piątek, 26 października 2018

"Drugi Legion" Richard Schwartz | Recenzja

"Drugi Legion" Richard Schwartz | Recenzja

Uwaga! Recenzja zawiera spoilery z poprzedniego tomu! Czytasz na własną odpowiedzialność!
A jeżeli nie czytałeś jeszcze "Pierwszego Rogu", to zapraszam na moją recenzję (KLIK)

Burza śnieżna nareszcie minęła, a każdy z podróżnych może ruszyć w swoją stronę. Czyżby jednak przeznaczenie zapragnęło spleść ze sobą losy kilku z nich? Do gospody Pod Głowomłotem trafia bowiem tajemniczy mężczyzna, który twierdzi, że przybywa z królestwa Askiru. Opowiada  odważnemu wojownikowi Havaldowi, pół-elfce Leandrze oraz ich towarzyszom broni o istnieniu i działaniu portalu, który potrafi, po odpowiednim ułożeniu specjalnych kamieni przenieść w wybrane spośród kilku miejsce. 

Postanawiają wyruszyć w podróż, która umożliwi im szybkie znalezienie i użycie magicznych wrót. Dzięki nim chcą dotrzeć do Askiru i w porę ostrzec mieszkańców przed okrutnym władcą Thalaku zamierzającym ich zaatakować. Wiedzą, że będzie niebezpiecznie, ale nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo. Czy uda im się wypełnić misję mimo wroga depczącego im po piętach, strasznych pająków i wielu innych niefortunnych, ale przy tym groźnych zbiegów okoliczności?

Poprzedni tom tej serii zachwycił mnie i nie mogłam się doczekać, aż będę mogła sięgnąć po kolejny. Nic więc dziwnego, że od razu, gdy tylko dowiedziałam się o tym, iż zostanie wydany w Polsce, odliczałam dni do premiery. Chciałam jak najszybciej złapać ją w swoje łapki, zaparzyć herbatę, usiąść wygodnie na łóżku pod kocykiem i wrócić do tego niesamowitego świata. Nareszcie się doczekałam i pragnę podzielić się swoimi odczuciami na temat Drugiego Legionu.

Powieść została napisana w narracji pierwszoosobowej, dzięki której poznajemy jedynie punkt widzenia Havalda. To sprawiało, że czułam się jak uczestniczka tej przygody i tak samo, jak on, mogłam jedynie domyślać się, co myślą pozostali bohaterowie lub co się z nimi dzieje. Prosty, surowy, ale przy tym obrazowy styl ogromnie mi się spodobał. Archaizmy sprawiły, że poczułam niepowtarzalny, wspaniały klimat. Jego brutalność, bezpośredniość skradła moje serce.

Mimo tego, że książka ma w sobie dużą dawkę fantastyki i jest dosyć gruba, czyta się ją bardzo szybko, lekko i przyjemnie. Bohaterom ciągle przydarzają się rzeczy, których jeszcze nie było. Za każdym razem jest to coś nowego, świeżego. Czytelnik od samego początku, aż do końca jest trzymany w napięciu, z zainteresowaniem śledzi kolejne zwroty akcji i podziwia to, w jaki sposób wszystko łączy się ze sobą. Zanim zdąży się zorientować, jest już na ostatniej stronie i nie wie, jak ma wrócić do rzeczywistego świata.

Akcja poprzedniego tomu rozgrywała się głównie w gospodzie, a w tym miejsce wydarzeń ciągle się zmienia. Dzięki temu możemy razem z Havaldem i jego przyjaciółmi poznawać nowe miasta, zamki i inne ciekawe zakątki z tego magicznego świata. 

Kolejnym plusem tej powieści są świetnie wykreowani bohaterowie. Ich charaktery i osobowości zostały przemyślane i dopracowane w każdym szczególe. Wszystko jest zapięte na ostatni guzik. Poza tym podziwiałam ich odwagę, niezłomność i zdolność wybrnięcia z każdej sytuacji, chociaż mimo wszystko Richard Schwartz ich nie wyidealizował. Ja ich po prostu uwielbiam, a ich dialogi i poczucie humoru wiele razy poprawiło moje samopoczucie. 

Zdecydowanie przypadło mi do gustu również to, że autor naprawił swój błąd, który popełnił przy tworzeniu poprzedniego tomu. W Pierwszym Rogu zamieścił sceny miłosne, które niestety nie wychodziły mu zbyt dobrze. Wtedy wydawały mi się one nieco sztuczne i wepchnięte na siłę. W tej części się już nie pojawiły i to moim zdaniem jest plusem.

Drugi Legion to wciągająca, brutalna, fenomenalna powieść z rewelacyjnymi dialogami. Wciągnie czytelnika nie tylko niezwykłą fabułą, genialnymi zwrotami akcji, ale także opisami niebezpiecznych walk, intryg i podstępów. Ogromnie polecam! 

Autor: Richard Schwartz
Tytuł: Drugi Legion
Tłumaczenie: Agnieszka Hofmann
Tom: 2
Liczba stron: 528
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Initium
Moja ocena: 10/10



sobota, 20 października 2018

"Ułamek sekundy" Douglas E. Richards | Recenzja

"Ułamek sekundy" Douglas E. Richards | Recenzja

Co by się stało, gdyby okazało się, że tak naprawdę podróżowanie w czasie, które jest tematem wielu książek i filmów, może być możliwe? Pewnie każdy chciałby naprawić błędy, spotkać się z kimś z przeszłości lub wygrać wielką fortunę, skreślając odpowiednie liczby. Gdyby jednak istniał haczyk i dane byłoby nam cofnąć się zaledwie o ułamek sekundy? Czy to miałoby jakiekolwiek zastosowanie? Co da się zrobić w tak krótkim czasie? To przecież tylko mrugnięcie oka...

Świat poznał mało genialnych fizyków, którzy osiągnęli coś wielkiego. Nathan Wexler zmierza w dobrą stronę, aby dołączyć do tego elitarnego grona. Sądzi bowiem, że odkrył sposób na wysłanie materii o ułamek sekundy w przeszłość. Nie jest jednak pewien, czy nie popełnił żadnego błędu w obliczeniach. Zanim jednak zdoła potwierdzić swoje odkrycie, zostaje porwany razem z ukochaną narzeczoną, Jenną Morrison. Obydwoje będą musieli bardzo się starać, aby pozostać przy życiu. 

Z pozoru nieprzydatne odkrycie okazuje się jednym z najważniejszych i najniebezpieczniejszych w historii ludzkości. Czy Jenna zdoła sprzeciwić się potężnym siłom, pogodzić się ze stratą i ochronić miliardy osób przed konsekwencjami?

Gdy pierwszy raz zobaczyłam okładkę, od razu do głowy przyszło mi, że Ułamek sekundy to romans. Byłam bardzo zdziwiona po przeczytaniu opisu, ale mimo tego zaintrygował mnie on tak mocno, że bez wahania postanowiłam sięgnąć po tę książkę. Myślę, że nie mogłam podjąć lepszej decyzji, bo dzieło Richardsona okazało się godne polecenia.

Przede wszystkim muszę zacząć od tego, że ta powieść została napisana w lekki, przyjemny sposób, a autor sprawnie umiał wytłumaczyć wiele trudnych do zrozumienia zjawisk. Fabuła została dokładnie przemyślana i dopracowana w każdym detalu. Nie mam jej nic do zarzucenia. Poza tym akcja ciągle pędziła do przodu, a wydarzenia zaskakiwały mnie na każdym kroku. Zawsze, gdy byłam już pewna, jak skończy się historia, następował genialny zwrot akcji, po którym potrzebowałam chwili na pozbieranie się. Dzięki temu nie mogłam wypuścić swojego egzemplarza z rąk i ciągle chciałam więcej. 

Z tym wszystkim wiąże się również to, że autor zapewniał czytelnikowi niesamowitą rozrywkę, a przy okazji uczył logicznego, ale przy okazji nieszablonowego myślenia. Po zaskoczeniu odbiorcy, ustami bohaterów tłumaczył, jak do tego wszystkiego doszło i dlaczego. Według mnie ta cecha jest ogromnym plusem.

Myślę, że większość ludzi uważa, iż wszystko, co było możliwe, zostało już odkryte. Dzięki tej książce uświadamiamy sobie, że tak wcale nie jest. Zostało jeszcze bardzo dużo rzeczy, zjawisk, które tylko czekają na to, aż trafi się ktoś genialny, kto je zrozumie. Sądzicie, że sto lat temu ktokolwiek by przypuszczał, że może powstać coś takiego, jak internet? Ja sądzę, że nie, a przecież dzisiaj jest używany prawie do wszystkiego.

Ułamek sekundy zawiera dużą ilość rozważań o naturze czasu. Chociaż wielu kwestii nie rozumiałam, bardzo mnie one ciekawiły. Przy okazji stwierdziłam, że fizyka może być ciekawa, a uwierzcie, że jedyne, na co miałam ochotę na lekcjach tej dziedziny nauki, to spanie. Cóż, może gdyby Douglas E. Richards uczył mnie w tamtym roku, to nie czułabym się taka znudzona.

Ta powieść jest fikcją literacką i ma sporo niepotwierdzonych hipotez, ale dzięki niej w pewnym stopniu zrozumiałam, że każdy nasz, nawet najdrobniejszy czyn ma wpływ na przyszłość. Tylko od nas zależy, jak ona będzie wyglądała, więc starajmy się postępować mądrze.

Kolejną cechą tej historii, która bardzo przypadła mi do gustu, jest to, że pojawia się w niej wątek miłosny. Nie wyskakuje on jednak z każdego kąta, nie wszystko kręci się wokół niego. To właśnie jego subtelność i delikatność sprawiła, że tak mi się spodobał. 

Ułamek sekundy zawiera wszystko, co powinna mieć w sobie idealna lektura. Wciąga, ciekawi, zapewnia rozrywkę, uczy logicznego, ale nieszablonowego myślenia, skłania do refleksji i pokazuje, że nauka może być interesująca. Nie mam do niej żadnych zastrzeżeń i gorąco ją polecam.

Autor: Douglas E. Richards
Tytuł: Ułamek sekundy
Tłumaczenie: Marcin Żuchowski
Liczba stron: 474
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: NieZwykłe
Moja ocena: 10/10


Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję:

piątek, 19 października 2018

10 książek o II wojnie światowej, które chcę przeczytać

10 książek o II wojnie światowej, które chcę przeczytać

Część z Was być może wie, że jestem osobą, która często czyta książki o tematyce II wojny światowej. Uważam, że warto pamiętać tamte czasy, wiedzieć, co się działo i jak do tego doszło. W życiu przewinęło się przez moje ręce wiele takich tytułów, ale dużo więcej jeszcze przede mną. W związku z tym dzisiaj przygotowałam dla Was zestawienie dziesięciu takich dzieł. Jeżeli ten post przypadnie Wam do gustu, to pojawi się kolejny. Zapraszam do czytania!

1. Tatuażysta z Auchwitz - Heather Morris

"Bestsellerowa – oparta na faktach – powieść na miarę Chłopca w pasiastej piżamie i Listy Schindlera.

Lale Sokołow trafił do Auschwitz w 1942 roku jako dwudziestosześciolatek. Jego zadaniem było tatuowanie numerów na przedramionach przybywających do obozu więźniów. Naznaczanie ich. Pewnego dnia w kolejce stanęła młoda przerażona dziewczyna – Gita. Lale zakochał się od pierwszego wejrzenia. I obiecał sobie, że bez względu na wszystko uratuje ją.

Wykorzystał swoją pozycję nie tylko, by jej pomóc. W obozie po raz pierwszy rozmawiali, flirtowali, wymienili pocałunki. Ich uczucie przetrwało nazistowskie piekło: po wyzwoleniu odnaleźli się, pobrali i spędzili razem resztę życia.

Lale Sokołow zdecydował się opowiedzieć swoją historię dopiero po śmierci Gity. To łamiąca serce, a jednocześnie pełna otuchy opowieść. Opowieść, która daje siłę nawet w najmroczniejszych czasach.

Niesamowita historia miłosna niezwykłego człowieka i apoteoza człowieczeństwa."





2. Dziewczyny wojenne - Łukasz Modelski

"Nie pozwoliły aby wojna zniszczyła ich marzenia.Wojna to z pozoru męska sprawa. Zmienia jednak kobiece losy tak samo mocno, jak męskie. Jak żyć w czasach, gdy własne wesele kończy się aresztowaniem przez gestapo, gdy tylko bliski poród wstrzymuje wykonanie wyroku śmierci, gdy powodzenie zadania wymaga nawiązania romansu z wrogiem? Jak zachować kobiecą wrażliwość, gdy wokół panuje okrucieństwo, przemoc i niesprawiedliwość? Gdy najmodniejszym dodatkiem staje się biało-czerwona opaska, a w torebce, obok szminki i lusterka, trzeba schować pistolet? 
Łukasz Modelski wysłuchał jedenastu niezwykłych historii kobiet, których młodość upłynęła pod znakiem drugiej wojny światowej. Są wśród nich córka marszałka Piłsudskiego i wnuczka księcia Lwowa, premiera rewolucyjnego rządu rosyjskiego, która pokochała legendę polskiego podziemia - majora Łupaszkę). 
Nie chcą, by nazywać je bohaterkami, ale ich historie zapierają dech w piersiach - akces do oddziału żywych torped, udział w akcjach egzekucyjnych AK, ratowanie żydowskich dzieci. Pozostają zarazem młodymi, pięknym kobietami, które chcą kochać w tych nieludzkich okolicznościach, a do Powstania Warszawskiego idą w najlepszych sukienkach, aby być gotowymi na paradę zwycięstwa. 
Wzruszająca i fascynująca lektura. Książka inna niż wszystkie."




3. I była miłość w getcie - Marek Edelman, Paula Sawicka

"„Życie tam, w getcie, w pojedynkę było niemożliwe. Bez tego nie można było przeżyć i zostać człowiekiem. Zawsze trzeba było mieć kogoś do pary w tym sensie, że trzeba było mieć przy sobie drugiego człowieka, który myśli tak samo, który jest w ciebie tak samo wciągnięty, jak ty w niego. Dla którego zrobisz wszystko, a on dla ciebie. I to jest miłość” – pisał Marek Edelman, jeden z dowódców powstania w getcie warszawskim. W rozmowie z Paulą Sawicką przywołuje najintymniejsze chwile z życia swoich przyjaciół, znajomych, niekiedy zupełnie obcych ludzi. Wypływa z nich uniwersalne przesłanie: to uczucie pokonuje wszystko, pozwala na szczęście, wyzwala od strachu, także przed śmiercią. 

I była miłość w getcie, historia opowiedziana prosto i bez patosu, w przejmujący sposób dotyka jądra człowieczeństwa."



4. I boję się snów - Wanda Półtawska

"Wspomnienia autorki z obozu koncentracyjnego w Ravensbrück, gdzie była więziona w latach 1941- 1945. Książka zawiera opisy bestialskich eksperymentów medycznych, którym poddawane były młode więźniarki, w tym także autorka. Wśród doświadczeń poniżenia, pogardy i wrogości wspomina niosące nadzieję przejawy solidarności i serdeczności, które pomogły w zachowaniu człowieczeństwa w tak nieludzkich warunkach."


5. Szare śniegi Syberii - Ruta Sepetys 

"Rok 1941, Litwa. Oficerowie NKWD wywlekają rodzinę Liny z domu i wsadzają do pociągu. Celem wielotygodniowej wyczerpującej podróży w wagonach bydlęcych okaże się obóz pracy na Syberii. Tutaj każdy dzień będzie walką o życie, a zapłatą za nadludzki wysiłek niewielka kromka chleba...
Nadzieję mogą dać tylko miłość i... sztuka. Wrażliwa dziewczyna, dokumentując życie obozowe, w rysunkach ukrywa wskazówki, które mają ułatwić ojcu odnalezienie bliskich.

"Szare śniegi Syberii" to poruszająca opowieść o bólu, cierpieniu, strachu, ale także o miłości, nadziei i zachowaniu godności nawet w skrajnie nieludzkich warunkach."


6. Chłopiec na szczycie góry - John Boyne

"Gdy mały Pierrot zostaje sierotą, musi opuścić swój dom w Paryżu i rozpocząć nowe życie ze swoją ciotką Beatrix - służącą w zamożnej austriackiej rodzinie. Jest rok 1935, a II wojna światowa zbliża się wielkimi krokami. Miejsce, do którego trafia chłopiec nie jest zwykłym domem, bowiem jest to Berghof, rezydencja Adolfa Hitlera. Pierrot szybko zostaje wzięty pod skrzydła Hitlera i wrzucony do coraz bardziej niebezpieczny nowy świat: świat terroru, tajemnic i zdrady, z którego nigdy nie będzie w stanie uciec…"


7. Słowik - Kristin Hannah

"Dwie siostry, Isabelle i Vianne, dzieli wszystko: wiek, okoliczności, w jakich przyszło im dorastać, i doświadczenia. Kiedy w 1940 roku do Francji wkracza armia niemiecka, każda z nich rozpoczyna własną niebezpieczną drogę do przetrwania, miłości i wolności.
Zbuntowana Isabelle dołącza do ruchu oporu, nie zważając na śmiertelne niebezpieczeństwo, jakie ściąga na całą rodzinę. Opuszczona przez zmobilizowanego męża Vianne musi przyjąć do swego domu wroga. Cena za uratowanie własnego życia i dzieci z czasem staje się dramatycznie wysoka…
Inspirowana życiorysem bohaterki ruchu oporu Andrée de Jongh opowieść o sile, odwadze i determinacji kobiet zachwyciła miliony czytelniczek na całym świecie."


8. Dziewczynka w zielonym sweterku - Krystyna Chiger, Daniel Paisner

"Zielony sweterek istnieje do dziś. Jest eksponatem w waszyngtońskim Muzeum Holocaustu.
Prawdziwa historia Krystyny Chiger - żydowskiej dziewczynki, której życie w czasie wojny ocalił Leopold Socha - polski kanalarz ze Lwowa. Przez 14 miesięcy pomagał i dawał schronienie ukrywającej się w kanałach grupie uciekinierów z getta. To, co wydawało się okazją do zarobku, stało się jednak heroiczną walką o życie ludzkie...

Tytułowa dziewczynka to ośmioletnia Krysia, która opowiada o pobycie w lwowskim getcie i codzienności w cuchnących kanałach. Jej historia jest pełna kontrastów - między przedwojennym, luksusowym życiem rodziny Chigerów a miesiącami spędzonymi w ciemności, brudzie i wilgoci. Ta książka jest zadziwiającym i budzącym nadzieję dowodem siły ludzkiego charakteru. Jest w niej wszystko: strach, rozpacz, miłość, modlitwa, zdrada, nadzieja, intymność..."


9. Dymy nad Birkenau - Seweryna Szmaglewska

W książce tej zarówno krytyka literacka, jak i czytelnicy z trzech kolejnych pokoleń dostrzegli w niej nie tylko rzetelny dokument, wiarygodne świadectwo okrutnej prawdy o wojnie, ale także-jak pisał Wacław Sadkowski-"jedno z najcenniejszych świadectw artystycznych, wystawionych przez pisarstwo polskie hitlerowskiemu ludobójstwu".


10. Dzieci Ireny Sendlerowej - Anna Mieszkowska

"Historia niezwykłej kobiety, która uratowała w czasie Zagłady 2 500 żydowskich dzieci. Specjalne wydanie książki "Matka dzieci Holocaustu. Historia Ireny Sendlerowej", uzupełnione o rozdział "Życie po książce".

Tom, który przedstawiamy Czytelnikom, jest pierwszą książką o Irenie Sendlerowej. Jej biografia jest piękna i heroiczna, budująca i przejmująca. Książka Anny Mieszkowskiej dokładnie i szczegółowo pokazuje dzieła i czyny, prace i dnie, ujawnia niezwykły format moralny tej wspaniałej postaci. Tylko ktoś najwyższej ludzkiej klasy mógł dokonać czegoś tak ogromnego, jak uratowanie w czasie Zagłady 2500 żydowskich dzieci.

Irena Sendlerowa stała się w ostatnich latach osobą publiczną, o której mówi się w artykułach i w audycjach radiowych, o której opowiada się w dokumentalnych filmach. Już teraz jest symbolem heroizmu oraz poświęcenia i wszelkie po temu ma dane, by stać się symbolem dobrych, przyjacielskich stosunków łączących społeczność polską ze społecznością żydowską."



Dajcie znać w komentarzu, czy czytacie tego typu tematykę. 
Któraś z książek Was zainteresowała? A może znacie już któreś z tych tytułów?

czwartek, 18 października 2018

"Zostań, a potem walcz" John Boyne | Recenzja

"Zostań, a potem walcz" John Boyne | Recenzja

Gdy zaczynała się pierwsza wojna światowa, Alfie bardzo bał się, że jego ojciec pojedzie na front i będzie walczył. Tata obiecał jednak, że tak się nie stanie. Niestety złamał dane słowo już następnego dnia. Chłopiec nie miał innego wyjścia, tylko pogodzić się z tym, że jednego z rodziców przy nim nie ma. Cztery lata później Alfie nie dostaje już listów i wie jedynie, że ta bliska mu osoba ma jakąś tajną misję do wykonania. 

Czyszcząc buty na dworcu, aby pomóc mamie wiązać koniec z końcem, niespodziewanie zauważa na dokumentach pewnego lekarza nazwisko swojego ojca. W ten sposób odkrywa, że żołnierz nie wykonuje żadnego powierzonego mu zadania, tylko przebywa w szpitalu, gdzie leczą u niego nerwicę frontową. Główny bohater postanawia wyciągnąć ojca z tego strasznego miejsca i zabrać go do domu, do rodziny. 

Nad przeczytaniem tej książki nie zastanawiałam się ani chwili. Kilka razy oglądałam ekranizację Chłopca w pasiastej piżamie i od razu byłam pewna, że Zostań, a potem walcz musi mnie zachwycić. Czy rzeczywiście tak było? Czy historia Alfiego pochłonęła mnie bez reszty i sprawiła, że zużyłam cały zapas chusteczek? Nie do końca...

Powieść została napisana lekkim i prostym językiem, mimo trudnej tematyki, jaką porusza. To sprawia, że czytelnik naprawdę ma wrażenie, że dziecko opowiada o swoich przeżyciach związanych z wojną, wyjazdem ojca i trudnościach w pogodzeniu się z tym, a także tęsknocie. To ogromnie przypadło mi do gustu i cieszę się, że autor zdecydował się na taki zabieg. 

Dzięki lekturze dzieła Johna Boyne'a dorośli ludzie mogą się również nauczyć tego, że kilkuletnie osoby są mądrzejsze, niż wszystkim się wydaje. Rozumieją naprawdę dużo i potrafią sobie poradzić w wielu trudnych sytuacjach, jeżeli tylko wyznaczą sobie swój cel, który pragną osiągnąć.

Od dawna interesują mnie tajemnice ludzkiego mózgu i psychiki, więc według mnie interesujące, ale także pouczające było poruszenie tematu stresu pourazowego. Ojciec Alfiego po przebywaniu w pierwszych szeregach na wojnie, zachorował na nerwicę frontową, która wyniszczała go od środka. Strasznym, a jednocześnie ciekawym doświadczeniem jest czytanie o takich rzeczach i uświadamianie sobie, jak wojna działa na żołnierza. Pozostawia po sobie nieodwracalne skutki.

Czytając tę powieść, można zdać sobie sprawę z tego, że konflikty zbrojne wpływają nie tylko na osoby, które walczą, ale także na ich rodziny. Żony i dzieci codziennie, w każdej chwili martwią się, czy ich bliscy wrócą do domu. Muszą znosić rozłąkę, tęsknotę i strach, a często również oglądać załamanie psychiczne albo opłakiwać zmarłych. Dla nikogo nie jest to łatwe, a szczególnie cierpią dzieci, które potrzebują bliskości. Potrzebują obojgu rodziców.

Chciałabym powiedzieć, że Zostań, a potem walcz ma same zalety, ale niestety tak nie jest, bo znalazły się również takie kwestie, które nie przypadły mi do gustu. Podstawowym problemem tej książki jest fakt, iż miała mnie wzruszyć. Sprawić, że nie będę mogła jej odłożyć na bok, zalewając się łzami. Tak się nie stało. Jeżeli miałam coś do zrobienia, bez problemu przerywałam czytanie i nie ciągnęło mnie do ponownej lektury. Poza tym moje oczy pozostały cały czas suche, chociaż towarzyszyły mi emocje.

Z żalem muszę stwierdzić, że autor czasami nieco się zagalopowywał. Część wydarzeń oraz zachowań chłopca wydawało mi się po prostu nierealne. Nie umiałam sobie wyobrazić, że coś takiego rzeczywiście mogło się komuś przydarzyć, a to trochę mnie zawiodło.

Moim zdaniem Zostań, a potem walcz nie jest genialną powieścią, ale nadal bardzo dobrą. Poruszyła wiele ważnych spraw i ukazała wojnę widzianą oczami dziecka. Nie potrafiła mnie wzruszyć, ale zasługuje na przeczytanie.

Autor: John Boyne
Tytuł: Zostań, a potem walcz
Tłumaczenie: Jacek Spólny
Liczba stron: 240
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Replika
Moja ocena: 7+/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję: 

środa, 17 października 2018

"Spowiedź polskiego kata" Jerzy Andrzejczak | Recenzja

"Spowiedź polskiego kata" Jerzy Andrzejczak | Recenzja

Już od zamierzchłych czasów na ludziach zaczęto wykonywać karę śmierci, aby zniechęcić innych do popełniania czynów karalnych. Kwestią sporną jest to, czy rzeczywiście ta metoda przynosi zamierzone efekty. Wielu jest przeciwnikiem takiego wymiaru sprawiedliwości, ale ten system ma również swoich zwolenników. Jak jest naprawdę? Nigdy się nie dowiemy. ALE! Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, co czuje osoba wykonująca egzekucję? Jak to wszystko przeżywa kat? Jakie on ma na to wszystko poglądy? Teraz po części możecie się tego dowiedzieć od ostatniej pełniącej tę funkcję osoby. 

Szczerze mówiąc, na samym początku nie wiedziałam, czy chcę przeczytać tę książkę. Zazwyczaj nie sięgam po tego typu tematykę, ale podobno trzeba poszerzać horyzonty. Uznałam więc, że przyda mi się odskocznia w postaci innego gatunku i prawie od razu zdecydowałam się na ten tytuł. Dlaczego? Opis niesamowicie mnie do siebie zachęcił, więc postanowiłam zaryzykować.

Zanim przejdę do cech, które mi się podobały i tych, które niekoniecznie przypadły mi do gustu, muszę ostrzec, że tytuł może nieco zmylić potencjalnego czytelnika. Wspomniany kat tak naprawdę niewiele mówi o sobie i swoim zawodzie, jest bardzo oszczędny w słowach i nie ma rozbudowanego poglądu na tę sprawę. Rozmowa z nim zajmuje zaledwie kilkadziesiąt stron. Znajdziemy jednak inne interesujące rzeczy oraz ciekawostki, o których za chwilę.

Główną zaletą tej książki jest fakt, iż przedstawia ona karę śmierci z różnych punktów widzenia. Wypowiadają się na ten temat specjaliści, kat oraz osoby na nią skazane. Przedstawione zostały plusy i minusy tej metody, a także statystyki i dzięki temu czytelnik sam może zdecydować, jakie ma na ten temat zdanie. Według mnie to bardzo ciekawa kwestia, nad którą można zastanawiać się godzinami.

Ta pozycja miała całkiem sporo fragmentów, które mnie niesamowicie nudziły. Niestety nie interesowały mnie niektóre suche fakty i kilka rzeczy, które z założenia miały być ciekawostkami. Muszę przyznać, że w takich momentach zdarzało ominąć mi się kilka akapitów, przy których chciało mi się spać. Myślę jednak, że zbyt wiele nie straciłam, a pozostały mi chęci do czytania.

Sama nie wiem, co mam sądzić o opisach średniowiecznego wymiaru sprawiedliwości, wymyślnych torturach z tamtego okresu i teoriach wtedy tworzonych. Z jednej strony podobało mi się to, że zostały zawarte i ciekawiły mnie, ale czasami stawały się bardzo drastyczne i ciężko było o nich czytać.

W Spowiedzi polskiego kata zostały umieszczone historie wielu więźniów skazanych na karę śmierci. Straszne i jednocześnie interesujące było poznawanie ich czynów, myśli podczas popełniania zbrodni oraz bezpośrednio po niej. Czytelnik mógł także dowiedzieć się, co sądzili mordercy o przyczynach swoich zabójstw, czy czuli się winni, jakie emocje targały nimi podczas tych wydarzeń, ale również na sali sądowej i później w oczekiwaniu na wykonanie wyroku. Mogliśmy w pewnym stopniu postawić się w ich sytuacji i poczuć to, co oni.

Myślę, że Spowiedź polskiego kata to dobra książka, ale jednak spodziewałam się czegoś innego. Przyszli czytelnicy po prostu powinni być świadomi tego, że znajdą w niej przede wszystkim opisy zbrodni, poglądy i uczucia osoby wykonującej wyrok oraz winnych osób, a także charakterystykę tortur i zawodu kata od najdawniejszych czasów. To do nich należy decyzja, czy chcą się o tym wszystkim dowiedzieć.

Autor: Jerzy Andrzejczak
 Tytuł: Spowiedź polskiego kata
Liczba stron: 272
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Aktywa
Moja ocena: 6/10
Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję:

piątek, 5 października 2018

"Księga Joanny" Lidia Yuknavitch | Recenzja

"Księga Joanny" Lidia Yuknavitch | Recenzja

Jest rok 2049. Brak dbałości o środowisko, wyniszczające wojny, nieustanne konflikty, biorąca górę nienawiść i niekontrolowana żądza władzy doprowadziły do strasznej geokatastrofy, którą zapowiadano już od dawna. Na naszej planecie, a raczej na tym, co z niej zostało, mieszka już tylko odważna garstka osób, reszta przeniosła się na dryfujący w przestrzeni kosmicznej CIEL. Tam króluje Jean de Men i jego terror. Dawny celebryta dzięki swojej ogromnej charyzmie i bezwzględności zdobył władzę i teraz zrobi wszystko, żeby ją przy sobie zatrzymać. 

Dyktatura, prześladowania i egzekucje to tylko niektóre z okrutnych skutków katastrofy ekologicznej. Dla ludzi najgorsze było jednak to, jacy się stali. Teraz są bowiem istotami o niemal przezroczystej skórze, bez włosów, smaku, zapachu i cech płciowych. Nie mogą nawet w naturalny sposób się rozmnażać. Aby odzyskać namiastkę doświadczania świata, nauczyli się nowej sztuki graftowania tekstów na skórze.

Przeciwko dyktatorowi wzniecają bunt rebelianci, którzy nie dali się omamić jego uśmiechem i sztuczkami. Motywując się pieśnią o Joannie, znienawidzonej przez Jeana de Mena wojowniczce, odzyskują nadzieję na lepsze jutro. Czy uda im się osiągnąć swój cel? Czy obalą okrutne rządy? A może ich działania spowodują tylko jeszcze więcej cierpienia?

Gdy zobaczyłam tę książkę, od razu wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Tematyka i okładka całkowicie przekonały mnie do siebie i po prostu musiałam sprawdzić, czy tak samo będzie z treścią. Zaczęłam ją czytać od razu, gdy do mnie dotarła i skończyłam kolejnego dnia. Niestety przez długi czas zwlekałam z napisaniem swojej opinii, bo sama do końca nie wiem, co o niej myślę. Miała plusy, ale także sporo minusów.

Język, jakim została napisana ta powieść, przypadł do gustu, ale jednocześnie śmiem twierdzić, że autorka zamieściła w swoim dziele za mało dialogów, a zbyt wiele wulgaryzmów. Mnie one raziły i ani trochę nie przypadły mi do gustu. Poza tym nie byłam przygotowana na to, że zostaną tam zawarte obrzydliwe sceny, przez które niejednokrotnie czułam się zniesmaczona i musiałam na chwilę odłożyć swój egzemplarz.

Poza tym rozumiem, że dla ludzi seksualność i możliwość rozmnażania się była, jest i będzie ważnym aspektem życia. Niestety nie spodobało mi się w Księdze Joanny to, że ta kwestia odgrywała tak dużą rolę. Moim zdaniem w tym tekście czasami sprowadzano poniekąd człowieka do poziomu zwierzęcia, którym głównie rządzą instynkty. Moim zdaniem bohaterowie nie powinni mieć aż tak wielkiej obsesji na punkcie tego, że utracili swoje cechy płciowe.

Według mnie wizja końca świata według Lidii Yuknavitch nie wydawała się zbyt realna. Miałam wrażenie, że autorka nie tłumacząc zbyt wiele, zestawiła ze sobą różne pomysły na zakończenie istnienia życia na Ziemi, dorzuciła coś od siebie i tak stworzyła tę historię. Poza tym nie podała prawie żadnych szczegółów. Czytelnik mógł się dowiedzieć, że ludzie nie dbali o planetę, toczyli wojnę i to by było na tyle.

Nie chcę jednak całkowicie krytykować tej książki, bo momentami naprawdę bardzo mi się podobała. Fragmenty o Joannie czytałam z wielkim zainteresowaniem i to one sprawiły, że nie odrzuciłam tej historii w kąt. Dzięki tej kobiecie nie tylko dobrze się bawiłam, ale również zdałam sobie po raz kolejny sprawę z tego, że my, dziewczyny również potrafimy być silne i walczyć o swoje.

Cieszę się, że w tej młodzieżówce ukazano ciekawe zjawisko, a mianowicie, to, jaką władzę można zdobyć, mając jedynie charyzmę. Posiadając tę jedną cechę, można przekonać ludzi do swojego zdania i zapanować nad nimi.

Pokazano również, że znajdą się zawsze osoby, które nie dadzą się omamić i dzięki ciągle tlącej się iskierce nadziei, będą starali się walczyć o swoje prawa, o swoją wolność.

Księga Joanny nie należy do najlepszych młodzieżówek, jakie czytałam, ale czasami ma w sobie coś, co przyciąga. Gdybym miała wybierać, nie przeczytałabym jej po raz kolejny, ale może akurat Wam przypadnie do gustu.


Autor: Lidia Yuknavitch
Tytuł: Księga Joanny
Tłumaczenie: Kamila Slawinski
Liczba stron: 344
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Poradnia K
Moja ocena: 4+/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję: 


Copyright © 2016 Uzalezniona od ksiazek , Blogger