piątek, 12 kwietnia 2019

Myśl o mnie, kiedy pada deszcz | Dawno nie wylałam tylu łez przy książce | "Kiedy pada deszcz" Lisa De Jong | Recenzja

Myśl o mnie, kiedy pada deszcz | Dawno nie wylałam tylu łez przy książce | "Kiedy pada deszcz" Lisa De Jong | Recenzja


Kate była optymistyczną, pełną życia dziewczyną z wielkimi planami na przyszłość. Czerpała pełnymi garściami z tego, co przynosił jej los. Przezwyciężała nieśmiałość i starała się wspólnie z przyjaciółmi tworzyć nowe, cudowne wspomnienia. Nie spodziewała się, że jeden wieczór zamieni jej życie w koszmar. Gdy nie miał jej kto obronić, w jej życiu doszło do traumatycznego zdarzenia. 

W jednej chwili młoda kobieta stała się wyobcowana, zlękniona i nieufna. Najgorzej jednak czuła się, kiedy padał deszcz. Poza tym wolała ukrywać się w swoim pokoju, niż spotykać się z ludźmi. To, co ją spotkało, było powodem, dla którego zrezygnowała z wymarzonej uczelni. Postanowiła zostać w małym miasteczku i pracować jako kelnerka. 

Przez dwa lata, które minęły od tego pamiętnego wieczoru, przy dziewczynie pozostał tylko przyjaciel z dzieciństwa, Beau. Kate nigdy nie powiedziała mu, dlaczego się zmieniła. Nie powierzyła mu swojej najgłębszej tajemnicy, chociaż wiedziała, że może mu ufać. On nie zrezygnował z dalszej edukacji i musiał wyjechać, ale wcześniej wyznał Kate swoje uczucia. Niestety zrobił to za późno.

Niedługo po wyjeździe Beau na uczelnię, w mieście pojawia się niezwykle przystojny, nieznajomy chłopak z pięknymi, ciemnymi oczyma. Okazuje się, że młody mężczyzna o imieniu Asher potrafi dotrzeć do Kate i będzie starał się ukoić jej duszę. Niestety pewien sekret wywróci jej wracające do normy życie do góry nogami.

Po tę książkę sięgnęłam po raz pierwszy w ostatniej klasie gimnazjum, gdy wypożyczyłam ją z biblioteki i razem z przyjaciółkami dyskutowałyśmy na jej temat. Później w moje czytelnicze ramiona trafiło wiele innych powieści i moją głowę zajmowały kolejne historie. Jedyne, co pamiętałam z tego tomu to fakt, iż bardzo mi się podobał oraz wyżej wspomniane, traumatyczne wydarzenie. Gdy szukałam czegoś, co mnie odstresuje i odciągnie moją uwagę od przykrych rzeczy, postanowiłam, że ponownie spotkam się z twórczością tej autorki.

"Kiedy pada deszcz" przeczytałam za jednym razem. Późnym wieczorem zaczęłam i tak pochłonęły mnie wydarzenia, że skończyłam około czwartej rano. Dopiero wtedy postanowiłam pójść spać, mimo tego, że w mojej głowie nadal kłębiły się setki myśli na temat Kate, Ashera i Beau.

Chyba najważniejszym atutem tej książki jest styl pisania autorki oraz to, jak bardzo umie ona zagrać na emocjach czytelników. Lisa de Jong pozwoliła mi w niezwykły sposób wczuć się w sytuację głównej bohaterki. Stało się to do tego stopnia, że ja niemal czułam cały ból, rozpacz, bezradność, smutek, ale także radość Kate, tak jakby to wszystko dotyczyło mojej osoby. Nie potrafię zliczyć, ile razy łzy popłynęły po mojej twarzy, gdy zapoznawałam się z tą historią. Pisarka zafundowała mi taki emocjonalny rollercoaster, że po ponad dobie od przeczytania ostatniej strony, mam ochotę płakać, gdy słyszę piosenkę "Cross That Line" Joshua Radin.

Ta powieść nie stała się dla mnie wyjątkowa tylko dlatego, że porusza do głębi i wzrusza do łez. Warto bowiem wspomnieć o tym, iż w delikatny, nienachalny sposób skłania do refleksji. Zapewnia cudowny wieczór z ciekawą historią, ale ma także w sobie coś głębokiego. Między innymi pokazała mi, jak powinna wyglądać prawdziwa miłość. Poza tym tak naprawdę dzięki niej na nowo zdałam sobie sprawę, że warto żyć, trzeba korzystać z każdej chwili, tworzyć wspomnienia, wybaczać, dbać o bliskich, rodzinę, przyjaciół. Nie wolno zaszywać się w czterech ścianach ani się poddawać. Po burzy zawsze wychodzi słońce.

Podziwiam Lisę De Jong za to, w jaki sposób stworzyła głównych bohaterów. Wzbudzili we mnie oni sympatię i bardzo ciepłe uczucia. Gdyby naprawdę istnieli, to chętnie zaprzyjaźniłabym się z Kate i Beau. Asher doskonale pasuje do mojego ideału książkowego męża. Na początku chciałam poznać tajemnice ich wszystkich, a później ogromnie się do nich przywiązałam. Nie mogłam znieść myśli, że muszę się z nimi rozstać. Mimo tego, że nie spodobała mi się jedna z decyzji głównej bohaterki z końca książki, to mimo tego bardzo tęsknię za nią i Asherem.

„Kiedy pada deszcz” to oszałamiająca, wzruszająca, ciepła historia przepełniona bólem i cierpieniem, która mimo wszystko daje nadzieję na lepsze jutro. Jestem szczęśliwa, że spotkałam ją na swojej czytelniczej drodze. Głęboko wierzę, że będzie powstawać więcej powieści, które poruszają do głębi i nienachalnie skłaniają do refleksji. Polecam z całego serca!

Autor: Lisa de Jong
Tytuł: Kiedy pada deszcz
Tom: 1
Tłumaczenie: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Liczba stron: 550
Rok wydania: 2016
Wydawnictwo: Filia
Moja ocena: 10/10

środa, 10 kwietnia 2019

Co oglądałam w ostatnim czasie?

Co oglądałam w ostatnim czasie?



1. Igrzyska śmierci (2012)

W ostatnim czasie obejrzałam po raz kolejny Igrzyska śmierci, które uwielbiam, odkąd zobaczyłam je po raz pierwszy. Ta produkcja nigdy mi się nie znudzi, a ja chyba zawsze będę wolała Gale'a.

W państwie Panem co roku odbywają się Głodowe Igrzyska - walka na śmierć i życie między przedstawicielami dwunastu Dystryktów. Gdy młodsza siostra Katniss zostaje wylosowana do zawodów, dziewczyna bez wahania zajmuje jej miejsce. 



2. Upadli (2016)


Tę ekranizację obejrzałam na samym początku kwietnia. Szukałam czegoś ciekawego i na blogu Ewy znalazłam "Fallen", czyli "Upadli". Na początku byłam nastawiona sceptycznie do tej produkcji, ale okazała się naprawdę bardzo dobra. Idealnie wpasowała się w mój gust, ponieważ właśnie takiej odskoczni od dnia codziennego szukałam. Poza tym zachwycałam się urodą głównej bohaterki.

Oskarżona o spowodowanie tragicznego w skutkach pożaru nastoletnia Lucinda "Luce" Price trafia do szkoły z internatem. Próbując otrząsnąć się z poczucia winy i odkryć prawdę o tym co się stało, Luce wdaje się w niezwykłą znajomość z dwoma tajemniczymi młodymi mężczyznami. Wkrótce odkryje, że są oni upadłymi aniołami, którzy od wieków rywalizują o jej miłość. Jeśli tak – kim w takim razie jest ona sama i gdzie jest jej miejsce na Ziemi?



3. Niezgodna (2014)

Ten film oglądałam już wiele razy, ale postanowiłam go sobie odświeżyć. Chętnie do niego wracam, chociaż muszę przyznać, że tym razem troszeczkę mi się dłużył.

W metropolii wzniesionej na ruinach Chicago idealne społeczeństwo budowane jest na zasadzie selekcji. Każdy nastolatek musi przejść test predyspozycji określający jego przynależność do jednej z pięciu grup. Jeśli nie posiadasz żadnej z pięciu kluczowych cech, będziesz żyć na marginesie. Jeśli zaś masz więcej niż jedną z nich, jesteś NIEZGODNYM i czeka cię całkowita eliminacja. Chyba że – tak jak Beatrice – uda ci się uciec i znaleźć drogę do podziemnego świata ludzi, którzy zdecydowali się rzucić wyzwanie bezdusznemu systemowi. Beatrice musi znaleźć w sobie dość odwagi, by zaryzykować wszystko w walce o to, co kocha najbardziej.



4. Wyścig z czasem (2011)


Wyścig z czasem oglądałam kiedyś w telewizji, ale niewiele z niego pamiętałam. Gdy szukałam z chłopakiem czegoś na wieczór, pomyśleliśmy, że to będzie dobry wybór. Ogromnie podobał mi się  pomysł, fabuła, prawie wszyscy aktorzy, efekty specjalne. Polecam bardzo gorąco, bo nie tylko zapewnia rozrywkę, ale również skłania do refleksji.

W społeczeństwie przyszłości walutą jest czas. Najbogatsi, czyli młodzi, zdrowi i piękni mogą żyć tysiące lat, podczas gdy biedota budzi się co rano, mając do dyspozycji kilkanaście godzin.



5. Tajemnica Westerplatte (2013)

Odkąd kilka lat temu byłam na Westerplatte, bardzo interesowała mnie historia rozpoczęcia II wojny światowej. Nic więc dziwnego, że w końcu obejrzałam ten film. Chociaż nie okazał się genialną produkcją, bardzo mi się podobał.


"Tajemnica Westerplatte" to projekt wysokobudżetowego filmu, którego akcja dzieje się podczas pierwszych dni II Wojny Światowej. Jest to epicka opowieść o obronie polskiej placówki Westerplatte przed niemiecką armię. Akcja obejmuje siedem dni września 1939 roku. Atak Niemców na Westerplatte rozpoczął Drugą Wojnę Światową. Atutem projektu jest szereg scen batalistycznych, wartka i wciągająca fabuła, oraz efekty specjalne. Niebagatelne znaczenie ma też właściwy dobór obsady – zarówno aktorskiej jak i ekipy realizatorów.




6. Opiekun (2016)

Ten film czekał na swoją kolej, odkąd zobaczyłam świetny zwiastun na YouTube. Ta produkcja Netflixa okazała się nieco mniej śmieszna niż zapowiedź, ale uważam, że zdecydowanie warto się z nią zapoznać. Ukazuje ona, że ludzie niepełnosprawni nie mogą zostać zamknięci w złotych klatkach. Mimo pewnych ograniczeń mogą podróżować, spełniać marzenia i po prostu żyć. 

Pisarz na emeryturze Ben (Paul Rudd) podejmuje się nowego wyzwania i zaczyna pracować u kobiety o imieniu Elsa (Jennifer Ehle) jako opiekun jej nastoletniego syna (Craig Roberts), który jest chory na dystrofię mięśniową. Wkrótce zaczynają wspólnie przeżywać przygody i poznawać nowych ludzi – jedną z tych osób jest Dot (Selena Gomez). <--- ten opis pochodzi z Wikipedii



7. Do utraty sił (2015)

Z tym filmem zapoznałam się po raz pierwszy w szkole, gdy nauczyciel wychowania fizycznego włączył nam go na jednej z luźnych lekcji. Ostatnio obejrzałam go po raz kolejny z moim chłopakiem. Moim zdaniem cała historia i wykonanie są niezwykle wciągające, pouczające  i wzruszające. Ta produkcja potrafi nauczyć pokory i zmobilizować do działania, a jednocześnie zapewnić dobrze spędzony czas.

Billy Hope ciężką pracą osiągnął wszystko, czego można oczekiwać od życia. Ma piękną i kochającą żonę (McAdams), uroczą córkę i wielkie osiągnięcia na ringu. Choć wydaje się to niemożliwe, w ciągu jednego dnia traci wszystko. Billy sięga dna, a jedynym sposobem, by się od niego odbić, jest rozpoczęcie wszystkiego od nowa. Wsparcie znajduje na sali treningowej prowadzonej przez emerytowanego pięściarza i trenera najtwardszych bokserów amatorów (zdobywca Oscara ForestWhitaker). Dzięki jego wsparciu, Billy rozpoczyna największą walkę swojego życia, która ma przynieść mu odkupienie i zwrócić zaufanie bliskich. Najważniejsze stracie odbędzie się jednak poza ringiem.



Mam nadzieję, że któryś z filmów Was zainteresował.
Dajcie znać w komentarzu, czy którąś historię już poznaliście.

Jeżeli post się Wam spodoba, niedługo pojawi się kolejny tego typu.
Do zobaczenia!

* Opisy pochodzą ze strony filmweb.pl. Żadne ze zdjęć (oprócz głównej grafiki) nie jest mojego autorstwa.

poniedziałek, 8 kwietnia 2019

"Revved" Samantha Towle | Recenzja

"Revved" Samantha Towle | Recenzja

Andressa jest młodą i piękną kobietą, ale nie w głowie jej ciągłe zakupy i wizyty u kosmetyczki. Andi interesuje się szybkimi samochodami i właśnie dlatego została mechanikiem rajdowym. Ma jednak jedną złotą zasadę: nigdy nie spotyka się z kierowcami. Podjęła ją z bardzo ważnych powodów, więc zawsze jej przestrzega i nie zamierza jej łamać.

Dzięki swojemu talentowi dostaje propozycję pracy w Formule 1, o której marzyła od lat. Opuszcza rodzinną Brazylię, aby pracować w drużynie Carricka Ryana, który jeździ szybko, a żyje jeszcze szybciej. Mimo tego, że jest piękną kobietą, a to nieczęsto zdarza się wśród mechaników, jest pewna, że będzie w stanie pracować z jednym z najlepszych kierowców. Nie jest jednak przygotowana na to, że ten mężczyzna zawróci jej w głowie.

Czy możemy się jej dziwić? Ryan rozpoczął swoją niezwykłą karierę, jako najmłodszy kierowca w historii Formuły 1, a po wielu latach stał się jednym z najlepszych. Carrick to grzeszny chłopiec. Na jego widok dziewczynom miękną nogi, a rozum odmawia posłuszeństwa. Wystarczy, że użyje swojego irlandzkiego akcentu, a każda kobieta jest jego. Zawsze dostaje to, czego pragnie. Może mieć wszystko... oprócz Andi. Mężczyzna postanawia jednak, że się nie podda i  nie cofnie się przed niczym, żeby się do niej zbliżyć. 

Na samym początku, gdy usłyszałam o tej książce, nie byłam pewna czy chcę ją przeczytać. Później jednak uznałam, że mam ochotę na tego typu historię i postanowiłam, że po nią sięgnę. Przez jakiś czas stała na półce i czekała na swoją kolej. Dopiero gdy miałam już drugi tom, wzięłam swój egzemplarz i z przyjemnością zagłębiłam się w treść. Później żałowałam, że nie zabrałam się za Revved dużo wcześniej.

Samantha Towle pisze lekkim, przyjemnym i przystępnym stylem. Bardzo spodobało mi się to, w jaki sposób wykreowała świat, bohaterów i fabułę. Być może ta lektura nie należy do ambitnych, ale mnie całkowicie urzekła.

Nigdy wcześniej nie czytałam książki, której akcja działaby się w środowisku kierowców i mechaników Formuły 1. Tutaj autorka pokazała, że umie być kreatywna i moim zdaniem to był strzał w dziesiątkę. Z przyjemnością śledziłam wydarzenia, które miały miejsce podczas wyścigów. 

Cieszę się także z tego, że przedstawiono emocje uczestników oraz ich rodzin podczas ważnych zawodów. Ściganie się jest dla kierowców niemal uzależniające. Kochają to, co robią i chcą być w tym jak najlepsi. Uwielbiają uczucia, które targają nimi, gdy zbliżają się do mety. 

Z drugiej strony ważni są także ich bliscy. To właśnie oni wspierają rajdowców, martwią się o nich. Nie wątpię w to, że serce staje im za każdym razem, gdy na torze dzieje się coś niepokojącego. Potrafią jednak cieszyć się ze zwycięstwa i wierzą, że marzenia się spełniają. Czytanie o tym i wczuwanie się w sytuację bohaterów było dla mnie niesamowitym przeżyciem.

Bardzo polubiłam postaci, które pojawiły się w tej powieści. Muszę przyznać, że Andi była czasami lekko niezdecydowana i niektórzy mogliby uznać ją za infantylną, ale mi nie przeszkadzała jej osobowość. Nie miałam nic przeciwko niej jako głównej bohaterce. Carrick Ryan okazał się świetny, czekałam tylko, aż znowu się pojawi i namiesza. Nie został moim kolejnym książkowym mężem, ale mógłby na niego kandydować.

Revved to powieść romantyczna, lekka i wbrew pozorom niebanalna. Lektura została skierowana do kobiet ze względu na to, iż to historia miłosna, ale zawiera ułamek męskiego świata. Książka wciąga już od pierwszych stron, urzeka, wzrusza i wywołuje wiele skrajnych emocji. Zdecydowanie polecam!

Autor: Samantha Towle
Tytuł: Revved
Tom: 1
Tłumaczenie: Maciej Olbryś
Liczba stron: 444
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: NieZwykłe
Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję:


piątek, 5 kwietnia 2019

"Trucicielka królowej" Jeff Wheeler | Recenzja

"Trucicielka królowej" Jeff Wheeler | Recenzja


Każde ryzyko ma swoją cenę. 

Diuk Kiskaddon postanowił zdradzić swojego władcę na polu bitwy i walczyć przeciwko niemu w nadziei, że król przegra. Dokonuje jednak bardzo złego wyboru i musi zapłacić za to ogromnie wysoką cenę. Jego karą za nieposłuszeństwo jest utrata najmłodszego syna, Owena. Ośmiolatek trafia na królewski dwór w roli zakładnika. Jeżeli jego ojciec ponownie okaże nielojalność, on zapłaci za to życiem, tak jak wcześniej zrobił to jego starszy brat.

Mały Owen stopniowo uczy się reguł, które panują na dworze w Królewskim Źródle. Niektóre nadal pozostają dla niego tajemnicą, ale jest świadomy tego, że żyje w ciągłym zagrożeniu. Najmniejszy błąd jego ojca może skazać go na śmierć. Aby temu zapobiec, chłopiec postanawia wziąć sprawy w swoje ręce. Wie, że musi wkupić się w łaski mściwego, niebezpiecznego władcy. 

Młody zakładnik ma szczęście, ponieważ niespodziewanie otrzymuje pomoc i sojusz ze strony nieznajomej kobiety. Ta przedstawicielka płci żeńskiej to osoba tajemnicza, działająca w ukryciu i znająca zasady funkcjonowania królewskiego dworu z niezwykłą dokładnością. Dzierży ona władzę nad życiem, śmiercią i losem. 

Gdy usłyszałam o tej książce, od razu wiedziałam, że muszę ją mieć na swojej półce. Nie ulegało wątpliwości, że pragnę jak najszybciej się z nią zapoznać i sprawdzić, czy będzie taka dobra, jak przypuszczałam. Uwielbiam klimat powieści, w których akcja toczy się na dworach i zamkach zarówno w kontekście historycznym, jak i współczesnym lub fantastycznym. Gdy tylko paczka do mnie dotarła, wzięłam swój egzemplarz, usiadłam wygodnie i zaczęłam zapoznawać się z wydarzeniami.

Cała treść wywarła na mnie niezwykle pozytywne wrażenie, o czym napiszę za chwilę. Jest jednak jedna kwestia, która wydała mi się nieco... dziwna. Główny bohater miał osiem lat, ale przez to, jak został wykreowany, miałam wrażenie, że jest co najmniej nastolatkiem. Okazał się bowiem nad wyraz dojrzały. Był pewnego rodzaju cudownym dzieckiem, które przerasta swoich rówieśników poziomem inteligencji, wiedzy i zdolnością łączenia faktów w całość. Gdyby nie to, że autor co pewien czas przypominał, o tym, iż Owen jest dzieckiem, na pewno bym o tym zapomniała. 

Ogromnie przypadło mi do gustu to, iż większość akcji dzieje się na królewskim dworze. Uwielbiam tego typu intrygi, tajemnice, zagadki i podstępy. Nic więc dziwnego, że cieszę się, iż w tej serii również można spotkać coś takiego. Mam także ogromną nadzieję, że w kolejnych tomach ten wątek zostanie jeszcze bardziej rozwinięty.

Spodobało mi się to, że w Trucicielce królowej naprawdę wiele się dzieje. Z niecierpliwością śledziłam kolejne sceny i próbowałam przewidzieć, co jeszcze się wydarzy. To mogę uznać za wielką zaletę tej książki, ponieważ kartki niezwykle szybko przelatywały mi między palcami i zanim się spostrzegłam, byłam już na ostatniej stronie.

Cieszę się z faktu, iż autor zamieścił w swojej twórczości nutę fantastyki. Ogromnie zainteresował mnie wątek daru, który posiada jedna osoba na tysiąc. Bardzo rzadko ktoś zostaje obdarzony przez Źródło i ja od samego początku zastanawiałam się, czy to właśnie Owen będzie jednym z wybrańców.

Trucicielka królowej okazała się naprawdę dobrym rozpoczęciem serii. Świetnie wykreowany świat, ciekawi bohaterowie, pędząca akcja, intrygi, zdrady, polityka i nuta fantastyki z pewnością zachęciły mnie do kontynuowania tej historii. Mam zamiar poznać kolejne tomy tej historii i gorąco zachęcam do sięgnięcia po tę powieść.


Autor: Jeff Wheeler
Tytuł: Trucicielka królowej
Tom: 1
Tłumaczenie: Anna Krochmal
Liczba stron: 350
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Jaguar
Moja ocena: 9/10

Za możliwość przeczytania i zrecenzowania książki dziękuję zazyjkultury.pl



środa, 3 kwietnia 2019

Kolejne 5 seriali, które chcę obejrzeć

Kolejne 5 seriali, które chcę obejrzeć

Cześć!

Poprzedni post z listą pięciu seriali, które chcę obejrzeć bardzo Was zainteresował. Pojawiło się wiele komentarzy z Waszymi opiniami na temat tytułów zamieszczonych we wpisie, ale także dużo polecajek innych dzieł. W związku z tym postanowiłam stworzyć kolejną część. Zapraszam!

1. The End of the F***ing World

Siedemnastoletni James (Alex Lawther) twierdzi, że jest psychopatą. Jego zainteresowania są dość nietypowe: uwielbia mordować zwierzęta. Pewnego dnia jednak przestaje mu to sprawiać radość, więc postanawia zapolować na coś większego - człowieka. Los się do niego uśmiecha, kiedy poznaje Alyssę (Jessica Barden) - zbuntowaną nastolatkę w swoim wieku mającą własne problemy życiowe. Dziewczyna proponuje mu ucieczkę. Oboje wyruszają w podróż po Anglii. Ich przygoda niesie za sobą serię niefortunnych zdarzeń. 




2. Gra o tron

Kilka rodzin szlacheckich walczy o panowanie nad ziemiami krainy Westeros. Polityczne i seksualne intrygi są na porządku dziennym. Robert Baratheon (Mark Addy), król Siedmiu Królestw, prosi swojego starego przyjaciela, Eddarda Starka (Sean Bean), aby służył jako jego główny doradca. Ten, podejrzewając, że poprzednik na tym stanowisku został zamordowany, przyjmuje propozycję, aby dogłębnie zbadać sprawę. Okazuje się, że przejęcie tronu planuje kilka rodzin. Lannisterowie, familia królowej, staje się podejrzana o podstępne knucie spisku. Po drugiej stronie morza pozbawieni władzy ostatni przedstawiciele poprzednio rządzącego rodu, Targaryenów, również zamierzają odzyskać kontrolę nad królestwem. Narastający konflikt pomiędzy rodzinami, do którego włączają się również inne rody, prowadzi do wojny. W międzyczasie na dalekiej północy budzi się pradawne zło. W chaosie pełnym walk i konfliktów tylko grupa wyrzutków zwana Nocną Strażą stoi pomiędzy królestwem ludzi, a horrorem kryjącym się poza nim. 



3. Opowieść podręcznej

Teokratyczna Republika Gilead boryka się z problemem dzietności. Płodna Offred (Elisabeth Moss) jest podręczną, która mieszka u wysokiej rangi komandora i jego żony. Kobieta raz w miesiącu musi oddać swe ciało panu domu z nadzieją, że uda jej się zajść w ciążę. Offred musi być posłuszna i postępować zgodnie z obowiązującymi surowymi zasadami. Jeśli zacznie buntować się przeciwko swemu losowi, zostanie wysłana do kolonii karnej, gdzie czekać ją może tylko śmierć. Kobiecie ciężko jest pogodzić się ze swoim losem. Marzy o powrocie do starego życia, gdzie miała męża, córkę i prawo decydowania o własnym losie.



4. Misja Afganistan

Ten serial już oglądałam, ale chcę zrobić re-watching. Mam nadzieję, że uda mi się to osiągnąć w najbliższym czasie.

Serial "Misja: Afganistan" to opowieść o żołnierzach II plutonu pierwszej kompanii piechoty zmechanizowanej z Wędrzyna, pod dowództwem młodego oficera - porucznika Pawła Konaszewicza (Paweł Małaszyński). Konaszewicz zmaga się z etykietą "plecaka" - mówi się, że stanowisko otrzymał dzięki protekcji ojca – emerytowanego generała. Głównym antagonistą Konasza jest porucznik Żądło (Tomasz Schuchardt) – dowódca I plutonu. Napięcie między oficerami jest widoczne od pierwszego spotkania, a zażegnaniu konfliktu nie pomaga rywalizacja o kobietę - porucznik Justynę Winnicką (Ilona Ostrowska). Zbój (Eryk Lubos), Iwan (Mikołaj Krawczyk), Mamut (Dawid Zawadzki), Malbor (Piotr Rogucki), Biskup (Marcin Piętowski) i Młody (Sebastian Fabijański) - to żołnierze II plutonu pod dowództwem Konasza - każdy z nich nosi w sobie inną wojnę. Żaden z nich nie wyjeżdża na patrol zakładając, że może zginąć. Przygotowali się do tego miesiącami, latami. Jednak czy można przygotować się na śmierć? Albo na to, że odbierze się komuś życie?



5. Czas honoru

Sami wybrali los straceńców. Wracali z Zachodu do piekła okupowanej Polski, żeby tu walczyć. Zginął co trzeci z tych, którzy dotarli do kraju. "Czas honoru" jest opowieścią o losach grupy młodych polskich oficerów - tzw. "cichociemnych" skoczków - zrzuconych na teren okupowanej Polski 16 lutego 1941 roku. "Cichociemni" to nazwa, która powstała wśród żołnierzy polskich w Szkocji na tajnych kursach dywersji dla kandydatów do służby w kraju. Określała trafnie jej cel: konspiracyjną walkę z Niemcami i specyficzny sposób włączenia się do niej - tajny przerzut samolotem i nocny skok na spadochronie, akcje szpiegowskie i dywersyjne. W serialu, twórcy pokażą losy kuliku takich bohaterów - Bronka Woyciechowskiego (Maciej Zakościelny), Michała (Jakub Wesołowski), Czesława (Jan Englert) i Władka Konarskich (Jan Wieczorkowski), Janka Markiewicza (Antoni Pawlicki) oraz ich najbliższych i przyjaciół. Głównym wątkiem produkcji będzie uwięzienie Władka Konarskiego na Pawiaku oraz realizowany przez Niemców misterny plan stworzenia fikcyjnej organizacji niepodległościowej, która przenika do struktur prawdziwego podziemia AK-owskiego.



Dajcie znać, czy oglądaliście któryś z wymienionych seriali!
Możecie mi także polecić coś w komentarzu.

*Wszystkie opisy pochodzą ze strony filmweb.pl

wtorek, 2 kwietnia 2019

"Kefir w Kairze" Michał Rusinek | Mini-opinia

"Kefir w Kairze" Michał Rusinek | Mini-opinia


Bez względu na to, ile masz lat,
już czas, by zacząć zwiedzać świat.
Na podróż nie masz forsy? Czasu?
Wystarczy spojrzeć do atlasu
albo zakręcić raz globusem,
a wtedy pomkniesz jednym susem
do Azji albo do Afryki –
nie martwiąc się upałem dzikim.
Umówmy się, że na trzy-cztery
skoczysz do którejś z dwóch Ameryk.
Przebiegniesz truchtem Europę,
w Australii też postawisz stopę.
Zapytasz: „Czy to się tak da?”.
Odpowiedź zna książeczka ta.

Nie mam dzieci, a moja siostra jest już w sumie nastolatką, a ja mimo tego ostatnio coraz częściej sięgam po książki dla najmłodszych i tych nieco starszych małych czytelników. Uwielbiam także odwiedzać nowe miejsca, więc pomyślałam sobie Hej! Dlaczego nie sięgnąć po rymowany przewodnik po miastach świata? i tym sposobem znalazł się u mnie egzemplarz Kefir w Kairze. Niestety muszę z przykrością stwierdzić, że długo czekał na swoją recenzję, ponieważ ani troszeczkę nie wiedziałam, jak zabrać się do jej napisania.

Zacznę od mojej opinii o ilustracjach Joanny Rusinek. Jest mi smutno z tego powodu, ale niestety one nieszczególnie przypadły mi do gustu. Z jednej strony są bardzo kolorowe, przyciągają wzrok, dobrze i ciekawie pasują do nastroju wierszy, ale z drugiej nie podobało mi się to, że są trochę nierealne, zniekształcone. Niektóre są ładne, a inne wyglądają, jakby mały czytelnik sam je narysował. Zdaję sobie sprawę z tego, że duża część osób lubi taki styl, ale ja wolę bardziej realne wersje. Muszę jednak przyznać, że okładka i twarda oprawa mnie zachwyciły.

Tej książki nie nazwałabym przewodnikiem po miastach świata, tylko po ich nazwach. Mimo tego rymowanki mi się spodobały i myślę, że uroczym pociechom również przypadną do gustu. Naturalne jest to, że niektóre bardziej zwróciły moją uwagę, a inne mniej, ale w ogólnym rozrachunku wywarły na mnie pozytywne wrażenie.

Sięgnijcie po twórczość Michała Rusinka i sami (lub z Waszymi szkrabami) przekonajcie się, czy warto.

Autor: Michał Rusinek
Tytuł: Kefir w Kairze
Ilustracje: Joanna Rusinek
Rok wydania: 2018
Wydawnictwo: Znak Emotikon
Moja ocena: 6/10

Za możliwość przeczytania książeczki i wyrażenia swojej opinii dziękuję:


Copyright © 2016 Uzalezniona od ksiazek , Blogger