piątek, 6 lipca 2018

Całkowicie nieidealna młodzieżówka na lato | "99 dni lata" Katie Cotugno | Recenzja


Molly to bardzo młoda i niedoświadczona przez życie dziewczyna. Patrick był jej pierwszą miłością. Planowali, że spędzą razem życie, będą ze sobą już na zawsze. Niestety ich plany pokrzyżował starszy brat chłopaka, Gabe. Młoda kobieta się w nim zakochała, a gdy wszystko wyszło na jaw, wielu ludzi z miasto ją znienawidziło. Postanowiła więc, że wyjedzie, aby skończyć liceum w szkole z internatem, gdzie nikt nie będzie jej dokuczał z powodu przeszłości. 

Ostatnia klasa jednak szybko minęła i teraz Molly musi wrócić do domu na wakacje. Boi się kolejnych 99 dni, bo nie wie, jakie wydarzenia przyniosą. Musi się zastanowić, czy ukrywać się w domu, czy jednak stawić czoła wrogom, plotkom i niemiłym niespodziankom. Dodatkowo całą sprawę skomplikują dwaj bracia, którzy nie pozwolą o sobie zapomnieć.

Po tę książkę sięgnęłam, ponieważ myślałam, że to będzie idealna lektura na upalne dni. Uwielbiam Kasie West, a myślałam, że Katie Cotugno pisze w dosyć podobny sposób i tworzy równie dobre historie. Bez wahania sięgnęłam więc po tę powieść i muszę niestety stwierdzić, że bardzo się zawiodłam. Miała w sobie coś, co podczas lektury mnie do siebie przyciągało, ale jednak strasznie się nudziłam, a główna bohaterka doprowadzała mnie do szewskiej pasji. Nie wiem, czy to ze mną jest coś nie tak, czy z tym tekstem. Moim koleżankom przypadł do gustu, a dla mnie wręcz przeciwnie.

99 dni lata czyta się dosyć szybko. Autorka pisze lekkim i łatwym w odbiorze stylu. Niestety utworzone przez nią dialogi często wydawały mi się bardzo sztuczne i nienaturalne. Myślę, że młodzież nie rozmawia ze sobą w taki niemal wystudiowany sposób. Poza tym lekko irytowało mnie to, że prawie zawsze zamieniano słowo "tak" na "aha".

Muszę przyznać, że bohaterowie również wydawali mi się papierowi, mało realistyczni. Według mnie byli zbyt jednowarstwowi, przez co brakowało im wyraźnego charakteru. Poza tym czasami myśleli bardzo nielogicznie. Nie polubiłam ich, a wydarzenia z nimi związane nie wywoływały we mnie żadnych emocji i uczuć. Nie śmiałam się razem z nimi, nie płakałam, nie smuciłam. Byli mi tak naprawdę obojętni. Molly niezwykle mnie irytowała swoim dziecinnym zachowaniem i niezdecydowaniem. Aż mi się nóż w kieszeni otwierał, gdy po raz kolejny nie wiedziała, którego chłopaka wybrać. Sama miałam ochotę ją nieprzyzwoicie nazwać, tak jak robiły to osoby z książki. 

MAŁY SPOILER: Jak można jednemu z braci wyznać miłość, kilka stron dalej zapewniać drugiego z nich, że darzy się go wielkim uczuciem, a niewiele później znowu robić maślane oczka do tego pierwszego? KONIEC SPOILERA.

Nie mam pojęcia, co jeszcze mogę napisać o tej książce, zwłaszcza że wszystko kręci się wokół miłości. Wątków pobocznych nie zauważyłam, chyba że były drobne i nic nieznaczące. Przyznaję, że szybko przeczytałam tę powieść, ale po skończeniu zdałam sobie sprawę, że tam nic się nie działo, ta historia była bez sensu, nic nie wnosiła, a przez bohaterów tylko się denerwowałam. Niestety nie mogę jej polecić, chyba że ktoś chce poczytać o 99 dniach "nicnierobienia". 

Czy tylko mi się wydaje bardzo dziwny fakt, iż całe miasto znienawidziło ją za taką błahostkę? Co ich to w sumie obchodziło?

Autor: Katie Cotugno
Tytuł: 99 dni lata
Tłumaczenie: Anna Dobrzańska
Liczba stron: 360
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Feeria Young
Moja ocena: 3/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję: 
Copyright © 2016 Uzalezniona od ksiazek , Blogger