poniedziałek, 13 sierpnia 2018

"Cudowna wyspa dziadka" Benji Davies | Recenzja


Mały chłopiec o imieniu Syd bardzo kocha swojego dziadka. Jedyne, czego pragnie, to jego obecność i miłość. Pewnego dnia ten ciepły i miły staruszek zabiera go w bardzo ważną podróż, która zmieni życie ich obydwu. Przechodzą przez tajemnicze, metalowe drzwi i trafiają do magicznego świata. Płyną statkiem, zwiedzają wyspę i robią wiele innych fascynujących rzeczy, ale najważniejsze dopiero przed nimi.

Tak samo, jak w przypadku poprzedniej książeczki tego autora, nad tą również się zastanawiałam. Nie wiedziałam, czy będę odpowiednią osobą do tego, żeby pisać opinię o książce dla dzieci. Uznałam jednak, że po prostu spróbuję stwierdzić, czy sama kiedyś bym ją kupiła dla swojej małej pociechy. W końcu się na nią zdecydowałam i mogę z całkowitą pewnością polecić ją każdej mamie (lub tatusiowi) do przeczytania dla maluszka.

W tej książeczce nie zawarto zbyt wiele tekstu. Na każdej ze stron zapisano dużą czcionką jedno lub dwa zdania. Dzięki temu będzie ona odpowiednia nawet dla bardzo małych czytelników, którzy przy obszerniejszej treści mogliby się nudzić. Poza tym moim zdaniem autor skupiał się również na tym, aby rysunki zainteresowały i pomogły wyobrazić sobie wszystkie wydarzenia, a nawet o wiele więcej. Cudowna wyspa dziadka tak samo, jak Mój wieloryb Davies'a zawiera mnóstwo kolorowych ilustracji, na których kilkulatek będzie mógł szukać różnych szczegółów i za każdym razem spostrzegać coś nowego. Dzięki temu ta publikacja szybko mu się nie znudzi i będzie chciał do niej wracać. 


Zdecydowanym plusem książeczki jest to, że z pozoru opisuje zwykłą, nic nieznaczącą historię. Pływanie statkiem, podróż i inne tego typu rzeczy. Jej prawdziwe piękno polega jednak na tym, że ma drugie dno. Dziecko być może nie zrozumie od razu przekazanych mu treści, ale zostaną one w jego podświadomości, w pewnym stopniu będą go kształtować i w przyszłości zaowocują.

Czytając tę historię, najbardziej w oczy rzuca się fakt, iż podróżowanie to coś cudownego. Możliwość poznawania nowych miejsc, oglądania natury, pływania i tym podobnych rzeczy jest wspaniała. Obserwując Syda i jego dziadka sama miałam ochotę pojechać na wycieczkę. Kto wie, może dzięki Cudownej wyspie dziadka urośnie jakiś mały podróżnik.

Przez całą lekturę zachwycałam się bliskością bohaterów. Mimo różnicy pokoleń bardzo się kochali i świetnie się dogadywali. Byli dla siebie całym światem. Poza tym dla Syda najważniejsze było dobro dziadka i to, czego on pragnie.



Ani razu nie użyto w tej książce słów śmierć, starość lub choroba, jednak dla mnie oczywiste było, że dziadek odszedł z tego świata. Wyspa była metaforą tego, co czeka nas po drugiej stronie. Właśnie dlatego myślę, że warto podsunąć tę historię dziecku, kiedy zabraknie mu kogoś z bliskich. Pomoże mu pogodzić się ze stratą, pokaże, że śmierć nie jest czymś strasznym. Jednocześnie uświadomi mu, że ta osoba ciągle jest blisko, cały czas przebywa w jego sercu i czuwa nad nim.

Myślę, że Cudowna wyspa dziadka to bardzo zwięzła, ale mądra historia, dzięki której dzieci wpoją sobie pewne wartości, ale również zrozumieją różne zjawiska, mimo młodego wieku. Piękne ilustracje dodatkowo świetnie dopełniają tę opowieść.

Autor: Benji Davies
Tytuł: Cudowna wyspa dziadka
Tłumaczenie: Małgorzata Pietrzyk
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Moja ocena: 10/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję:


Copyright © 2016 Uzalezniona od ksiazek , Blogger