakończenie wbiło mnie w fotel, a autorkom chciałabym jedynie oświadczyć, że nie wolno kończyć historii w takim momencie! Co ja mam ze sobą zrobić do czasu wydania drugiego tomu w polskojęzycznej wersji?

Przede wszystkim chciałabym ostrzec wszystkich zainteresowanych, że to zdecydowanie nie jest powieść dla każdego czytelnika. Jej tematyka porusza bardzo wrażliwe tematy takie jak fizyczne i psychiczne wykorzystywanie dzieci, obsesja, porwania, seryjne morderstwa i choroba psychiczna porywacza. Osoby wrażliwe nie powinny zaczynać swojej przygody z tą historią.

Tej powieści nie da się włożyć w sztywne ramy jednego gatunku, ponieważ zawiera w sobie cechy charakterystyczne dla wielu. Z zadziwiającą spójnością łączy w sobie horror, thriller i kryminał z odrobiną romansu i całkiem sporej dawki erotyki. Mimo tego zdecydowanie utrzymana jest w mrocznym klimacie. Nie raz sprawiła, że byłam przerażona i musiałam wstawać z łóżka, żeby włączyć światło. Okrucieństwo i psychopatyczna osobowość Benny'ego sprawiały, że lampka nocna nie wystarczała do tego, abym nie czuła lekkiego lęku przed tym, co czai się w ciemności. Zdaję sobie sprawę z tego, że ta książka to fikcja literacka. Z drugiej jednak strony każdy się chyba ze mną zgodzi, że na tym świecie nie brakuje okrutnych, chorych psychicznie ludzi oraz innych niebezpieczeństw.

Zdecydowanym plusem Skradzionych laleczek jest podział na akcję, która dzieje się teraz oraz retrospekcję. Dzięki temu autorki ciągle dawkowały emocje. Mroczne sceny z przeszłości mieszały się z codziennością dorosłej Jade i jej pragnieniem odzyskania siostry, tworząc spójną całość. Na swoim przykładzie mogę stwierdzić, że chłonie się ją jednym tchem i ma się ochotę na więcej, mimo trudnej tematyki.

Dzięki tej powieści zdałam sobie tak naprawdę sprawę z tego, ile niebezpieczeństw czeka na nas i na naszych bliskich w codziennych sytuacjach. Na podstawie tej historii uświadomiłam sobie, że zło nie zawsze czai się w ciemności, ale także wychodzi w świetle dnia. Może zakładać maski i zmylić nas przez chwilę nieuwagi, która zdarza się każdemu. Wystarczy moment, a nasze bezpieczeństwo może zostać zagrożone. Wbrew pozorom takie rzeczy nie dzieją się tylko w filmach i książkach, ale również w realnym życiu.

Benny i jego obsesja na punkcie lalek mnie fascynowała, ale jednocześnie przerażała. Jego postać mnie niepokoiła, a jego psychika pozostawała dla mnie zagadką, którą chciałam rozgryźć. Podziwiałam Jade za jej odwagę i determinację w dążeniu do celu. Wiedziałam, jak wiele przeszła i jak bardzo musiała się poświęcić, a mimo tego myślała o dobru siostry, a nie swoim. To Macy była jej priorytetem.

Skradzione laleczki to mroczna, przerażająca historia, która wstrząsa czytelnikiem do głębi. Często zaskakuje i udowadnia, że Benny może być ciągle kilka kroków przed Tobą. A ty odważyłbyś się podjąć jego chorą grę, żeby uratować bliską osobę?

Autor: Ker Dukey, K. Webster
Tytuł: Skradzione laleczki
Tłumaczenie: Dorota Lachowicz
Liczba stron: 350
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Niezwykłe
Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję: 
Copyright © 2016 Uzalezniona od ksiazek , Blogger