środa, 15 sierpnia 2018

"Dziewczyna z Dzielnicy Cudów" Aneta Jadowska | Recenzja


Nikita. To tylko jedno z wielu imion,  które nosi ta niepowtarzalna, silna kobieta. Na co dzień należy do Zakonu i próbuje nie stać się taka, jak jej rodzice. Po pracy odwiedza Dzielnicę Cudów, która zatrzymała się w latach 30 XX wieku.

Pewnego dnia jedna z dziewcząt z klubu "Pozytywka", wobec której Nikita ma dług wdzięczności, zostaje uznana za zaginioną. Główna bohaterka zaczyna jej szukać. Próbuje wszelkich sposobów, aby osiągnąć swój cel. Do czego zaprowadzą ją poszlaki? Czego dowie się dzięki nim? Jedno jest pewne - będzie niebezpiecznie, ciekawie i zaskakująco.

Jak mogliście zauważyć, od pewnego czasu coraz częściej sięgam po literaturę pióra naszych polskich pisarzy. Nie mogłam się więc oprzeć pokusie sięgnięcia po książkę Anety Jadowskiej. Dlaczego? Odpowiedź jest bardzo prosta. Od dłuższego czasu można było usłyszeć o niej naprawdę wiele na Instagramie, blogach, w grupach książkowych. W tym przypadku zdecydowanie przeważały pozytywne opinie.  Nic więc dziwnego, że postanowiłam zacząć swoją przygodę z tą historią.

Stanowczo muszę pochwalić autorkę za to, że stworzyła własne ciekawe miasta, które potrafiły zwrócić uwagę czytelników. Możliwość przeniesienia się w alternatywne miejsca Warszawy to było coś, co sprawiło mi niezwykłą przyjemność. Wars i Sawa okazały się interesujące, niebezpieczne i w pewnych momentach potrafiły pokazać pazurki. Uwielbiam tego typu miejsca, a dodatkowego uroku dodawało im to, że były wzorowane na Polsce. Nie miałam jednak wrażenia, że czytam "o Grażynkach i Januszach", a czasem zdarza się tak w naszych ojczystych powieściach, czego ja nie lubię.

Nie tylko miasta stworzone przez autorkę mnie zachwyciły. Zjawiska magiczne również zdołały to zrobić. Myślę, że burze i czkawki zmieniające ludzi w krwiożercze bestie, to coś genialnego. Podobny motyw mógł się pojawić w innych książkach, ale ja nie miałam odczucia, które mówiłoby mi, że czytam tak zwane "odgrzewane kotlety". Uznałam to za coś oryginalnego i z pewnością interesującego. 

Bardzo spodobało mi się to, jaki charakter miała główna bohaterka. Silna, niezależna osoba, z którą nie warto zadzierać. Zabija wąpierze, dobierających się do niej facetów i inne potwory. Nie da sobie w kaszę dmuchać. Uwielbiam kobiety, których nie musi na każdym kroku ktoś ratować i potrafią sobie radzić same. Nie czekają na księcia na białym koniu, tylko od razu szukają wyjścia z sytuacji. 

Kolejną rzeczą, która została zaliczona przeze mnie do zalet, to brak wątku miłosnego. Być może to uczucie zostało sporadycznie wspomniane, ale nie odgrywa większej roli. Lubię romanse, ale ta powieść była dla mnie miłą odmianą.  Co jeszcze skradło moje serce? Ilustracje! Co prawda ich brak nie zmieniłbym mojej opinii o "Dziewczynie z Dzielnicy Cudów", ale ich oglądanie sprawiło mi wielką przyjemność. Moim zdaniem są przepiękne. Pomogły mi także w wyobrażaniu sobie poszczególnych sytuacji i wczuciu się w atmosferę tej historii. 

Kilka drobnych mankamentów znalazło się także w dziele Anety Jadowskiej. Nie wpłynęły one znacząco na mój odbiór całości, ale jednak warto o nich wspomnieć. Przede wszystkim w niektórych momentach akcja toczyła się bardzo wolno. Autorka zaopatrzyła swoją książkę w dużą ilość opisów, a kiedy dzieje się coś ważnego i czytelnik chce wiedzieć, co stanie się dalej, one niestety przeszkadzają. Myślę, że kilka wątków powinno zostać rozwiniętych, wtedy historia stałaby się jeszcze ciekawsza i lepsza. 

"Dziewczyna z Dzielnicy Cudów" to genialne urban fantasy na bardzo wysokim poziomie. Niezależna kobieta, zagadka kryminalna i tajemniczy mężczyzna. Z pewnością sięgnę po kolejny tom. 

Autor: Aneta Jadowska
Tytuł: Dziewczyna z Dzielnicy Cudów
Tom:1
Liczba stron: 320
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Moja ocena: 8/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję:


Copyright © 2016 Uzalezniona od ksiazek , Blogger